SHiUZ: budować silną, polską markę
- Wszystkie sukcesy Stacji Hodowli i Unasieniania Zwierząt tworzą ludzie - mówi
Tadeusz Opiłowski, prezes zarządu Stacji Hodowli i Unasieniania Zwierząt Sp. z o.o. - To dzięki zgranej, profesjonalnej załodze jesteśmy największym krajowym przedsiębiorstwem w branży hodowli buhajów i badań genetycznych.
Celem SHiUZ jest możliwie najskuteczniejsza pomoc polskim hodowcom bydła i trzody chlewnej. Spółka prowadzi mocno rozbudowany program selekcji buhajów, obejmujący zasięgiem 40% obszaru Polski. Rocznie do selekcji bierze się ok. 140 osobników, przy czym jednocześnie wybiera do selekcji ok. 400 najlepszych matek buhajów. Do nich dobiera się najlepsze samce z rankingów z całego świata. Wszystko po to, aby wyprowadzić jak najdoskonalsze linie mateczne i pozyskać buhajki, ponieważ w naturze nigdy nie ma zwierząt idealnych: jedne cechują się dużą przeżywalnością i odpornością na choroby, inne dają bardzo dużo mleka, jeszcze inne nie dają go wiele, ale za to z dużą zawartością białka i tłuszczu. Ponadto Stacja bada frakcje mleka, głównie skupiając się na kappa kazeinie i laktoglobulinie w aspekcie przetwórczym, odżywczym i zdrowotnym. Jednak głównym biznesem firmy jest tak dobierać nasienie buhajów i knurów, żeby rolnicy uzyskiwali jak najlepsze i jak najbardziej przewidywalne wyniki w hodowli. Działania te wspierane są przez najnowocześniejsze dostępne na rynku technologie oraz wiedzę naukową.
Kluczowym zagadnieniem, na którym obecnie skupiają się fachowcy SHiUZ, to badania nad tzw. markerami genetycznymi. Poza bydgoskim przedsiębiorstwem podobne programy na chwilę obecną prowadzi zaledwie 7 krajów: USA w połączeniu z Kanadą, Niemcy, Holandia, Francja, Irlandia z Nową Zelandią i kraje skandynawskie jako całość.
Rzecz polega na tym, że od czasu, gdy niedawno odkryto genom bydła, istnieje możliwość ustalenia zespołów genów (markerów genetycznych), które przekazują określone cechy potomstwu. Chodzi o uzyskanie pożądanych cech buhajów do rozpłodu, dzięki czemu najlepsze 10% testowanych osobników wejdzie do regularnej hodowli. Pod koniec tego roku SHiUZ spodziewa się już konkretnych wyników. Program daje trzy główne korzyści. Po pierwsze: diametralnie wzrasta współczynnik wiarygodności wyceny buhaja (przy zastosowaniu tej metody wynosi aż do 90%) i gwarancja, że przekaże on dokładnie te cechy, które mu się przypisuje. Po drugie: koszty prowadzenia programów hodowlanych zostają ograniczone do minimum - przede wszystkim dzięki skróceniu czasu utrzymywania zwierząt w ośrodku, który do tej pory wynosił około 5 lat. Teraz wystarczy rok.
Trzecia, bardzo ważna korzyść to szybsza wymiana pokoleń i związany z nią sprawniejszy postęp hodowlany, którym rolnicy są bardzo zainteresowani. Dzięki niemu mogą bowiem szybciej liczyć na potomstwo o lepszych cechach, co z kolei przekłada się na wyższe zyski wynikające z coraz lepszej wydajności i niższych kosztów produkcji gospodarstw.
- Nowością jest, że w tym roku otwieramy laboratorium genotypowania - zapowiada prezes Opiłowski. - Mamy już akceptację na jego utworzenie przez Ministerstwo Skarbu Państwa, którego jesteśmy własnością. Powstanie przy Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, pod okiem prof. Kamińskiego i jego znakomitego zespołu, który z nami współpracuje od lat.
