Zyski w Stanach rosną wolniej
Rusza sezon wyników - Analitycy prognozują, że spółki z indeksu S&P500 zarobiły w III kwartale o 23 proc. więcej niż przed rokiem
Firma raport przedstawi dzisiaj po zakończeniu notowań na giełdach w USA. W przyszłym tygodniu wyniki oblikują m.in. Intel, JP Morgan Chase, Google i General Electric. Prognozy zebrane przez agencję Bloomberg wskazują, że spółki z indeksu S&P500 mogły zarobić w III kwartale o 23 proc. niż rok wcześniej, a największym wzrostem zysków mogą się pochwalić spółki z sektora finansowego. Średnia z prognoz analityków wskazuje, że zarobią o 45 proc. więcej niż w III kwartale 2009 r.
Na kilka dni przed rozpoczęciem sezonu wynikowego prognozy dla amerykańskich spółek podniósł Bank of America. Jego analitycy spodziewają się, że łączny zysk firm na akcję wyniesie między 21 a 21,75 dol. Wcześniej prognozowali 20,50 dol. na akcję. Spodziewają się, że to pomoże w utrzymaniu dobrych nastrojów na giełdach, a w ciągu najbliższych czterech miesięcy indeks S&P500 może wzrosnąć o 13 proc. Tym bardziej że rynki amerykańskie mają za sobą dobry miesiąc. S&P500 zwyżkował we wrześniu o 8,8 proc. Dow Jones zyskał w tym czasie 7,7 proc.
Wprawdzie prognozy wyglądają optymistycznie, jednak inne kwartały pod względem tempa wzrostu zysków były lepsze. W I kwartale wyniki spółek z S&P500 poprawiły się o 52 proc., a w II kwartale o 52 proc. Średnia z prognoz na IV kwartał wskazuje, że zarobią o 31 proc. więcej niż rok temu.
Dlatego na rynku pojawiły się opinie, że w przyszłym roku tempo wzrostu zysków spółek w USA spadnie. Z prognoz zebranych przez Bloomberga wynika, że we wrześniu analitycy po raz pierwszy od ponad roku obniżyli oczekiwania średniego zysku firm z S&P500 na 2011 rok. Teraz spodziewają się 95,17 dol. na akcję. W sierpniu było to 96,16 dol.
Jedną z głównych przyczyn obniżki prognoz jest słaba sytuacja na amerykańskim rynku pracy. Bezrobocie od wielu miesięcy utrzymuje się bowiem na poziomie przewyższającym 9 proc. Tymczasem wzrost zatrudnienia to warunek trwałego ożywienia w gospodarce.
Przedstawicieli obozu byków, czyli stawiających na dalsze wzrosty, te prognozy jednak nie martwią. Michael Levine z OppenheimerFunds Inc. wskazuje, że obniżka prognoz została uwzględniona w cenach akcji na przełomie kwietnia i lipca, kiedy S&P 500 spadł o 16 proc. Na dodatek Fed, amerykański bank centralny, zapowiedział, że jest gotowy wpompować kolejne pieniądze w system finansowy, aby podtrzymać wzrost gospodarczy, co także będzie pozytywnie wpływać na notowania.
- Akcje ciągle są tanie, a inwestorzy zdają sobie sprawę, że ożywienie gospodarcze będzie powolne - powiedział Levine agencji Bloomberg.
malgorzata.kwiatkowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu