Szef Marvipolu szuka niszy na motoryzacyjnym rynku
Andrzej Nizio, właściciel prawie 5 proc. akcji Marvipolu, nie chce handlować tylko drogimi autami. Możliwe, że w ofercie spółki znajdzie się także popularny Proton z Malezji
Do sprzedawanych dotąd luksusowych land roverów, jaguarów i aston martinów Andrzej Nizio może dołączyć Protona - masowy samochód rodem z Azji. Wiadomo, że sprzedaż w Polsce nie będzie łatwa. W kultowym brytyjskim programie motoryzacyjnym Top Gear to właśnie azjatyckie samochody są zazwyczaj przedmiotem złośliwych uwag.
Dla Nizia wyzwanie jest tym większe, że Azjaci nie są łatwymi partnerami handlowymi. Przed laty nie udało się marki Proton ściągnąć do kraju nawet Krystianowi Poloczkowi, właścicielowi Iberii Motor Poland, firmy mającej od lat wyłączność na handel seatami w Polsce.
Jak poradzi sobie Marvipol, który dopiero od 2003 r. zajmuje się handlem samochodami? Nie udało się nam nakłonić Andrzeja Nizio do potwierdzenia, że to o tę azjatycką markę chodzi. Przypomniał tylko, że Marvipol tak naprawdę wyrósł z motoryzacji. Pierwszym biznesem spółki była myjnia samochodowa. Firmę zna od podszewki, bo trafił do niej jako student fizyki w połowie lat 90.
Czego szukał tam fizyk? Potrzebował pieniędzy, praca było dla niego koniecznością. Andrzej Nizio dość szybko stał się głową rodziny. Dziś jego najstarszy syn ma siedemnaście lat. On skończył 38.
Bardziej niż w studia zaangażował się w pracę u właściciela Marvipolu - Mariusza Książka, u którego wcześniej tylko dorabiał, pisząc programy komputerowe. W wirze zajęć nie obronił pracy magisterskiej na fizyce, ale za to skończył prawo.
- Fizyka daje mu unikalną możliwość ogarnięcia złożonych zjawisk, a prawo formalne instrumenty do pracy - twierdzi Sławomir Horbaczewski, wiceprezes Marvipolu.
Docenił to Mariusz Książek. Nizio i Książek na warszawskich salonach biznesowych porównywani są często do Zygmunta Solorza-Żaka i Hieronima Ruty. W dowód uznania Książek kilka lat temu sprzedał Andrzejowi Nizio po księgowej wartości 5 proc. akcji Marvipolu. Podobnie było w przypadku polsatowskiego tandemu.
- Cieszę się, że nasze drogi kiedyś się skrzyżowały. Jesteśmy z tego samego rocznika i choć charakterologicznie bardzo się różnimy, to na pewno bardzo dobrze się rozumiemy - mówi Nizio.
Jeden z ich współpracowników żartuje na ten temat. - Jak jeden zapala cygaro, to drugi otwiera okno - mówi.
Nizio ma podobno słabość do red bulla i kawy. - O nie, red bulla już odstawiłem, a z kawą walczę - zastrzega.
Nie ukrywa, że lubi polować. Jednak czasu na hobby ma niewiele. W tym roku na polowaniu był tylko dwa razy. Jego największą pasją jest motoryzacja. Teraz jeździ najnowszym range roverem, bo - jak twierdzi - chce przetestować produkt, zanim go komuś poleci. W garażu stoją też dwa motory.
- Łączy pracę z pasją. Naprawdę wygląda na człowieka szczęśliwego i spełnionego - mówi Horbaczewski.
Kiedyś też trenował sporty obronne. Jak twierdzą jego współpracownicy, na sali treningowej nauczył się, że czasami trzeba ustąpić pół kroku, żeby potem z większym impetem pójść do przodu.
Konkurencja tak właśnie patrzy na Marvipol. - To nie są raptusy, wchodzą w biznes cierpliwie krok po kroku - mówi o nich jeden z nich. Tak było z Land Roverem i Jaguarem. Od 2003 roku stopniowo zwiększali udziały w spółce sprzedającej auta w naszym kraju.
Nizio słynie też z nadzwyczajnej dyscypliny finansowej. Złośliwi żartują, że dwa razy ogląda każdą fakturę. Ale też zaraz przyznają, że to profesjonalista w każdym calu.
@RY1@i02/2010/249/i02.2010.249.000.016a.001.jpg@RY2@
Fot. Grzegorz Kawecki/PB/Forum
Dla konkurencji Andrzej Nizio to poważy przeciwnik. Jego firma coraz bardziej umacnia się na rynku
Cezary Pytlos
cezary.pytlos@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu