Rynek nie zaakceptuje droższych nowych samochodów
Producenci nowych aut chcą od nowego roku podnieść ceny samochodów. Jak twierdzi Maciej Janiszewski, prezes KPI Sports Cars - wyłącznego przedstawiciela Porsche w Polsce, możliwe są podwyżki od 3 do 5 proc.
Nieoficjalnie wiadomo, że najbardziej zdrożeją samochody z wyższej półki, takie jak Audi, Mercedes czy BMW. Na drugim biegunie znajdują się samochody popularne: Skoda, Fiat, czy Toyota.
Rynek coraz mniejszy
Rynek może jednak zweryfikować te zamiary.
- Plany podwyżek mają producenci, ale obawiam się, że w tym roku klienci tego nie przełkną - twierdzi Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska.
Według niego sprzedaż samochodów osobowych w naszym kraju spadnie w porównaniu z 2009 rokiem o 20-40 tys. sztuk, do 280-300 tys.
Są też jednak znacznie gorsze scenariusze. Tadeusz Szewczyk, właściciel firmy Szewczyk, dealera Volkswagena, spodziewa się spadku sprzedaży minimum o 90 tys. sztuk.
- Dla mnie oznacza to jedno: rynek załamie się - mówi Tadeusz Szewczyk.
Scenariusze dla Europy też nie wyglądają różowo.
Według Sergio Marchionne, prezesa Fiata, w tym roku zachodnioeuropejski rynek nowych aut osobowych zmniejszy się do 12 mln z 13,5 mln samochodów sprzedanych w 2009 roku.
Ryzykowny skok cen
Według polskich sprzedawców podwyżki w tak trudnej sytuacji rynkowej oznaczają dodatkowe osłabienie i tak już nadwerężonego popytu. Eksperci podkreślają jednak, że wszystko jeszcze jest możliwe, bo ostateczna cena, jaka pojawi się w nowych cennikach na 2010 rok w naszym kraju, uzależniona jest nie tylko od woli producentów, ale też w dużej mierze od notowań złotego wobec euro.
- Jeżeli kurs się umocni, ceny mogą ukształtować się nawet na poziomie zbliżonym do tegorocznego - uważa Wojciech Szyszko.
Jeżeli złoty będzie się osłabiał, ceny będą musiały wzrosnąć jeszcze wyżej ponad poziom podniesiony przez fabryki.
Zdrożeją nawet używane auta
W tym roku można spodziewać się niższego, niż przez ostatnie dwa lata, spadku wartości używanych aut. Dotyczy to jednak tylko samochodów nie starszych niż czteroletnie. Spadek cen w ciągu ostatnich dwóch lat był wyższy niż trzy, cztery lata temu o 15-20 proc.
Według Wojciecha Szyszko, w tym roku ci, którzy posiadają najbardziej znane modele, mogą w ogóle nie doświadczyć spadku ceny, a nawet - w przypadku najbardziej popularnych modeli - ich auta mogą podrożeć.
Najwięcej tracimy po roku
Gdyby tak się stało, byłaby to sytuacja wyjątkowa na rynku motoryzacyjnym.
Jak twierdzi Eliza Kamińska, szef marketingu i public relations w EurotaxGlass’s Polska, firmy monitorującej ceny samochodów, do tej pory regułą było to, że ceny samochodów w kolejnych latach spadają.
- Największy spadek wartości odnotowywany jest w pierwszym roku eksploatacji. Nierzadko sięga on 30 proc. - mówi Eliza Kamińska.
W kolejnych dwóch latach auto traci nawet 50-60 proc. pierwotnej wartości.
- Jednak zawsze są odstępstwa od tej reguły, gdyż tak naprawdę spadek wartości konkretnego modelu uzależniony jest od wielu zmiennych, takich jak: stan techniczny pojazdu czy nawet polityka cenowa importera wobec nowych aut - mówi Eliza Kamińska.
Rabaty kształtują ceny
Wpływ na kształtowanie się cen samochodów danej marki w przyszłości mają np. wysokie rabaty cenowe oferowane przez importerów. Według ekspertów im są one większe, tym ceny starszych pojazdów bardziej spadają.
W efekcie na wyższą cenę przy odsprzedaży na rynku wtórnym mogą liczyć właściciele marek, które nie oferują zbyt dużych przecen.
Tradycyjnie w tym gronie wymieniane są marki japońskie, takie jak Honda, Suzuki czy Mazda, ale też niemieckie: Volkswagen czy Audi. Na przeciwległym biegunie znajdują się natomiast marki francuskie: Peugeot, Renault, czy Citroen.
@RY1@i02/2010/003/i02.2010.003.166.003a.001.jpg@RY2@
Ceny aut używanych na razie spadają
Cezary Pytlos
cezary.pytlos@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu