Spóźniona zgoda w sporze o kredyty
Bankowcy najlepiej wiedzą, że nie ma nic za darmo. Jeśli więc dzisiaj rekomendacja T proponowana przez Komisję Nadzoru Finansowego, która ma ograniczyć dostęp do kredytów, budzi wśród finansistów coraz mniej kontrowersji, to wiadomo, że obie strony musiały za to zapłacić ustępstwami.
Sektor bankowy zaczyna więc przyznawać, że w interesie całej gospodarki i jego samego jest powstanie przepisów ograniczających nakręcanie bez opamiętania akcji kredytowej i nie straszą już, że zmniejszą skalę finansowania o 80 proc.
Nadzór finansowy zaczyna rozumieć, że nie można stosować tej samej miary do wszystkich kredytobiorców. Zaczyna się mówić o tym, że w przypadku klientów o największych dochodach, bez dużego ryzyka można podnieść limit umożliwiający bezpieczną obsługę kredytu powyżej 50 proc. dochodów.
Można się tylko dziwić, że dopiero teraz, po ponad roku prac nad rekomendacją, wspólne wnioski zastąpiły wielomiesięczną ostrą wymianę poglądów, odbywającą się w dużej mierze za pośrednictwem mediów. Może lepiej późno niż wcale.
@RY1@i02/2010/001/i02.2010.001.166.002b.001.jpg@RY2@
Roman Grzyb
roman.grzyb@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu