Szef TUI wycina drogie hotele
Marek Andryszak spodziewa się drugiego dna kryzysu, dlatego zmienia strategię polskiego oddziału brytyjskiej firmy
Marek Andryszak w ciągu dwóch, trzech lat chce uczynić z TUI największego gracza na polskim rynku.
Tymczasem jeszcze pod koniec ubiegłego roku zastanawiał się, jak wyciągnąć polski odział brytyjskiej TUI z kłopotów. Firma z 7 milionami funtów straty błyskawicznie chyliła się ku upadkowi.
Kiedy w kwietniu 2009 r. Andryszak obejmował stanowisko prezesa TUI Poland, miał tylko zastąpić idącego na emeryturę Fritza Baumgartnera, który szefował firmie w Polsce od 1998 roku. Nie myślał, że to od niego będzie zależał los firmy na naszym rynku.
Touroperator wpadł w tarapaty, bo ceny wycieczek podawał w euro. Gdy osłabił się złoty, koszty wyjazdów zagranicznych poszły w górę o kilkadziesiąt procent. Klienci niemal natychmiast odwrócili się od TUI.
Co w tej sytuacji zrobił Marek Andryszak? Przekonał centralę, by w rozliczaniu wycieczek wykorzystać złotego. By operacja się powiodła, po raz pierwszy w historii TUI zawarł z bankiem umowę hedgingową.
Dzięki niej złoty jest przeliczany na euro i dolara po kursach z jesieni 2009 r., kiedy były przygotowywane kalkulacje wycieczek na lato. Wówczas euro kosztowało 4,20 zł, a dolar 2,80 zł. Wartość umowy z bankiem opiewa na 100 mln dolarów, co pozwoliło zabezpieczyć 100 proc. kosztów ponoszonych przez firmę w sezonie.
Efekt: spółka powoli wychodzi z dołka, sprzedaż wzrosła o 27 proc. Teraz chce zawalczyć o pozycję lidera.
Nie jest to nieprawdopodobne, bo Marek Andryszak słynie z żelaznej konsekwencji. Kiedy tylko uznał, że TUI ma oferować ceny dostępne na prawie każdą kieszeń, w katalogu pojawiły się hotele o niższym standardzie. Kiedy stwierdził, że trzeba się przygotować na drugą falę kryzysu, z oferty na ten rok zniknęło około 30 drogich hoteli.
Zaprocentowało doświadczenie Marka Andryszaka. Po skończeniu studiów na wydziale inżynieryjno-ekonomicznym Uniwersytetu Technicznego w Berlinie rozpoczął pracę jako stażysta w dawnym koncernie Preussag AG, którego sukcesorem jest TUI Deutschland. W 2000 roku odpowiadał m.in. za zarządzanie portfolio projektowym, a następnie za rozwój strategii związanej z przelotami. Ponieważ doświadczenie zdobywa, podróżując, wiele hoteli sam sprawdza, zanim znajdą się w ofercie biura.
@RY1@i02/2010/164/i02.2010.164.000.020a.001.jpg@RY2@
Fot. MAREK WIŚNIEWSKI/PulsBiznesu/FORUM
Andryszak sam sprawdza hotele, zanim znajdą się w katalogach jego biura
Patrycja Otto
patrycja.otto@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu