Dziennik Gazeta Prawana logo

Ciech czterokrotnie poprawił swoje wyniki

28 czerwca 2018

Spółki wielkiej chemii powoli dochodzą do siebie po ubiegłorocznym kryzysie. Rok 2010 przyniósł poprawę koniunktury.

Przełom nastąpił w I kwartale. Spółki wielkiej chemii (Ciech, ZA Puławy, ZCh Police, ZA Kędzierzyn i ZA Tarnów) odnotowały ponad 2-proc. wzrost cen produkcji sprzedanej. Wraz ze stopniową poprawą sytuacji u ich odbiorców w branży motoryzacyjnej, budowlanej i farmaceutycznej największe zakłady chemiczne zanotowały wzrost popytu.

Tak było również w II kwartale 2010 r. Kilka dni temu analitycy wielkiego koncernu chemicznego BASF stwierdzili w raporcie, że sytuacja branży polepsza się na całym świecie. Widać to zresztą po wynikach naszych krajowych spółek. W I kwartale Grupa Ciech zmniejszyła stratę z 12,6 mln zł w 2009 r. do 3,1 mln zł. Podobnie Zakłady Chemiczne Police - w pierwszych trzech miesiącach 2010 r. miały prawie 2,4 mln zł straty wobec 174,5 mln zł rok wcześniej.

To o wiele lepsze wyniki w porównaniu z dramatycznie słabym ubiegłym rokiem. Od końca 2008 r. do końca III kwartału 2009 r. ze względu na wysokie ceny surowców, głównie gazu ziemnego, rosły koszty produkcji nawozów. Notowania nawozów były najwyższe w historii. Ich ceny przestały być atrakcyjne dla rolników. Zakup nawozu jest opłacalny, gdy wartość 1 kg nie przewyższa wartości 4 kg pszenicy. Ponieważ cena pszenicy utrzymywała się na niskich poziomach, sprzedaż nawozów dramatycznie spadła.

Od koniunktury na rynku nawozów sytuacja polskiej chemii zależy w największym stopniu (nasz kraj jest trzecim producentem nawozów w UE, ale dopiero dziewiątym produktów chemicznych).

Teraz sytuacja się zmienia. Według Piotra Zarosińskiego z ZCh Police do boomu sprzed dwóch lat jeszcze wiele brakuje, ale porównanie z najgorszym 2009 rokiem napawa optymizmem. Eksperci szacują, że w perspektywie dwóch, trzech lat popyt na nawozy azotowe wzrośnie o 3 - 4 proc.

Problemy spółek wielkiej chemii nie znikły jednak wraz z poprawą rynkowej koniunktury. Zadłużenie firm sięga kilku miliardów złotych. Nierozwiązany został problem z gazem - głównym surowcem do produkcji i najważniejszym paliwem dla sektora. Same zakłady azotowe konsumują około 15 proc. całego krajowego zużycia gazu. Sytuacja z 2009 r., gdy na skutek rosyjsko-ukraińskiego konfliktu do Polski przestała docierać część potrzebnego surowca, pokazała, jak niekorzystne dla wielkiej chemii jest uzależnienie od jednego, rosyjskiego kierunku dostaw. Sektor zależny jest też od jednego dostawcy - PGNiG.

Wprawdzie w minionym roku w Europie zmniejszyło się zapotrzebowanie na surowiec i jego cena spadła, ale nie w Polsce. Zagraniczne koncerny kupowały go po znacznie niższych cenach niż firmy z Polski. Ich konkurencyjność spadła, co przełożyło się na zahamowanie eksportu.

Dziś sytuacja się poprawiła, ale nie wiadomo, kiedy znów może nastąpić załamanie. Spółki pracują więc nad pozyskaniem nowych źródeł gazu, m.in. z własnych, lokalnych złóż i ze zgazowania węgla. Aby poprawić rentowność, firmy chemiczne postawiły też na restrukturyzacje oraz dezinwestycje.

@RY1@i02/2010/140/i02.2010.140.000.016a.001.jpg@RY2@

Polski rynek chemiczny na tle Europy

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.