Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Na rynku motoryzacyjnym nie widać kryzysu

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Słowo "kryzys" robi ostatnio zawrotną karierę. Gdziekolwiek przyłożyć ucho, słyszymy mniej lub bardziej głośne ostrzeżenia o kryzysie, zapowiedzi zbliżającego się Armagedonu. Ale czy nie jest to przypadkiem trochę wpisywanie się w ogólne oczekiwania?

Jesienią zeszłego roku wieszczono załamanie rynku motoryzacyjnego w wyniku końca kratki, która w magiczny sposób zmieniała sportowe limuzyny w dostawczaki. Wiosna i lato upłynęły w rytmie oczekiwania na globalny kryzys finansowy, który miał spowodować kataklizm i wygnać resztki zagubionych klientów z salonów dilerów. Pomimo zdawałoby się bardzo solidnej argumentacji rynek zrobił nam psikusa.

Czytelnicy raportów dotyczących motoryzacji- zwłaszcza rządzącego niepodzielnie na rynku Samaru - śledzą z przerażeniem słupki pokazujące spadek liczby sprzedanych aut, czekając na wstrząs. Jednak życie nie poddało się prostym diagnozom.

Stwierdzenie, że na rynku motoryzacyjnym - zwłaszcza pojazdów nowych - wszystko jest w jak najlepszym porządku, nie jest oczywiście prawdziwe. Jednak osoby znające się na rzeczy muszą przyznać, że wiele czynników nie potwierdza tezy o kryzysie. Oto kilka dowodów.

Rynek aut firmowych (nowych), który po wycofaniu kratki miał przypominać zbombardowaną w 1944 r. Warszawę, funkcjonuje całkiem dobrze. Bez względu na kratki i inne triki cykl życia samochodów firmowych jest nieubłagany. Pędzące po drogach, z zaskakującymi nawet samych producentów prędkościami, focusy i astry przedstawicieli handlowych muszą być co 2 - 3 lata wymieniane.

Sprzedający bmw, mercedesy i audi już podliczają premie za wręcz rekordowe wyniki sprzedaży w 2011 r.

W przypadku kilku marek mamy do czynienia z kryzysem, którego smak poznaliśmy w latach gospodarki niedoborów. Próżno szukać w salonie reklamowanego z rozmachem hyundaia ix35 czy elantry, kia sportage wymaga oczekiwania przekraczającego 3 - 4 miesiące, a na wcale nietanie produkty VW - golfa czy jettę - terminy realizacji zamówień przekraczają 10 tygodni.

Firmy handlujące oponami zamawiały u producentów zapasy na zimę już w marcu. Pomimo kryzysu ich zamówienia zostały zredukowane przez fabryki średnio o 30 - 40 proc.

Można postawić nieco przewrotne pytanie: "gdzie ten kryzys?". Auta w Polsce są w kiepskim stanie technicznym. Ceny na rynku wtórnym wyznacza importowany złom. Aby tylko ograniczyć proces statystycznego starzenia się samochodów, powinniśmy sprzedawać rocznie ok. 450 - 500 tys. nowych pojazdów.

Gdyby importerzy nie ulegli histerii i dokonali większych rezerwacji, bez problemu sprzedaliby kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy aut więcej. Paradoksalnie, oczekujący na tradycyjne wyprzedaże rocznika mogą w tym roku być mocno rozczarowani - większość marek ich nie zorganizuje, bo nie mają samochodów.

Coraz częściej klienci dzwonią do Autosalonu24.pl nie z pytaniem o wielkość rabatu, który możemy zaoferować, ale o to, czy znajdziemy dane auto lub pasujące do niego opony zimowe w terminie nieprzekraczającym 1 - 2 miesięcy....

@RY1@i02/2011/221/i02.2011.221.00000110c.806.jpg@RY2@

Łukasz Gębski

Łukasz Gębski

szef Autosalon24.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.