Coraz prężniej działa też założony przez SHiUZ Ośrodek Embriotransferu. Funkcjonuje już w trzech miejscach: Piątnicy k. Łomży, Zamościu i Bydgoszczy. Jest ściśle powiązany z projektami Jądra Hodowlanego i badań genetycznych.
Dzięki prowadzonym programom bydgoski potentat może się pochwalić konkretnym postępem hodowlanym. Przełożenie widać bezpośrednio u samych rolników: nawet jeśli wydajność krowy pochodzącej z wyselekcjonowanego buhaja rośnie o „zaledwie” 30 l mleka rocznie, to po pomnożeniu przez liczbę 3 mln krów w całym kraju daje to wynik imponujący. Za tym idzie jednak rzecz o wiele ważniejsza i to w skali makroekonomicznej: firma, która w dzisiejszych czasach nie będzie prowadzić badań genetycznych, wypadnie z rynku. W praktyce oznacza to np., że hodowcy w danym kraju będą kupować materiał najatrakcyjniejszy, nieistotne czy rodzimy, czy zagraniczny. Skutek może przenieść się na całą branżę hodowlaną danego państwa, która zostanie zdominowana przez zagranicę.
- Jest jeszcze jedna, kluczowa sprawa: musimy w Polsce wytwarzać bardzo dobry materiał hodowlano-genetyczny z tego względu, że żaden kraj na świecie takiego materiału nam nie da! - przekonuje Tadeusz Opiłowski. - Działa to na tej samej zasadzie, jak rolnik nie sprzedaje swojej najlepszej jałówki czy najlepszego byczka, więc te najwartościowsze osobniki trafiają się nam niezwykle rzadko. Tak więc nie mówimy tu o walce między firmami; to walka o cały rynek żywnościowy kraju. Albo nasze polskie mleko będzie najlepsze, albo zaleje nas konkurencja i przegramy.
Jeszcze inną ważną sprawę stanowi fakt, że SHiUZ wydatnie inwestuje w nowoczesne ośrodki badawcze i laboratoria, bo nie może ani nie chce liczyć na badania wykonywane zewnętrznie. Powód: takie procesy trwają całe lata i w przypadku, gdyby się z różnych powodów załamały, spółka zostanie pozbawiona postępu i osiągnięć, gdy tymczasem konkurencja będzie podążała dalej. W związku z tym koniecznie należy budować własną niezależność. Zresztą rzecz działa w obie strony: polski potentat wyprzedza w badaniach wiele krajów i zamierza to wykorzystywać, czyli podbijać rynki. Już teraz uruchamia firmę inseminacyjną w Uzbekistanie.
Ciekawostkę stanowi fakt, że na Zachodzie wszystkie podobne do SHiUZ firmy są własnością nie państwa, ale hodowców. Zostały wprawdzie wybudowane przez państwo i przekazane za symboliczną kwotę, ale znajdują się w rękach prywatnych. Hodowcy jako właściciele tworzą rady nadzorcze i dbają o własne interesy. W takim kierunku podąża także bydgoska Stacja. Ma powołaną radę hodowlaną, w ramach której podejmuje decyzje i wytycza kierunki. W Bydgoszczy zawiązano także spółdzielnię, która wystąpiła o wykup spółki do Skarbu Państwa. - Wcześniej czy później musi się to stać, bo taka jest naturalna kolej rzeczy na całym świecie - objaśnia prezes. - Tu chcę przekazać ważną przesłankę: żadne państwo nie może sobie pozwolić na sprzedaż takiej firmy zagranicy. Musimy bronić polskich osiągnięć, polskiej marki! Znam przykład pewnej prywatnej firmy amerykańskiej, która chciała wykupić podobne przedsiębiorstwo w Niemczech. Tej transakcji zabroniło samo państwo z uwagi na ochronę własnego interesu. Niestety, odwrotnie wydarzyło się na Węgrzech: uchodziły za bardzo dobrze prowadzoną hodowlę w krajach skupionych wokół ZSRR. Pozwoliły jednak, żeby wykupiły ją firmy zachodnie i węgierski ośrodek się rozpadł. Właśnie dlatego jako Polska musimy zdawać sobie sprawę, że w tej branży jesteśmy bardzo silni. Przecież mamy drugą co do liczebności populację krów HF na świecie! Więcej niż Francuzi, Niemcy czy Włosi. W zakresie mleka jesteśmy trzecim rynkiem w Europie i piątym w skali całego globu, podobnie w kwestii trzody chlewnej. Co oprócz tego ważne: produkujemy najlepsze na świecie mięso wieprzowe. Naprawdę bardzo bym chciał, żeby wszystkie firmy w Polsce potrafiły doceniać siebie i chciały odnosić sukces. Wystarczy stale uświadamiać ludziom, że sami muszą wszystko wypracować, a wyniki osiągamy właśnie dzięki nim.
