Słaby złoty nie zwiększył sprzedaży w przygranicznych sklepach
Spadek wartości polskiej waluty w stosunku do euro nie zachęcił Niemców, Litwinów i Słowaków do kupowania u nas.
Od końca marca złoty stracił w stosunku do euro ponad 5 proc. W najgorszym momencie, pod koniec czerwca, ta różnica sięgała ponad 7 proc. Jednak mimo tego osłabienia nie widać wzrostu handlu przygranicznego.
Niemcy, jeśli już jadą na zakupy do Polski, to zazwyczaj po benzynę. - Ceny paliwa u nas są znacznie niższe i to dlatego widoczny jest ruch ze strony klientów niemieckich. Ale ich liczba jest raczej stała. Obecny spadek złotego nic nie zmienia - usłyszeliśmy na stacji BP w Słubicach.
Również Litwinów, którzy mniej więcej dwa lata temu tłumnie przyjeżdżali na targowiska w północnej Polsce, teraz nie widać. Podobnie jest ze Słowakami. - Klientów jest tyle samo, ile wcześniej. Kilka lat temu, kiedy Słowacja przyjęła euro, przyjeżdżali masowo. Ceny u nas były znacznie niższe i to im się opłacało. Teraz wszystko jest porównywalne - mówi ekspedientka z Max Marketu w Piwnicznej-Zdroju.
Ekonomiści uważają, że obecne osłabienie jest zbyt małe i trwa zbyt krótko, aby mieszkańcy sąsiednich krajów zaczęli do nas tłumnie przyjeżdżać na zakupy. - Ludzie kierują się własnym uproszczonym rachunkiem, czyli szybką kalkulacją czasu i kosztów transportu - mówi Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers. - Po analizie dochodzą do wniosku, że albo im się nie chce, albo po prostu się nie opłaca. Dopiero spadek waluty o kilkadziesiąt procent ożywiłby handel przygraniczny - dodaje.
gs, kk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu