Firmy zgromadziły sporo gotówki na trudne czasy
W Europie skończyły się żarty. Bruksela w końcu podejmuje poważne kroki. Negocjacje zakończyły się solidnym, dającym nadzieję na rozwiązanie problemu Grecji kompromisem. W Atenach zdecydowano zmienić rząd i wprowadzać kolejne niezbędne reformy.
Widmo kryzysu finansowego przekonało nawet podchodzących luźno do spraw budżetowych Włochów do usunięcia z fotela niezatapialnego do tej pory premiera Silvio Berlusconiego. Nie wiadomo, czy i w jakich krajach kryzys zadłużeniowy zbierze kolejne żniwo wśród polityków, pewne jest jednak to, że jest to dla nich ostatni dzwonek, aby podjąć stanowcze działania.
Z punktu widzenia bankowca korporacyjnego czynnikiem bardzo istotnym jest skłonność przedsiębiorstw do inwestycji, które są jednym z mechanizmów napędzających wzrost gospodarczy. Inwestycje przekładają się na dynamikę kredytów udzielanych przez banki, która jest niezłym barometrem aktywności gospodarczej. Dobra wiadomość jest taka, że kredyty dla firm rosną w solidnym tempie, nieco wyższym od PKB. Pozwoliło to już na osiągnięcie wolumenu kredytów na rekordowym poziomie.
Co może zagrozić temu wzrostowi? Coraz częściej pojawia się pytanie, czy w związku z problemami europejskich banków nie zamrożą one swoich aktywów, przykręcając jednocześnie kurek kredytowy w polskich spółkach córkach. Ostatnie informacje dotyczące działań nadzoru finansowego w Austrii mogą wskazywać na taki kierunek rozwoju sytuacji. Osobiście wierzę jednak, że zagraniczni inwestorzy nie będą podejmowali kroków, które mogłyby narazić ich polskie operacje na spadek przychodów i zysków.
Warto pamiętać, że aktywa banków w Polsce, które należą do dużych grup międzynarodowych, stanowią ułamek sumy bilansowej tych ostatnich, za to ich zyski są na dysproporcjonalnie wysokim poziomie. Reguła mówiąca, że nie zabija się kury znoszącej złote jajka, w połączeniu z dobrą sytuacją płynnościową oraz kapitałową polskiego sektora bankowego daje więc podstawy do optymizmu.
Banki cały czas aktywnie szukają ciekawych projektów inwestycyjnych. Nie należy się jednak spodziewać, że w kolejnych kwartałach dynamika wzrostu kredytów będzie równie wysoka. Polscy przedsiębiorcy wyciągnęli właściwe wnioski z doświadczeń końcówki 2008 i roku 2009. Znacznie bardziej skrupulatnie analizują zarówno dane oraz prognozy makroekonomiczne, jak i szanse powodzenia swoich projektów. W firmach zgromadzili sporo wolnej gotówki, która stanowi bufor bezpieczeństwa na nadchodzące trudniejsze czasy. To ona właśnie wykorzystywana jest w pierwszej kolejności jako źródło finansowania inwestycji.
Co musi się stać, aby właściciele polskich firm jeszcze chętniej sięgali po finansowanie bankowe? Wydaje mi się, że nie ma na to prostej recepty. Impulsem będą na pewno skutecznie wdrażane reformy w całej strefie euro, które wyeliminują drzemiącą w przedsiębiorcach niepewność. Kiedy to nastąpi i na jaki poziom wzrostu inwestycji oraz samych kredytów się przełoży, bardzo trudno w obecnych dynamicznych czasach jeszcze prognozować.
@RY1@i02/2011/228/i02.2011.228.00000110b.802.jpg@RY2@
Przemysław Gdański, członek zarządu BRE Banku ds. bankowości korporacyjnej
Przemysław Gdański
członek zarządu BRE Banku ds. bankowości korporacyjnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu