Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy chcą ubrać Europę

29 czerwca 2018

Polskim sieciom odzieżowym zaczyna być ciasno w kraju. Brakuje nowych galerii handlowych, więc nie ma nowych salonów, dlatego przyspieszają ekspansję za granicę. W tym roku uruchomią nawet 200 punktów w największych metropoliach.

Szefowie firm odzieżowych nie mają wielkiego wyboru: albo ekspancja zagraniczna, albo stagnacja. Nowych miejsc, gdzie mogliby handlować, nie ma, bo deweloperzy wstrzymali inwestycje. - W całej Polsce na wznowienie budowy czeka około 230 tys. mkw. powierzchni handlowej - mówi Joanna Wasilewska z Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Nie dość, że brakuje prestiżowych miejsc to handlu, to jeszcze szybko rośnie konkurencja. Co roku przybywa od kilkunastu do kilkudziesięciu nowych zagranicznych sieci, które otwierają w Polsce sklepy. Wśród nich tacy potentaci na rynku luksusowej odzieży i dodatków, jak Donna Karan.

W dodatku wiele z krajowych sieci osiągnęło już w kraju maksymalny poziom nasycenia. Przykładem jest marka Tatuum, posiadająca 49 salonów we wszystkich większych miastach. Nie jest zainteresowana wchodzeniem do mniejszych ze względu na niską siłę nabywczą ich mieszkańców. - Otwarcie tam salonu jest po prostu nieopłacalne - wyjaśnia Marcin Kleszczewski z firmy KAN, właściciela marki Tatuum.

Z podobnym problemem borykają się inne krajowe sieci z tzw. wyższej półki. - Dlatego zapadła decyzja o rozwoju w tym roku również poza naszym krajem - mówi Tomasz Sudoł ze spółki Solar Company, posiadającej 80 sklepów w Polsce.

Dwa salony tej marki zostały już otwarte we Lwowie i Kaliningradzie. W drugim półroczu planowane są kolejne dwa - w Niemczech i Belgii. W przyszłym roku ekspansja ma się jeszcze nasilić.

- Na wschodzie Europy, a szczególnie na Ukrainie, wciąż widoczne jest spowolnienie gospodarcze. Tymczasem Zachód zaczyna już dobrze funkcjonować, a konsumenci są gotowi do wydawania pieniędzy. Dlatego otwarcie tam sklepu jest bardziej bezpieczne i zyskowne, choć koszty inwestycji są wyższe - opowiada Tomasz Sudoł z Solaru.

Podobne stanowisko prezentuje największy dystrybutor i producent obuwia w Polsce, spółka NG2. Jej roczne przychody sięgają ponad 900 mln zł. Firma handluje w Czecha. Docelowo u naszych południowych sąsiadów chce mieć 77 salonów sygnowanych marką CCC. Na razie jest ich 40. W tym roku chce otworzyć kolejnych 10. W Polsce pod marką CCC działa ponad 260 salonów.

Ale polskie firmy odzieżowe interesują już nie tylko klasyczne kierunki ekspansji, czyli zachodnia i wschodnia Europa. Coraz więcej z nich swojej szansy szuka na północy Europy - w krajach skandynawskich, gdzie siła nabywcza mieszkańców jest najwyższa w Europie. W dodatku społeczeństwo jest mniej konserwatywne, dzięki czemu lepiej chłonie wszelkiego rodzaju nowinki modowe. Także ze względu na dużą liczbę mieszkających tam rodaków polskim sieciom łatwiej będzie zadebiutować na lokalnym rynku. - Jeśli tylko pojawi się atrakcyjne centrum, w którym będziemy mogli uruchomić sklep, zadebiutujemy na tym rynku - przyznaje Marcin Kleszczewski z Tatuum.

Ekspansja rodzimych sieci odzieżowych poprawia wyniki eksportu polskiego sektora tekstylnego. Dziś wynosi on ponad miliard złotych rocznie, ale z roku na rok rośnie w skali blisko 5 procent.

@RY1@i02/2010/144/i02.2010.144.000.007a.101.jpg@RY2@

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.