Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Zbrojeniówka pełna obaw

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

OTWARCIE RYNKU wykorzystają zachodnie firmy - mówią przedstawiciele polskiej zbrojeniówki. Od 2011 roku będzie musiała ona walczyć z konkurencją o kontrakty z armii

Już niebawem polska armia będzie musiała kupować broń i wyposażenie w otwartych przetargach. Do tej pory zamówienia obronne były udzielane poza trybem przetargowym. To gwarantowało zlecenia dla polskich firm. Po zmianach o polskie zamówienia na równych zasadach będą ubiegać się także zagraniczne koncerny. To cios dla całej Grupy Bumar. Eksperci obawiają się, że stracą także inne, prywatne firmy.

- Rynek polski czy rynki nowych krajów UE są łakomym kąskiem dla silnych przemysłów zachodnich. Stąd też ta dyrektywa, która wymusza otwarcie rynku europejskiego, także polskiego - ocenia Józef Zakrzewski, dyrektor biura strategii i zarządzania Bumaru.

Uważa, że otwarcie rynku UE jest raczej teoretyczne, dlatego że kraje starej UE (takie jak Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Hiszpania czy Włochy) zawsze prowadziły w branży zbrojeniowej protekcjonistyczną politykę.

- Polscy producenci nie są jeszcze gotowi na pełne otwarcie rynku uzbrojenia dla zagranicznej konkurencji - uważa Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju,

Od początku także rząd podchodził sceptycznie do dyrektywy obronnej. Oczekiwano wydłużenia okresu jej wdrożenia. Nie udało się.

- Nasz przemysł ma swoje zaszłości i nie jest przez to w stanie z dnia na dzień konkurować z koncernami zachodnimi. Oczywiście łatwiej będzie małym prywatnym firmom, ale pamiętajmy, że większość z nich jest też powiązana z Bumarem i innymi spółkami Skarbu Państwa jako podwykonawcy, więc nasze problemy też ich dotkną - przypomina Zakrzewski.

- Otwarcie rynku zamówień zbrojeniowych w UE jest dla naszych przedsiębiorstw zbrojeniowych jednocześnie szansą i zagrożeniem - uważa Henryk Kruszyński, prezes Teldatu.

Według niego zmiany mogą przynieść więcej korzyści zagranicznym koncernom.

- Nie wierzę, aby firmy polskie analogicznie zwiększyły swoje możliwości dostępu do rynków, zwłaszcza w krajach starej UE. Widać, iż większość ciekawych kontraktów we Francji otrzymuje Thales czy w innych krajach EADS, Konsberg, Raimethal itd. - dodaje Kruszyński.

@RY1@i02/2010/211/i02.2010.211.000.012a.001.jpg@RY2@

Wyniki finansowe Bumaru

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.