Wieżowiec z legendą
Przy ul. Stawki 2 w Warszawie stoi nowoczesny, szklany biurowiec. Niewiele osób wie, że jego właścicielem jest firma wywodząca się z... PRL. Ale Intraco S.A., bo o tej spółce mowa, skutecznie łamie stereotypy. 27. miejsce w rankingu JSSP mówi samo za siebie.
Na początek garść faktów i liczb. Intraco S.A. za 2009 rok odnotowało ponad 4 mln zł zysku, osiągając rentowność netto na poziomie ok. 13%. Aktywa obrotowe w okresie 2006 - I półrocze 2010 spółka zwiększyła o około 16 mln zł. W tym samym okresie z tytułu podatków i dywidendy odprowadziła państwu ponad 22 mln zł. Skąd tak dobre wyniki? Z mądrego zarządzania. Ale po kolei.
Aby zrozumieć fenomen tej państwowej firmy, trzeba cofnąć się do początków jej istnienia na warszawskim rynku nieruchomości biurowych. Jest rok 1975. Trwa okres otwarcia polskiej gospodarki na świat i ożywienia kontaktów z biznesem zagranicznym. Powołanie do życia PHZ Intraco ma na celu ułatwienie tych kontaktów. Imponujący biurowiec przy ul. Stawki, pierwszy takiej klasy obiekt w Polsce, stawia szwedzka firma. Powierzchnię wynajmuje wiele przedsiębiorstw handlu zagranicznego, a także liczne firmy spoza kraju. Intraco znaczy coraz więcej na gospodarczej mapie Mazowsza. W 10 lat spłaca kredyt dewizowy (mimo trudności związanych np. ze stanem wojennym), odkupuje cztery budynki na Bielanach przy ul. Lektykarskiej i Smoleńskiego. Biznes idzie świetnie.
Potem przychodzą zmiany. Kapitalizm, otwarcie rynku wynajmu, gwałtowny boom, silna konkurencja, zadyszka finansowa i trudności. 1 stycznia 2004 roku w wyniku komercjalizacji firma otrzymuje swoją obecną nazwę. A w czerwcu 2005 r. jej szefem zostaje Władysław Kondrat. Sprawdza się tak dobrze, że jest nim do dziś.
- Początki nie należały do łatwych - wspomina prezes zarządu. - Wyniki spółki były rekordowo niekorzystne. Trzeba było wprowadzić radykalny program oszczędności, łącznie z cięciami systemu premii. Płynnie obniżyliśmy poziom zatrudnienia. Jednocześnie podjęliśmy szeroką akcję marketingową, a także wprowadziliśmy istotne zmiany do umów zawieranych z najemcami, pozwalające stronom na większą elastyczność. Efekt? Już w następnym roku zysk netto wzrósł 2,5-krotnie, a łącznie w latach 2006-2009 - ponad pięciokrotnie.
Ale firma wcale nie osiadła na laurach. Od trzech lat Intraco posiada certyfikat systemu zarządzania jakością, którego ważność odnawia co rok. Cyklicznie bada też stopień zadowolenia klientów.
Okrętem flagowym spółki jest biurowiec o powierzchni 20,8 tys. m2. Budynek mocno doinwestowywano: w latach 1998-2000 wymieniono zniszczoną, ceramiczną elewację wraz z oknami na nowoczesną aluminiowo-szklaną oraz dobudowano 39. kondygnację. W 2004 roku zmodernizowano hall główny poprzez nową aranżację i wystrój, w tym wymianę posadzki. Ale to nie wszystko. Intraco ma także cztery budynki biurowe na Bielanach o łącznej powierzchni do wynajmu na poziomie około 5,7 tys. m2 i jeszcze jeden budynek biurowy o 5 kondygnacjach, tzw. "F", oddany do użytku w 1996 roku, o powierzchni do wynajmu na poziomie 1,4 tys. m 2.
Jednak prawdziwym kołem napędowym firmy są nowe inwestycje. W ostatnich 10 latach wyniosły one blisko 50 mln zł. W ramach drugiego etapu modernizacji biurowca zaplanowano wydatki nie mniejsze niż poprzednio. Wszystko po to, by sprostać konkurencji. Ale prawdziwy rozmach dopiero się zacznie. Ostatnio spółka uzyskała 4 prawomocne decyzje o warunkach zabudowy dla własnych działek. Plan jest prosty: wyburzyć 4 niskorentowne budynki mieszkalne na Osiedlu Biznesu, wykorzystywane od 35 lat na cele biurowe i na tym terenie wybudować obiekty z apartamentami na sprzedaż, a zarobione w ten sposób środki wykorzystać na budowę dwóch nowoczesnych biurowców o łącznej powierzchni ok. 13 tys. m2. Ten śmiały plan zyskał już pozytywną opinię rady nadzorczej i wstępną akceptację Ministerstwa Skarbu Państwa. Ostateczną decyzję o jego realizacji podejmie inwestor strategiczny wyłoniony w trwającym właśnie procesie prywatyzacji. - Mam nadzieję, że nowy właściciel zaakceptuje nasze plany rozwojowe - sumuje Władysław Kondrat. - A będę prawdziwie usatysfakcjonowany, gdy postawi on zarządowi zadanie poszukania rozwiązań jeszcze bardziej ambitnych.
Jakub Lisiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu