PTC jest gotowa przeanalizować zakup Play
- To trudny rok. Czasy, gdy przychody rosły o 7-10 proc., minęły. Musimy się zmierzyć z utratą części przychodów spowodowaną narzuconymi przez regulatora niskimi stawkami za kończenie połączeń w sieciach komórkowych (MTR). Jest kryzys i nasi klienci także go odczuwają. Jest też wojna cenowa. Play mógł ją zacząć, bo dzięki decyzjom regulatora ma wyższe MTR niż my, a ta asymetria jest najwyższa w Europie. Nie oczekuję wzrostu liczby kart SIM. Rynek jest nasycony. Oczywiście, któryś z operatorów może zdecydować się na rozdanie pewnej liczby kart SIM i wtedy ich liczba wzrośnie. Wzrostu można oczekiwać na rynku bezprzewodowego internetu oraz usług M2M (połączenia między dwoma urządzeniami - przyp. GP). Dlatego sądzę, że nasze przychody będą stabilne.
W 2008 roku PTC miała 7,9 mld zł przychodów (wzrost o 6,7 proc.). Zysk operacyjny powiększony o amortyzację wzrósł o 12,2 proc., do blisko 2,75 mld zł. W końcu ubiegłego roku firma obsługiwała blisko 13,3 mln kart SIM.
- Słaby złoty sprawia, że koszt zakupu telefonów wzrósł o 30-40 proc. Nie wykluczam, że efektem będzie odejście od subsydiowania telefonów na rzecz tańszych ofert abonamentowych bez telefonów. Słaby złoty wpływa również na ceny sprzętu do budowy sieci. Zwłaszcza teraz musimy stanowczo negocjować najkorzystniejsze dla nas umowy z obecnymi i nowymi dostawcami oraz weryfikować inwestycyjne i operacyjne koszty działalności. W złotych nasze tegoroczne inwestycje nie będą mniejsze, licząc w euro spadną o 30 proc. Kupimy więc mniej sprzętu. To oraz kryzys sprawia, że operatorzy mogą zacząć współpracować ze sobą i dzielić się siecią. W obecnych warunkach wydaje się to koniecznością.
- Kupno wywołującego wojny cenowe nie musi poprawić sytuacji pozostałych graczy. Nigdy nie dostaliśmy oferty kupienia P4. Jeśli ją dostaniemy, przeprowadzimy szczegółowe badania, sprawdzimy jakość klientów i podejmiemy decyzję.
- Nasze podejście do MVNO się nie zmienia. Bardzo ważne jest, by nasi partnerzy mogli działać w wybranych przez siebie niszach rynkowych i odnosili sukces. Na rynku MVNO przetrwają ci, którzy mają pomysł na działalność i sprzedaż usług.
- Dziś jest czas na przygotowania. Będziemy inwestować w LTE - to bardzo ważna część naszej strategii, ale na razie nie ma ani częstotliwości, które można wykorzystać na potrzeby tej technologii, ani urządzeń końcowych.
LTE zwana jest też telefonią komórkową czwartej generacji. Umożliwia transmisję danych z prędkością ponad 100 Mb/s. Pierwsze sieci LTE mają zacząć komercyjnie działać w 2010 roku. Wtedy też powinny pojawić się urządzenia końcowe, takie jak telefony czy modemy.
- Wszyscy operatorzy oferują te same usługi, takie same telefony i mniej więcej takie same ceny. I muszą się odróżnić od konkurentów. Dlatego ważna jest marka (my w nią inwestujemy), jakość obsługi klientów (my w nią inwestujemy) i sieć. Sieć pozwala osiągnąć przewagę nad konkurentami. Oddanie sieci w zarządzanie powoduje, że to zarządzający, a jest nim dostawca sprzętu, będzie narzucał nam, co mamy robić, a to nie jest dobre dla naszej przyszłości.
- Stworzone przez regulatora warunki do świadczenia usług z wykorzystaniem sieci Telekomunikacji Polskiej są bardzo korzystne. To, czego potrzebujemy, możemy mieć bez kupowania operatora, a na dodatek ostatnio bardzo poprawiła się współpraca z TP. Mimo to jeśli ktoś będzie chciał sprzedać operatora stacjonarnego, to chętnie przyjrzymy się takiej inwestycji.
- Mamy ponad 330 tys. klientów Ery domowej i Ery firmowej, czyli usług telefonii stacjonarnej świadczonych z wykorzystaniem technologii mobilnej. Mamy też kilkanaście tysięcy klientów usług BSA (dostęp do internetu z wykorzystaniem sieci TP - przyp. GP) i WLR (usługi telefoniczne z wykorzystaniem sieci TP - przyp. GP). Telefonia stacjonarna to ciągle mała część naszej działalności, ale z dobrymi perspektywami.
- Choć w to przedsięwzięcie sporo zainwestowaliśmy i mamy zbudowaną sieć oraz ofertę usług, to szukamy innych sposobów wykorzystania tych częstotliwości. Na razie nie mogę ujawnić, co nas interesuje.
Technologia bezprzewodowej transmisji danych z prędkością do 100 Mb/s. W ocenie Nokii jest ślepą ścieżką ewolucji, taką samą, jaką w XX wieku był system zapisu obrazu na magnetowidach Betamax. WiMax popiera Intel, największy światowy producent mikroprocesorów.
Fot. Wojciech Górski
Klaus Hartmann, prezes Polskiej Telefonii Cyfrowej od września 2006 r. Pracę w grupie Deutsche Telekom zaczął w 1995 roku. Doktor nauk ekonomicznych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.