KNF bada, czy na GPW doszło do manipulacji
Na 1,5 godz. przed zamknięciem piątkowej sesji WIG20 zaczął gwałtownie rosnąć, a potem równie mocno tracić. Komisja Nadzoru Finansowego bada, czy ktoś manipulował kursami akcji.
Wszystko zaczęło się w piątek o godz. 15.00. Bardzo mocny ruch wzrostowy spowodował, że do 15.10 WIG20 zyskał około 2 proc. Bardzo szybko jednak indeks zaczął spadać i na zamknięciu sesji oddał cały zysk wypracowany w ciągu tych 10 minut. To gwałtowne zachowanie indeksu zwróciło uwagę KNF.
- Zlecenia, które wpływały w tym czasie, pochodziły głównie z jednej instytucji finansowej z Londynu. Sprawdzamy, czy nie doszło do manipulacji - mówi Łukasz Dajnowicz z KNF.
Komisja nie ujawnia nazwy firmy. Z ustaleń nadzoru wynika, że zrealizowane między 15.00 a 15.10 zlecenia kupna akcji z WIG20 pochodzące od tej instytucji były warte ok. 20 mln zł. W sumie od godz. 14.47 do końca sesji kupiła akcje z indeksu o wartości ok. 290 mln zł.
- Prawie wszystkie akcje kupione przez tę instytucję w godz. 15.00-15.10 zostały sprzedane na zamknięciu - dodaje Łukasz Dajnowicz.
Okazuje się, że firma ta nie zajmowała żadnej znaczącej pozycji na marcowych kontraktach terminowych na WIG20, które wygasały właśnie w piątek. Według KNF nie można natomiast wykluczyć, że była zaangażowana w instrument pochodny (np. forward) poza polskim rynkiem.
- Wyjaśniamy wszystkie towarzyszące temu zdarzeniu okoliczności, w tym ewentualne powiązania z podmiotami, które miały zajęte długie pozycje na marcowych kontraktach - mówi Łukasz Dajnowicz.
Małgorzata Kwiatkowska
malgorzata.kwiatkowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu