Rynek mieszkaniowy w USA znów na krawędzi
Steve Romeyn, budowlaniec z północnych przedmieść Atlanty w stanie Georgia, czuje się w swojej branży coraz bardziej samotny. - Wielu wypadło z interesu, wielu pracuje dzisiaj w Home Depot - mówi.
Na szczęście dla Romeyna, który jest partnerem zarządzającym w Windsong Properties w Woodstock, jego firma jest w pewnym stopniu uodporniona na problemy dotykające konkurentów. Windsong buduje domy opieki dla ludzi powyżej 55. roku życia, których sytuacja finansowa jest bardziej stabilna.
Winsdong zyskał również dzięki uldze podatkowej w wysokości 8 tys. dol. dla osób kupujących swoje pierwsze lokum, którą wprowadzono w zeszłym roku i przedłużono do końca kwietnia. Teraz gdy ulga wygasła, rynek dramatycznie wyhamował.
W maju liczba nowych domów mieszkalnych w USA spadła po uwzględnieniu czynników sezonowych o 10 procent, do 593 tys., czyli poziomu najniższego od pięciu miesięcy, podał w ubiegłym tygodniu Departament Handlu. Ekonomiści się spodziewali, że wygaśnięcie ulgi podatkowej nie pozostanie bez wpływu na sytuację na rynku, ale nie oczekiwali aż tak głębokiego spadku.
Jeżeli ta stagnacja się utrzyma, będzie można wysnuć wniosek, że ulga podatkowa przyspieszyła decyzję o zakupie tych, którzy i tak mieli to zrobić, ale nie doprowadziła do bardziej fundamentalnej poprawy na rynku mieszkaniowym. Następnym ważnym testem będą dane o sprzedaży nowych domów, które zostaną opublikowane jutro. Ekonomiści obawiają się, że amerykański rynek mieszkaniowy może się znajdować na skraju ponownego tąpnięcia.
- To lato może być bardzo słabe - mówi Kevin Logan, główny ekonomista ds. USA w nowojorskiej siedzibie HSBC.
Jednym z największych hamulców dla sektora mieszkaniowego jest wysokie bezrobocie. Stopa utrzymuje się na poziomie 9,7 procent i ekonomiści oczekują, że będzie ona spadać jedynie stopniowo, więc posiadanie własnego domu pozostaje dla wielu Amerykanów nieosiągalne. Zwłaszcza że warunki kredytowe pozostają restrykcyjne, a od wielu nabywców wymaga się, by wnieśli wkład własny w wysokości przynajmniej 20 procent. To wielka różnica w porównaniu z czasami boomu, gdy uzyskanie kredytu hipotecznego nie było problemem.
Tymczasem ceny domów spadają, bo wiele z nich jest sprzedawanych przez banki, które przejęły je od dłużników lub po zaniżonej wartości.
Logan mówi, że spadek cen likwiduje jeden z głównych powodów zakupu domu, który ma być dobrą inwestycją.
Z drugiej strony domy stają się bardziej dostępne. Nie tylko ceny spadają, ale również stałe oprocentowanie 30-letniego kredytu hipotecznego jest najniższe w historii. W ubiegłym tygodniu wynosiło 4,75 procent wobec 5,38 procent rok wcześniej, wynika z danych Freddie Mac.
Mimo to Michael Fratatoni, wiceprezes ds. badań ekonomicznych w Stowarzyszeniu Bankowców Hipotecznych w Waszyngtonie, uważa, że ogólny obraz gospodarki i trwałość tworzenia miejsc pracy są dla popytu na domy ważniejsze niż ich dostępność. - Nikt nie kupi domu, mając pracę czasową - mówi.
@RY1@i02/2010/120/i02.2010.120.000.022b.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Banki wyprzedają domy przejęte od dłużników
tłum. TK
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
Alan Rappeport
James Politi
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu