Kogo boją się polskie supermarkety
Kilkadziesiąt firm dyktuje dużym sieciom handlowym warunki sprzedaży
Przedstawiciel Carrefoura, jednej z największych w Polsce sieci hipermarketów, musiał być bardzo zaskoczony, kiedy chciał zaostrzyć warunki współpracy z Okręgową Spółdzielnią Mleczarską Piątnica. Lider rynku serków wiejskich nie tylko odrzucił warunki, ale natychmiast wycofał swoje produkty z francuskiej sieci. Przerwa w dostawach nie trwała długo. Popularne wśród klientów serki z Piątnicy wróciły do sieci zaledwie po trzech tygodniach. Carrefour musiał ustąpić, zrezygnować z roszczeń i przyjąć warunki podyktowane przez polskiego producenta.
Dotychczas najczęściej słyszeliśmy historie o wyzysku i dyktaturze supermarketów. Ostatnio pojawia się więcej historii jak ta z Carrefourem. Producenci kontrolujący rynek zmuszają sieci do dzielenia się zyskami i gwarantowania uprzywilejowanego miejsca w sklepie. Tracą na tym firmy dostarczające towary pod słabszymi markami. Sieci odbijają sobie bowiem na nich straty, dyktując im jeszcze wyższe ceny za dostęp do półek i tnąc marże. Dla klientów rywalizacja nie przekłada się na wyższe ceny czy gorszą obsługę. Przeciwnie, najwięksi dostawcy wykorzystują uprzywilejowaną pozycję i lepsze marże do promocyjnych obniżek cen.
- Potentaci potrafią zachować wyższe marże niż sklep - zauważa Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Czterech przedstawicieli wielkich sieci, z którymi rozmawialiśmy, przyznało, że narzuty największych producentów wynoszą 30 - 40 proc., czyli dwa razy więcej niż profity sklepów. Dla porównania marże małych dostawców wynoszą maksymalnie 20 proc.
Patrycja Otto
patrycja.otto@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu