Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Czekają dłużej i sprzedają taniej

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Sprzedający muszą czekać obecnie średnio 128 dni, żeby dokonać transakcji. By skusić potencjalnych klientów, są skłonni obniżyć cenę o 2,1 proc.

Większe opusty, dłuższy czas oczekiwania na kupca - to wnioski, jakie płyną z opublikowanej przez agencję Metrohouse analizy rynku dotyczącej marca i kwietnia bieżącego roku.

Czas oczekiwania na sfinalizowanie transakcji jest obecnie zbliżony do poziomu, który był notowany w analogicznym okresie 2009 roku.

W ubiegłym roku na nowego właściciela nieruchomość mieszkaniowa czekała na warszawskim rynku wtórnym średnio 121 dni. O 28 dni krócej niż dotychczas na nabywcę czekało się w styczniu i lutym 2010 r.

- W przeciwieństwie do dwóch pierwszych miesięcy bieżącego roku marzec i kwiecień przyniosły sporo transakcji większych lokali - mówi Mariusz Kania, prezes Metrohouse.

- Ma to bezpośrednie przełożenie na średni czas sprzedaży mieszkania, który obecnie wzrósł.

Zdaniem Kani nie ma powodów, by sądzić, że okres ten będzie się nadal wydłużał. Prezes Metrohouse uważa, że w ostatnich dwóch miesiącach na warszawskim rynku wtórnym znalazła się duża pula mieszkań, które na nabywcę czekały ponad 200 dni.

- To właśnie one są w dużym stopniu odpowiedzialne za znaczny wzrost czasu sprzedaży - tłumaczy Kania.

Jak podają analitycy Metrohouse, odwrotna tendencja panowała w miejscowościach podwarszawskich. Tutaj średni okres oczekiwania na sprzedaż mieszkania spadł o 29 dni i wynosi obecnie 100 dni.

Powody do zadowolenia mają kupujący, którzy mają teraz większe możliwości zbicia ceny. W pierwszych dwóch miesiącach osoby, które miały na zbyciu nieruchomość, dopuszczały możliwość obniżenia ceny średnio o 1,8 proc. W marcu i kwietniu utargować można było średnio 2,1 proc. opustu, co daje wzrost możliwości negocjacyjnych o 0,3 proc. Warto odnotować, że po raz pierwszych od wielu miesięcy wskaźnik ten wzrósł. Jeszcze w I kw. 2009 rok kształtował się na poziomie 4 proc., by stopniowo maleć. Koniec minionego roku zakończył się wynikiem 2,4 proc.

Tymczasem właściciele lokali pod Warszawą usztywniają swoje stanowisko negocjacyjne.

- W porównaniu do pierwszych dwóch miesięcy 2010 r. wiosenne transakcje charakteryzują się niższymi możliwościami negocjacyjnymi niż w stolicy - podkreśla Mariusz Kania.

I rzeczywiście. Możliwości negocjacyjne pod Warszawą są bardzo ograniczone. Jeszcze na początku tego roku kupujący mogli liczyć na zniżkę w cenie ofertowej w wysokości 1,7 proc. Teraz wynosi ona raptem 1,3 proc.

- W odróżnieniu od Warszawy tylko 14 proc. mieszkań było eksponowanych na rynku dłużej niż 200 dni. To dwukrotnie mniej niż w stolicy, gdzie takie oferty stanowiły 29 proc. ogółu transakcji - dodaje Kania.

Warto pamiętać, że podane wskaźniki są uśrednione i wysokość opustów w poszczególnych transakcjach zależeć będzie od determinacji obu stron. Jeśli sprzedającemu zależy na pilnej sprzedaży, będzie on bardziej skłonny przystać na niższą ofertę. Uwagę zwraca też duża liczba lokali, które czekają na sprzedaż ponad 200 dni, i to w czasie, gdy pojawiło się więcej chętnych na kupno. Okazuje się więc, że nie zawsze sprzedający i kupujący spotykają się w pół drogi.

Bartosz Sawicki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.