Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Wysokie ceny i strach kibiców pogrążą finansowo mundial

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

FIFA nie zarobi na mistrzostwach świata w RPA. Z trudem wyjdzie na zero, a być może nawet dopłaci kilka milionów dolarów

FIFA zamierza wpłynąć na niektóre linie lotnicze, aby zwiększyły częstotliwość lotów do RPA. Zmusiła ją do tego o wiele słabsza, niż przypuszczano, sprzedaż biletów na mecze tegorocznego mundialu. Międzynarodowa federacja już liczy straty i planuje zmiany w systemie redystrybucji wejściówek w przyszłości.

Do tej pory, na niespełna cztery miesiące przed inauguracją turnieju, sprzedano 2,1 spośród 2,9 mln biletów, w tym zaledwie 60 tys. spośród 308 tys. specjalnych pakietów dla kibiców. To oficjalne dane FIFA, potwierdzone we wtorek przez jej sekretarza generalnego Jeromea Valckea. Jeszcze dwa tygodnie temu jego kolega, przedstawiciel FIFA ds. biletów Horst Schmidt, twierdził, że zostało nieco ponad 400 tys. biletów. I przestrzegał kibiców, aby się spieszyli, bo wkrótce może być za późno.

Fani jednak, gdy zorientowali się, że agencje i linie podróży windują drastycznie ceny, przestali się spieszyć i wielu z nich w ogóle zrezygnowało. Niemcy zamówili zaledwie jedną trzecią biletów z przysługującej im oficjalnie puli (chociaż ci bogatsi chętnie kupowali droższe wejściówki, pomijając krajową federację). Podobnie zresztą jak Holendrzy. Tylko nieco bardziej rozrzutni są Anglicy. Ale i oni narzekają. Za sam bilet na grupowy mecz Anglii ze Słowenią trzeba zapłacić około 80 funtów. Jednak już za cały pakiet, czyli trzy mecze grupowe - 6 tys. funtów. Nocleg i uliczne atrakcje w cenie.

FIFA za taki stan rzeczy obwinia agencje turystyczne oraz miejscowych hotelarzy, którzy wyszli z założenia, że Europejczyk i tak zapłaci. - Ustanawiają ceny na najwyższym możliwym poziomie, jakby nie wiedzieli, że w dzisiejszych czasach coś takiego nie ma racji bytu. Agencje zapominają, że ludzie muszą najpierw przelecieć tysiące kilometrów, a potem spędzić w RPA więcej niż kilka dni. I na to też potrzebują pieniędzy - powiedział Valcke.

Winne są, jego zdaniem, również linie lotnicze, które oferują zbyt mało połączeń z RPA. Niedawno FIFA wynegocjowała u części amerykańskich przewoźników obniżenie ceny przelotu z Nowego Jorku do Johannesburga w obie strony z około 3 tys. do 2 tys. dol. Teraz międzynarodowa federacja zamierza skłonić jakoś europejskich przewoźników do zredukowania cen.

To i tak nie zahamuje negatywnej tendencji. Valcke przyznał, że FIFA już skorygowała potencjalną liczbę kibiców, którzy odwiedzą RPA. Nie będzie ich 450 tys., jak zakładano, a około 350 tys. Spadnie też liczba VIP-ów, a to na nich zarabia się najwięcej. FIFA przyznała, że do tej pory sprzedała zaledwie 50 proc. biletów przeznaczonych dla najbogatszych. Aby uniknąć kompromitującej sytuacji, w której mogłoby się okazać, że na niektórych meczach będą tysiące wolnych miejsc, działacze już zwiększyli procent najtańszych biletów (czwarta kategoria) przeznaczonych dla miejscowych fanów z 11 do 20. Ich cena to niespełna 20 dol.

FIFA nie zaprzecza, że wpływ na słabą sprzedaż biletów miały nie tylko wysokie marże agencji, linii lotniczych i hotelarzy, ale również obawa o bezpieczeństwo.

W RPA dochodzi średnio do 50 morderstw dziennie. Dziennikarze BBC przed odlotem na mundial przejdą trening przystosowawczy we "wrogim środowisku", jaki zazwyczaj przechodzą korespondenci wojenni. A w poradniku, jaki australijskie ministerstwo spraw zagranicznych i handlu stworzyło dla kibiców planujących wyjazd na mundial, czytamy: "Ponieważ w RPA jest wysoki wskaźnik ciężkich przestępstw, cały czas staraj się zachować ostrożność i dbaj o swoje bezpieczeństwo. Pamiętaj też, że miejscowe prawo w niektórych kwestiach może wydawać się surowe jak na australijskie standardy".

Z drugiej strony na powtarzane często hasło "nie jedźcie do RPA, bo tam jest drogo i niebezpiecznie" oburza się Sepp Blatter, ostro krytykowany przez wiele znanych postaci europejskiego futbolu za wybór afrykańskiego kraju. - Każdego roku 11 milionów turystów przyjeżdża do RPA i nikt jakoś nie podnosi głosu, że nie powinni tam jechać - mówi prezydent FIFA. - Mam wrażenie, że tak zwany Stary Świat wciąż sobie myśli: "Dlaczego, do cholery, to właśnie Afryka organizuje mundial?".

Blatter broni swojego pomysłu, ale jego księgowi podzielają zdanie Uli Hoenessa, Franza Beckenbauera i innych. Na mundialu w Niemczech FIFA zarobiła około 560 mln dol. Na mistrzostwach w RPA może nawet nie wyjść na zero, a najprawdopodobniej kilka milionów straci. - Otrzymaliśmy lekcję. Za cztery lata wiele rzeczy zorganizujemy inaczej, będziemy sprzedawać bilety bezpośrednio fanom, być może nawet stworzymy specjalne punkty sprzedaży wejściówek na całym świecie - mówi Valcke.

W całej tej sprawie gdzieś umyka jedna istotna kwestia. Kilka lat temu FIFA podpisała umowę z firmą Match, która zajmuje się w imieniu międzynarodowej federacji między innymi tzw. ticketingiem. Żaden z działaczy nie wspomniał, że Match pobiera do 30 proc. prowizji od każdego sprzedanego biletu agencjom turystycznym. Nic dziwnego. Jednym z właścicieli Match jest firma Infront Sports & Media, którego szefem jest Philippe Blatter. Zbieżność nazwisk nieprzypadkowa.

Sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke twierdzi, że międzynarodowa federacja, wbrew doniesieniom mediów, nie zamierza obniżyć cen biletów. - Zwiększyliśmy jedynie procent wejściówek czwartej kategorii. Sepp Blatter obiecał to rządowi RPA. Na mundialu nigdy nie będzie darmowych biletów - powiedział Valcke.

@RY1@i02/2010/039/i02.2010.039.000.0020.001.jpg@RY2@

Fot. AMA Corbis

"Upewnij się, że możesz powiedzieć: byłem tam" - w ten sposób FIFA zaprasza wszystkich na mundial

Daniel Rupiński

daniel.rupinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.