Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Igrzyska to za mało na kryzys w TVP

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

13 - 15 mln zł - prawdopodobnie tyle na czysto TVP zarobi na reklamach emitowanych podczas transmisji z igrzysk olimpijskich w Vancouver, które rozpoczynają się jutro.

Ta suma nie pokryje jednak dziury budżetowej, z którą zmaga się telewizja publiczna.

- W tej chwili mamy sprzedane prawie 80 proc. olimpijskiego czasu reklamowego, a w dniach startów Adama Małysza czy Justyny Kowalczyk cały czas został już wyprzedany - mówi Zbigniew Badziak, dyrektor biura reklamy TVP. Dodaje, że igrzyska są najatrakcyjniejszą pozycją programową tej zimy.

Ale czy na tyle atrakcyjną, aby przynieść TVP duże pieniądze, które podreperują jej budżet? - Nie sądzę. Wpływy z tej imprezy nie pozwolą TVP pokryć dziury w finansach i nie ustrzegą jej przed wzięciem kredytu - mówi Marian Kmita, dyrektor sportu w Polsacie. Według informacji DGP telewizja spodziewa się przychodów z reklam na poziomie 13 - 15 mln zł netto, a ok. 30 mln zł według oficjalnych cenników. Dla porównania ostatnia zimowa olimpiada w Turynie przyniosła TVP 20 mln zł brutto, a wcześniejsza w Salt Lake City - 15 mln zł.

Gdy Adam Małysz zdobywał medal w Salt Lake City, przed telewizorami zasiadło 14,5 mln Polaków. Nic więc dziwnego, że także teraz reklamy przy zawodach skoczków są najdroższe. 30-sekundowy spot kosztuje nawet 71 tys. zł. Za reklamy przy zmaganiach Justyny Kowalczyk trzeba zapłacić 55 tys. zł. - Wyczyny naszej mistrzyni, Adama Małysza czy Tomasza Sikory zgromadzą przed telewizorami na pewno miliony widzów, i to tych, którzy na co dzień specjalnie sportem się nie interesują - mówi Marian Kmita. Reklamy przy mniej popularnych dyscyplinach kosztują dużo mniej, bo nawet niewiele ponad tysiąc złotych za półminutowy spot.

Na niekorzyść transmisji telewizyjnej działa znaczna różnica czasowa między Polską a Kanadą. Finały będą rozgrywane przede wszystkim w nocy, w ciągu ponad dwóch tygodni zawodów tylko przez kilka dni finały będą rozgrywane w tzw. prime timie, czyli czasie najwyższej oglądalności. Ceremonia otwarcia igrzysk, która zwykle gromadzi przed telewizorami miliony widzów, rozpocznie się o 3 w nocy z piątku na sobotę. Władze telewizji publicznej liczą, że zarobione pieniądze chociaż zbilansują koszty poniesione na Vancouver, czyli wydatki na prawa do transmisji igrzysk (6 - 7 mln zł) oraz koszty realizacji tego jednego z największych wydarzeń sportowych.

Anna Nalewajk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.