SHiUZ zatrudnia około 430 osób w 6 województwach. Około 180 z nich ma wyższe wykształcenie, 50 - średnie, reszta to pracownicy fizyczni. Przez lata istnienia spółka wypracowała ogromną kulturę organizacyjną, która dziś zasługuje na docenienie - firma może się pochwalić nominacją do tytułu „Solidnego Pracodawcy 2008”. Powodów do dumy jest wiele.
Po pierwsze, w firmie został wprowadzony doroczny system oceny pracowników. Co istotne, egzekwuje go nie prezes, lecz bezpośredni przełożeni poszczególnych osób. Oceny podzielone są na trzy kategorie: poniżej standardów, w standardzie i ponad standard. Istnieje szereg szkoleń, w ramach których pracownicy systematycznie zwiększają kwalifikacje. Co do wynagrodzeń - co roku rosną one zgodnie ze wskaźnikiem premiera RP. Osoby uzyskujące najlepsze, ponadstandardowe wyniki - są automatycznie premiowane.
- Warto też dodać, że jednym z naszych najważniejszych atutów są stabilność i pewność pracy - zapewnia Tadeusz Opiłowski. - Nie zdarza się, że ktoś słyszy, że od jutra tu już nie pracuje; nie odnotowujemy w ogóle fluktuacji kadr. Przyjęliśmy też taką zasadę, że gdy dany rynek się kurczy, to dla ludzi z konkretnej działki w naszej spółce sami organizujemy nową działalność, aby utrzymać dla nich miejsca pracy. Nawet, jeśli ta nowa firma miałaby nie zarobić wielkich pieniędzy, nawet gdyby miała wyjść na zero - to dla nas jest już zysk. Bo w całym przedsiębiorstwie panuje spokój, bo nie cierpi na tym atmosfera pracy, bo nie ma obaw, że coś się stanie z innymi członkami załogi. A przecież bezpieczeństwo zatrudnienia to dla wszystkich ludzi sprawa kluczowa.
SHiUZ w bardzo szerokim stopniu rozbudował też zakres funduszu socjalnego. Sporą jego część stanowi pobór zapomóg, często bezzwrotnych. Na porządku dziennym są dofinansowania do wypoczynku, sanatoriów, wczasów. Emeryci i renciści traktowani są przy tym tak samo jak pracownicy. Z wielu atutów warto jeszcze nadmienić, że termin wypłat wynagrodzeń nigdy nie przesunął się choćby o jeden dzień.
- Uważam, że jesteśmy firmą godziwie traktującą człowieka, a podane wyżej fakty to tylko niektóre przykłady, które to ilustrują - sumuje prezes Opiłowski. - Cieszymy się bardzo z nominacji i będziemy mocno trzymać kciuki w walce o tytuł „Solidnego Pracodawcy”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.