2005 - Po kryzysie wschodnie inwestycje PZU mogą dać zarobić
NIESTABILNY SYSTEM FINANSOWY - Koszty działania na Ukrainie i Litwie okazały się znacznie większe, niż zakładano. Teraz jednak sytuacja jest lepsza dla dużych, stabilnych firm. Ubezpieczyciel myśli o akwizycji na Białorusi
Pięć lat musiał czekać PZU na szansę na rozwój swojego ukraińskiego biznesu. Inwestycja w tym państwie była od początku postrzegana jako pomyłka. Ale po kryzysie może stać się kurą znoszącą złote jaja.
Zarząd największego polskiego ubezpieczyciela może zacierać ręce. Kryzys, który wybuchł w 2008 roku, wymiótł z rynku setki konkurencyjnych małych firm ubezpieczeniowych, które oferowały polisy po cenach dumpingowych. Liczyły na to, że przy szybko rosnącym rynku wzrost wartości zbieranych składek wystarczy na wypłaty odszkodowań i jeszcze spory zysk. Jednak przeliczyły się. Ich miejsce na rynku może zająć spółka należąca do PZU.
Historia inwestycji największego polskiego ubezpieczyciela na Ukrainie sięga lutego 2005 roku, kiedy nabył on 100 proc. akcji dwóch firm ubezpieczeniowych. Chodzi o spółkę majątkową OJSC Skide West (obecnie OJSC IC PZU Ukraine) oraz życiową OJSC Skide West Life (obecnie OJSC IC PZU Ukraine Life).
Początki obecności polskiej branży ubezpieczeniowej na Ukrainie datują się jeszcze trzy lata wcześniej. W 2002 roku w spółce Skide West pojawiła się forpoczta polskiego kapitału - 25 proc. jej akcji kupiło Polskie Towarzystwo Reasekuracyjne. Dwa lata później na wejście w tego ubezpieczyciela zdecydowało się PZU. Polskie towarzystwo po mistrzowsku uniknęło negocjacji z niekoniecznie dobrze kojarzącymi się akcjonariuszami. Grupa zleciła przygotowanie transakcji ukraińskiemu oddziałowi banku inwestycyjnego Rothschild.
TU PZU Ukraina jest obecnie największą zagraniczną spółką-córką, która wchodzi w skład grupy PZU. Polski ubezpieczyciel chwali się, że jego inwestycja jest jednym z głównych graczy na rynku naszych sąsiadów. PZU Ukraina świadczy pełny zakres usług ubezpieczeniowych i ma 84 placówki na terenie całego kraju.
Jednak od samego początku inwestycja nie wyglądała najlepiej. Grupa PZU zdobyła niewielki i mało znaczący przyczółek. W momencie zakupu Skide West posiadało 4 proc. udziału w rynku. Sam rynek również jest niewielki. Jego wartość wynosiła ok. 400 mln dol. (Polska - która ma o 10 mln mieszkańców mniej - ma rynek ubezpieczeniowy wart ok. 8 mld dol.). W momencie zakupu PZU szacowało, że w 2010 roku będzie miało 10 - 15 proc. rynku. Pięć lat po tej inwestycji widać, że te szacunki były mocno przesadzone.
Szybko się okazało, że inwestycja w kraju, który ma olbrzymie problemy z korupcją i stabilnością sektora finansowego, nie będzie łatwa. W 2008 roku PZU Ukraina miała stratę netto na poziomie prawie 42 mln zł, spadający przypis składki, lawinowo rosnące koszty działalności oraz coraz wyższe rezerwy techniczne, a także coraz mniejszy udział w rosnącym rynku.
To spowodowało, że PZU musiało sięgnąć do własnej kieszeni i wyłożyć więcej pieniędzy na swoje ukraińskie firmy. Dodatkowo nadzór ubezpieczeniowy podniósł wymogi dotyczące aktywów netto. Zgodnie z nimi firmy, których aktywa są niższe od kapitału zakładowego, mogą narazić się na utratę licencji. Dlatego do PZU Ukraine trafiało dodatkowe 128,8 mln zł, a do PZU Ukraine Life Insurance 22,3 mln zł.
Operacja podniesienia kapitałów spowodowała, że pozycja biznesu na Ukrainie nieco się poprawiła. W pierwszej połowie 2009 roku PZU Ukraine zwiększyła udziały w rynku ubezpieczeń majątkowych i osobowych z 2,15 proc. do 3,23 proc. Dało jej to dwunaste miejsce w kraju naszych sąsiadów.
Jednak prawdziwą okazją dla ukraińskiej inwestycji PZU stał się kryzys finansowy. Jak ocenia Maciej Szyszko, wiceprezes PZU Ukraina, przed jego wybuchem na rynku ukraińskim działało ok. 450 firm ubezpieczeniowych. To około dziesięciu razy więcej niż w Polsce. Większość z nich funkcjonowała na zasadzie piramidy finansowej. Pobierała składki i z tych pieniędzy wypłacała odszkodowania. Kryzys spowodował, że większość z nich zniknęła z rynku. PZU zamierza to wykorzystać.
To, że idzie lepsze, widać w wynikach PZU Ukraina za 2009 rok. Są one zdecydowanie lepsze niż rok wcześniej. Ukraińska spółka zebrała 80,1 mln zł składek (o 27 proc. więcej niż w 2008 r.). Ubezpieczyciel nadal przynosił straty (24 mln zł), ale były one o połowę mniejsze niż rok wcześniej. To pokazuje, że ukraiński biznes największej polskiej grupy ubezpieczeniowej jest na najlepszej drodze do wyjścia na prostą.
Ukraina to niejedyne państwo byłego ZSRR, w którym inwestuje PZU. Ma on także swoją spółkę zależną na Litwie. Natomiast w sierpniu tego roku pojawiły się spekulacje, że największy polski gracz ubezpieczeniowy ma chrapkę na Belgostrakh - państwowego monopolistę na rynku białoruskim. Mińsk przygotowuje się do prywatyzacji towarzystwa, które obsługuje niemal wszystkie przedsiębiorstwa działające na tym rynku i zatrudnia ponad 6 tys. osób.
@RY1@i02/2010/175/i02.2010.175.050.013b.001.jpg@RY2@
Mariusz Gawrychowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu