Euler Hermes: przyszły rok nie będzie dobry dla koncernów samochodowych
Motoryzacja
Najbliższe miesiące nie będą różowe dla światowego rynku motoryzacyjnego. Czy mamy martwić się z tego powodu? Niekoniecznie, bo gorszy okres w branży samochodowej może być szansą dla polskich zakładów zachodnich koncernów. Jak zauważa Tomasz Starus, główny analityk i dyrektor Biura Oceny Ryzyka w Euler Hermes, firmy motoryzacyjne zamknęły już co prawda wiele fabryk w Hiszpanii, krajach Beneluksu, we Włoszech czy w Niemczech, jednak część zakładów pozostawiają wciąż na kroplówce koncernów. Centrale zlecają im produkcję, która mogłaby być zrealizowana taniej, np. w Polsce. Robiły to, bo producenci liczyli na powrót popytu na auta. A to - przynajmniej w 2012 r. - nie jest możliwe. Jeżeli rachityczne fabryki na Zachodzie padną, produkcja aut trafi do oszczędnej i wydajnej Polski.
Światowy rynek siada głównie za sprawą spowolnienia w krajach wschodzących. - Popyt na samochody wydaje się tam tracić rozpęd, co częściowo wyjaśnia nasze prognozy stabilizacji rozwoju na poziomie 5 proc. w 2012 roku - mówi Wilfried Verstraete, prezes Grupy Euler Hermes.
Według prognoz, po dwóch dobrych latach w stagnację wejdzie chiński rynek motoryzacyjny. Prognozy mówią o rozwoju "zaledwie" 4 - 5 proc. W zderzeniu z potencjałem rynku to niewiele. Wskaźnik własności pojazdów, czyli odsetek populacji posiadającej samochody, wynosi w Chinach 5 proc. - to zaledwie jedna dwunasta współczynnika dla Europy (60 proc.). Niewielkie spowolnienie dotknie też Indie, kolejny ważny rynek wschodzący. W tym kraju na niekorzyść sprzedawców samochodów wpływa poziom stóp procentowych, które zostały podniesione, oraz fiasko idei ultrataniego samochodu.
Niewiele powodów do radości daje też Brazylia - rynek wzrośnie tam w 2012 r. zaledwie o 2 proc. W tym przypadku zawinił rząd, który na auta z importu nałożył wysokie podatki. Swoje zrobią też rosnące stopy procentowe.
Eksperci Eulera uważają, że w 2012 r. słaba może być także sprzedaż w Europie, szczególnie na południu kontynentu. - Europejski rynek motoryzacyjny niestety nadal znajduje się znacznie poniżej poziomu sprzed kryzysu - mówi Ludovic Subran, główny ekonomista Euler Hermes.
Ze względu na koniec pakietów stymulacyjnych i oszczędności wprowadzane w większości państw europejskich branża motoryzacyjna może się kurczyć. - Nawet o kolejne 3 - 5 proc. w nadchodzącym roku - prognozuje Subran. Które kraje najbardziej ucierpią? Wielka Brytania, Włochy i Hiszpania. Te trzy rynki znajdują się nadal 20 - 50 proc. poniżej poziomu sprzed kryzysu, a 2012 r. nie przyniesie prawdopodobnie poprawy sytuacji. Trochę lepiej może być w Niemczech. Największy zachodnioeuropejski rynek ustabilizował się na poziomie zbliżonym do 2008 r., a w 2012 r. zarejestrowanych ma tam być 3,1 mln nowych pojazdów - o 1,5 proc. mniej niż w 2011 r.
Cezary Pytlos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu