Bloomberg rozgląda się za nowymi akwizycjami
Czołowy dostawca danych finansowych, Bloomberg, chce rozszerzyć pole działania i stać się najbardziej wpływowym na świecie źródłem informacji.
Nie mamy nic do stracenia - mówi prezes Peter Grauer w dzień po sfinalizowaniu przejęcia Business Week.
Prywatna firma, która dotuje swój globalny serwis informacyjny opłatami z finansowych terminali w wysokości 1,5 tys. dol. miesięcznie, zastanawiała się, czy nie zacząć pobierać pieniędzy za treści w serwisach Bloomberg.com i Businessweek.com.
- Myślę, że sięgnęliśmy dna, jeżeli chodzi o zapaść w branży informacyjnej - powiedział Grauer.
- Sygnały wysyłane przez News Corp. o wycofaniu internetowych witryn swoich gazet z Google News to silna sugestia, że branża będzie chciała pobierać opłaty za umieszczane przez siebie treści - dodał.
Bloomberg był skłonny poświęcić krótkoterminowe zyski na rzecz długotrwałych korzyści, ale chciał pozostać w biznesie informacyjnym i zarabiać na nim.
- Myślę, że nadszedł czas, by ktoś wstał i powiedział: "Tak, chcemy wystartować z innym modelem i dostawać pieniądze za treści, które dostarczmy - stwierdził szef Bloomberga.
Choć konkurencyjne strony finansowe, takie jak FT.com i WSJ.com, jako nieliczne z sukcesem przekonały odbiorców do płacenia za newsy, grupa utrzymuje stronę Bloomberg.com jak darmową witrynę w nadziei, że dzięki temu zwiększy rozpoznawalność marki. Bloomberg ma również nadzieję, że przejęcie Business Week pozwoli mu poszerzyć bazę klientów z 340 tys. użytkowników terminali na milion abonentów strony internetowej i 5 mln czytelników.
Prezes Grauer dodał, że Bloomberg pracuje nad internetowym produktem dla branży nieruchomości, bo to "wielka sfera aktywów na całym świecie, ze szczególnym uwzględnieniem Nowego Jorku".
Firma testuje też Bloomberg Law, internetową usługę z informacjami prawnymi, która ma konkurować z Thomson Reuters i Reed Elsevier. Grauer podkreśla jednak, że nie ma zamiaru tworzyć tańszej wersji podstawowego terminalu.
Grupa rozpatrywała 70 możliwości inwestycyjnych w bieżącym cyklu planowania, który jest obecnie finalizowany, powiedział, i zrealizuje "znaczną część z nich".
W ubiegłym roku firma zatrudniła 1100 osób, w większości informatyków.
Andrew Edgecliffe-Johnson
Chrystia Freeland
Financial Times
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2009. All Right Reserved
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu