Kuźnia Ostrów tradycyjnie solidna
Mimo, że krajowy rynek kolejowy się kurczy, Kuźnia Ostrów Wielkopolski umacnia swoją pozycję dzięki partnerom zagranicznym. Jest to możliwe z prostego powodu - dba o nienaganną jakość wyrobów i konkurencyjność cen. W tej chwili dla spółki otworzył się bardzo atrakcyjny rynek niemiecki. Podpisała już duże kontrakty z firmą Axtone, a także z samymi Kolejami Niemieckimi. Firma dobrze wie, że eksport to recepta na najbliższe czasy i tego chce się trzymać. Jednocześnie sporo inwestuje, by produkować wyroby z o wiele wyższych półek niż dotąd.
- Nasza oferta to już nie tylko odkuwki matrycowe, lecz całe gotowe podzespoły: obrobione haki, gotowe sprzęgi wagonowe - podkreśla , prezes zarządu Kuźni Ostrów Wielkopolski Sp. z o.o. - Walczymy głównie o kontrakty na nowości, bo takie są potrzeby rynku. Jesteśmy obecnie na etapie atestowania urządzeń cięgłowo-zderznych dla kolei, które będą poddawane większym obciążeniom. Mają wytrzymać siłę 1350 kN (w tej chwili produkujemy do wytrzymałości 850 kN). W Europie jest jak dotąd jeden producent takich urządzeń, my chcemy być drugim. Finalnie mamy zamiar otrzymać odpowiednie atesty od Deutsche Bahn. Wszystko po to, by iść do przodu.
Kuźnia Ostrów Wielkopolski zasłynęła z wyrobu świetnej jakości odkuwek matrycowych, głównie dla potrzeb firm z branży kolejowej. Rynek metalurgiczny jest jednak trudny, dlatego ostrowska firma chce go poszerzać. Liczy na zwiększenie portfela zamówień m.in. poprzez uzyskanie certyfikatów. Jest na nie spora szansa, gdyż dziś KOW cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem praktycznie wszystkich producentów wagonów z Europy - również z Polski. Większość potencjalnych odbiorców woli obecnie otrzymywać już nie same odkuwki, lecz gotowe elementy - wózki czy aparaty cięgłowo-zderzne do bezpośredniego montażu w taborze kolejowym. Dlatego też Kuźnia w minionym roku poczyniła spore inwestycje służące obróbce wiórowej - zakupiła centra tokarskie i frezarskie za około 1 mln zł, uruchomiła linię do obróbki w atmosferach ochronnych i z możliwością nawęglania, czyli obróbki cieplno-chemicznej. W drugim kwartale chce postawić w hali produkcyjnej młot przeciwbieżny. Dzięki tym inwestycjom zwiększy się i wydajność, i jakość.
Na przestrzeni lat można mówić o sporym rozwoju zaplecza, asortymentu i jakości Kuźni Ostrów. Rozwój ten przebiega dość płynnie i jest rozłożony w czasie. Ale zdecydowanie przełomową nowość stanowią materiały, na których pracę firma rozpoczyna, wiedząc że w Polsce żaden producent dotąd się nie zajmował takim asortymentem. Chodzi o stopy niklu i kucie stali dwufazowych, tzw. dupleksów. Materiały te plasują się na absolutnie najwyższej półce i jakościowo, i cenowo, dlatego przeznaczone są dla wielkich odbiorców. Wytwarzane z nich wyroby charakteryzują się szczególnie podwyższoną, wieloletnią wytrzymałością i odpornością na ekstremalnie agresywne czynniki, takie jak wszelkiego typu petrochemia, woda morska itd. Odbiorcy pochodzą z zagranicy - to głównie wszelkiego typu platformy wiertnicze. Warto też dodać, że spółka stara się ponadto o miejsce w nowych branżach: górnictwie i energetyce. Pierwsze kontrakty już zdobyła.
Rynek dyktuje twarde warunki, ale zatrudnienie pozostaje bez zmian. Kuźnia chce utrzymać jego wielkość na tym samym poziomie; w razie problemów raczej woli sterować czasem pracy niż jakimikolwiek redukcjami. O człowieka dba niezmiennie, jak zawsze: na bieżąco dopełnia procedur, szkoli pracowników, wysyła ich na kursy, a także studia, których koszty niejednokrotnie w 100% pokrywa. Poszerzyła też liczbę dokształcanych i sponsorowanych uczniów - to przyszli pracownicy, którzy dziś pobierają specjalne stypendium. W tej chwili w toku nauki jest już drugi rocznik.
Zarząd jest od dawna zdania, że tylko dzięki właściwie wyszkolonym ludziom spółka potrafi osiągać takie efekty, zatem troszczy się o pracowników. Firma spełnia absolutnie wszystkie wymogi socjalne, łącznie z działaniami ponadnormatywnymi. Umożliwia awans i rozwój człowieka, stawia na zwiększanie kwalifikacji. Wewnętrznie i zewnętrznie szkoli załogę. Zapewnia ciepłe posiłki, kładzie nacisk na bhp. Warto dodać, że dba o godziwą płacę - przeciętne wynagrodzenie pracownika przekracza 3000 zł brutto.
- Niezmiernie nas cieszy tytuł „Solidnego Pracodawcy” - podkreśla Mirosław Mielczarek. - Uważamy się za bardzo dobre miejsce pracy. Chcemy jak najlepiej dbać o naszą załogę, bo to nie ludzie z przypadku. Wielu z nich zna to przedsiębiorstwo od dziesiątków lat, są z nim lojalnie związani, a wszyscy są wspaniałymi fachowcami. Wiemy, że tylko dzięki ludziom możemy mówić o takiej pozycji, jaką mamy.
- Jestem zadowolona z firmy jako pracodawcy. Zarówno prezes, jak i właściciele są osobami bardzo życzliwymi. Potrafią zrozumieć potrzeby i problemy każdego pracownika, każdy z nich zostaje wysłuchany, może liczyć na pomoc w trudnych życiowych sytuacjach. Wynagrodzenia są wypłacane terminowo. Każdemu życzę takiego pracodawcy.
- Przyszedłem tu w lipcu 2007 r., jako świeżo upieczony absolwent krakowskiej AGH. Dostałem się na stanowisko technologa, po pół roku awansowałem na mistrza produkcji, następnie zostałem mistrzem przeróbki plastycznej. W maju 2008 przeniesiono mnie do działu technicznego, gdzie odpowiadałem za nowe uruchomienia, a obecnie jestem jego kierownikiem. Spory awans i bardzo szybki - to fakt, który chyba najlepiej świadczy o moim pracodawcy. Kuźnia dała mi możliwość nie tylko rozwoju i doświadczenia, ale też dalszej nauki, wspierając mnie w 100%. Jestem bardzo zadowolony i cieszę się, że otrzymaliśmy tytuł „Solidnego Pracodawcy”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.