Sportem trzeba umieć zarządzać
Przed polską piłką rysują się naprawdę ciekawe perspektywy. Wraz z pięknymi stadionami mogą rosnąć także siła i bogactwo klubów.
Muszą być jednak spełnione pewne warunki, z których najważniejszym jest lepsze zarządzanie klubami.
Firma doradcza Deloitte opracowała raport na temat perspektyw, które rysują się przed polskimi klubami. "Tworzenie wartości w piłce nożnej. Dźwignie sukcesu" - tak eksperci zatytułowali swój raport. Według niego wzrost wartości klubów i kilka razy wyższe wyniki finansowe zależą od czterech głównych czynników: wyników sportowych, popularności, tożsamości i odpowiedniego zarządzania klubem.
- Awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów byłby dla polskiej drużyny rewolucją finansową. W dalszej kolejności sukces ułatwi budowanie popularności i tożsamości klubu oraz zarządzanie marką - przekonywał dyrektor grupy sportowej Deloitte Jacek Bochenek.
Eksperci oszacowali wartość europejskiego rynku piłkarskiego na 14,6 miliardów euro. 53 proc. tej kwoty przypada na kluby z pięciu najsilniejszych lig: angielskiej, hiszpańskiej, niemieckiej, francuskiej i włoskiej. 16 proc. zagospodarowywanych jest przez FIFA, UEFA i związki piłkarskie. Tylko 15 proc. to przychody w pozostałych 48 najwyższych ligach europejskich krajów zrzeszonych w UEFA - w tym polskiej.
Zdaniem Deloitte przed piłkarskim rynkiem na Starym Kontynencie rysują się bardzo optymistyczne perspektywy. Analiza wykazuje, że rośnie on dużo szybciej niż całość gospodarek. W ciągu pięciu lat indeks Bloomberga, obejmujący 12 brytyjskich klubów, wzrósł o 171 proc. W tym samym czasie indeksy giełdowe na londyńskiej giełdzie wzrosły jedynie o 20,53 proc.
Polska ekstraklasa potwierdza światowy trend - jej wartość rośnie rocznie o około 10 procent, czyli więcej, niż wzrasta PKB. Mimo to najbogatsze rynki europejskie wciąż nam uciekają i z każdym rokiem ta przepaść się pogłębia. Zdaniem ekspertów wartość ekstraklasy przy odpowiednim wykorzystaniu mechanizmów rynkowych może wzrosnąć nawet pięć razy więcej.
- Buduje się nowe stadiony, ale jeśli nie będzie na nich piłki na wysokim poziomie, to nie zwiększą one wartości drużyn. Co więcej - bez rozwijania czterech głównych dźwigni wzrostu polski futbol będzie odcięty od kapitału. W Polsce skończył się czas działaczy piłkarskich, a nastał czas menedżerów i profesjonalnego zarządzania - uważa Bochenek.
Deloitte uważa, że problemem polskich klubów jest też skupianie uwagi na krótkoterminowych zyskach - po dobrym sezonie najlepsi piłkarze sprzedawani są do zagranicznych klubów. Kluby tracą też przez swoją hojność. Zawodnicy ekstraklasy są przepłacani. Ich wynagrodzenia nijak się mają do prezentowanego poziomu sportowego. Wskaźnik wynagrodzeń uważany jest za bezpieczny, jeśli nie przekracza 60 procent klubowego budżetu. W Polsce wynosi on średnio 72 procent. Tylko nieliczne zespoły - GKS Bełchatów, Cracovia, Jagiellonia Białystok i Korona Kielce - zachowały bezpieczną relację. Najbardziej hojne są: Legia Warszawa, Widzew Łódź i Górnik Zabrze.
Wniosek z badań Deloitte’a jest taki, że polski klub, żeby liczyć się w Europie, musi w końcu awansować do Ligi Mistrzów. Średnio zarabia się na tym 16 mln euro - czyli ponad dwa razy tyle, ile wynoszą roczne przychody pięciu najbogatszych klubów ekstraklasy.
@RY1@i02/2010/089/i02.2010.089.000.008a.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Artyniew/Forum
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu