Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Hossa o krok, a firmy opóźniają płatności

28 czerwca 2018

Mimo rozkręcającej się produkcji i rosnącego eksportu przedsiębiorcy nie regulują swoich rachunków na czas.

Według danych firm zajmujących się ubezpieczaniem kredytu kupieckiego i obsługą płatności transakcji pierwsza połowa tego roku wcale nie była lepsza od 2009 r., kiedy gospodarkę pustoszył kryzys finansowy.

Mimo większej liczby zamówień i wzrostu produkcji w tym roku sytuacja finansowa firm wcale radykalnie się nie poprawiła. Prawdopodobnie wynika to jeszcze z ubiegłorocznych kłopotów. W 2009 r., gdy problemy z finansowaniem zewnętrznym były wyjątkowo duże, przedsiębiorcy sami przestali płacić swoim kontrahentom albo próbowali opóźnić płatności wobec kredytodawców lub leasingodawców. Dziś muszą uregulować tamte rachunki, co ma wpływ na bieżącą płynność.

- Każdego miesiąca odnotowujemy ponad 100 tys. negatywnych zdarzeń, rozumianych jako niezapłacone należności względem kontrahentów - mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet. Według danych D&B wartość przeterminowanych płatności w pierwszych miesiącach tego roku wzrosła o blisko 15 proc. Zdaniem Tomasza Starzyka problemy z płynnością sprawią, że liczba bankructw w tym roku będzie porównywalna do tej z 2009 r. D&B szacuje, że do końca 2010 r. upadnie nawet 2 tys. firm. W pierwszym półroczu działalność zakończyło 761 przedsiębiorstw.

- Polski rynek nadal wychodzi z fazy spowolnienia, można zakładać, że upadłości w 2010 r. będzie więcej, ale nie należy się spodziewać istotnych zmian struktury zatorów płatniczych w poszczególnych sektorach gospodarki - uważa Piotr Krupa, prezes firmy windykacyjnej Kruk.

Najgorzej jest w branży budowlanej. I to nie tylko w firmach wykonawczych, ale też u producentów materiałów. Według Euler Hermes liczba upadłości przedsiębiorstw z tego sektora w I półroczu podwoiła się wobec tego samego okresu roku ubiegłego. Według D&B w budownictwie na należną zapłatę dziś czeka się około dwóch miesięcy, czasami nawet 90 dni. Średnia kwota waha się od 5 do 10 tys. zł.

Rozmówcy "DGP" zwracają uwagę na jeszcze jeden czynnik: wydłuża się okres, na jaki firmy udzielają sobie kredytu kupieckiego. Mimo nieustających problemów z zatorami firmy poczuły się pewniej i nie starają się skrócić za wszelką cenę czasu obiegu pieniądza. To zrozumiałe, bo przedsiębiorcy próbują pozyskiwać nowych kontrahentów. To wymusza bardziej elastyczne podejście do terminów płatności.

Z drugiej strony przedsiębiorcy chcą jak najwięcej wiedzieć o swoich partnerach. Stąd wzrost zapotrzebowania na informacje gospodarcze. Według Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor firmy zamówiły w pierwszej połowie ponad 3,5 mln raportów zawierających informacje o zadłużeniu przedsiębiorców i konsumentów. To o 32 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

@RY1@i02/2010/141/i02.2010.141.000.014b.001.jpg@RY2@

Sprzedawcy materiałów budowlanych mają się gorzej

Marek Chądzyński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.