Ten sport jest wiarygodny, uczciwy i oparty na pozytywnych emocjach
Do końca sezonu będzie obowiązywała umowa z Polsatem na transmisje PlusLigi. Czy w przyszłym roku rozgrywki zobaczymy na dwóch kanałach?
ROZMOWA
Nie wiadomo, czy nowa umowa zostanie podpisana z tą czy z inną stacją. Polsat w nas wierzył, Polsat nam zaufał i mamy wobec niego dług wdzięczności. Na pewno właśnie do nich zwrócimy się jako pierwszych. Warunki naturalnie mogą się zmienić, ale takie jest życie. A to, czy PlusLiga będzie pokazywana przez więcej niż jedną stację, zależy od negocjacji. My, jako PLS, mamy swój pomysł na siatkówkę. Zawsze będziemy szanować tego partnera, który był z nami na dobre i na złe.
Nie wiem, jakie to będą kwoty. Ale na pewno większe niż dotychczas. Jeśli jest dobra oglądalność, to wszyscy rozumieją, że musi być też więcej pieniędzy.
W gwiazdach i dobrych wynikach reprezentacji. Każdy chce oglądać najlepszych. Dzisiaj na Skrę Bełchatów bilety na wszystkie mecze są sprzedawane, większość klubów rozprowadziła już karnety na sezon. Cieszymy się, że ludzie chcą kibicować siatkówce i że jest ich coraz więcej. Z czego to wynika? Raz - dostęp Polsatu jest coraz większy, dwa - obiekty sportowe są bez przerwy unowocześniane.
W Polsce mamy piłkę nożną i inne sporty, które żyją własnym życiem. My martwimy się o siebie, cały sezon monitorujemy frekwencję, coraz rzadziej zdarzają się sytuacje, gdy na hali zostają wolne miejsca. Najczęściej tych wejściówek jest za mało. Kibicami siatkówki jest mnóstwo kobiet. Zaobserwowaliśmy też ogromne zainteresowanie wśród młodzieży, kiedyś kojarzono widzów siatkówki z lożą szyderców, dziś na mecze przychodzi bardzo dużo młodych ludzi, a także dzieci z rodzicami.
Myślę, że te kwoty są przesadzone. Dobrze, że tacy zawodnicy jak Winiarski wracają do ligi, że mamy takie gwiazdy jak Paweł Abramow (Jastrzębski Węgiel). Ta migracja musi nastąpić. Nam zależy, żeby w Polsce grali najlepsi, a nie najtańsi. Bo od tych najlepszych polska młodzież może się uczyć zawodowstwa. To jest zysk, którego nie da się przeliczyć na żadne pieniądze.
W kapitalizmie już tak jest, że jedni odchodzą, a drudzy przychodzą. Tworzymy fundusz rezerw, by wspomóc zespoły, które znajdą się w takiej krytycznej sytuacji. Trzeba jednak pamiętać, że kluby to są spółki akcyjne, które obowiązuje kodeks handlowy. Przyznaję, obecna sytuacja klubów nie jest najłatwiejsza, są postawione wobec nich te same wymogi, jak wobec każdej innej działalności, zero przywilejów. A przecież jest to działalność innego rzędu. Sądzę, że kluby, jeśli przetrwają to i kryzys gospodarczy, to poradzą sobie także w przyszłości. Naturalnie zdarzają się jeszcze wpadki, ale takich skandali jak zaleganie z wypłatami dla zawodników jest coraz mniej. Nie można bowiem za długo ściemniać, zazwyczaj i tak to wychodzi na jaw. A kara - wydalenie z ligi.
Pokazujemy sponsorom określone dane. Wystarczy spojrzeć na wyniki oglądalności, finał mistrzostw Europy kobiet obejrzało w Polsacie Sport 1 mln widzów, a finał EuroBasketu w TVP 1 700 tys. osób. A przecież zasięg obydwu tych stacji jest nieporównywalny. Na rynku jesteśmy już 10 lat, zdążyliśmy się w tym czasie dopracować pewnych standardów. Naturalnie, cieszymy się, że nowe firmy przybywają do siatkówki, że jesteśmy postrzegani przez ewentualnych sponsorów jako sport wiarygodny, uczciwy, oparty na pozytywnych emocjach. Nie wolno jednak zapominać, że przy okazji EuroBasketu po raz kolejny wyszło, że Polacy nie lubią sportu. Lubią nacjonalizm, lubią zwycięstwa kadry, ale niekoniecznie lubią sport. W marketingu jeszcze nie wypracowano odpowiednich standardów. We Włoszech każdy szanujący się menedżer niesie obok gazety finansowej i codziennej także "Gazzettę dello Sport". To jest w dobrym tonie. W Polsce tak jeszcze nie ma.
W sporcie sprzedaje się marzenia albo nadzieje na wynik, a nie sam wynik. Sponsorom brakuje cierpliwości. Nie jest z nami tak źle. Dobrym przykładem jest tutaj program Plusa przy siatkówce, który przeszedł różne zawirowania, i rozwiązanie umowy, i powołanie jej, a po drodze dodanie nowych punktów. Warto inwestować w sport głębiej, że sport to nie jest tylko reklama, że też szkolenie.
@RY1@i02/2009/201/i02.2009.201.000.019a.101.jpg@RY2@
Artur Popko
Bartek Sadowski
*, prezes i pomysłodawca Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej SA. Gdy zakładał ją 30 czerwca 2000 roku, liczyła 10 zespołów
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu