Nie chowaj głowy w piasek
Przykład BP pokazał, że dobry PR może wyciągnąć firmę z tarapatów
Najbardziej wstrząsnął ludźmi widok martwych żółwi morskich. Bo choć przewijały się też setki wściekłych, zagrożonych bezrobociem rybaków i wielka, czarna plama ropy sunąca w kierunku południowego wybrzeża USA, to jednak żółwie wyrzucone na plaże najbardziej wryły się widzom w pamięć. Do tego któryś z mieszkańców zagrożonej Luizjany napisał: "BP jest do bani (BP sucks)". Największe stacje telewizyjne mogły oszczędzić pracy lektorom, zdjęcia mówiły same za siebie: BP odpowiada za katastrofę na niespotykaną dotąd skalę. Zaskakujące, że stacjom telewizyjnym wtóruje samo BP. Bije się w piersi i bierze wszystko na siebie. Oprócz miliardów, które straci na katastrofie, koncern może pożegnać się z wizerunkiem firmy przyjaznej środowisku.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.