Dzieci sklepikarzy nie chcą już dłużej pracować w handlu
Aż 60 proc. właścicieli sklepów deklaruje, że ich dzieci nie chcą kontynuować rodzinnej tradycji - wynika z raportu Cmediaresearch
Młodzi nie garną się do interesu z dwóch powodów: zawód sklepikarza nie jest prestiżowy, a w dodatku oznacza kilkanaście godzin pracy dziennie. Wstawanie o świcie i chodzenie spać o zmierzchu nie jest tym, o czym marzą. Jak zauważa Tomasz Starzyk z wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet, sieci handlowe wydłużyły czas otwarcia swoich punktów w porównaniu z małymi detalistami. Najmniejsi sklepikarze, chcąc dorównać konkurencji, muszą więc pracować od 6.00 do 21.00.
Młode pokolenie woli sprzedać lub oddać w dzierżawę sklepy, niż brać udział w coraz ostrzejszej walce z dyskontami. Szczególnie że wciąż słychać o wchodzeniu do Polski nowych sieci i zwiększaniu dynamiki rozwoju przez już działające. Ostatnio, przy okazji pogłosek na temat sprzedaży Reala, głośno zrobiło się o debiucie w naszym kraju największej amerykańskiej sieci Wal-Mart. Poza tym Grupa Jeronimo Martins poinformowała o przeznaczeniu 1,6 mld euro na dalszy rozwój Biedronki, co ma wystarczyć na otwarcie w latach 2012 - 2014 przynajmniej 850 nowych sklepów.
- Co roku kilka tysięcy sklepików jest likwidowanych. Tylko współpraca z solidnym, doświadczonym partnerem pozwoli to zmienić - mówi Jacek Roszyk, prezes zarządu Żabka Polska SA.
O spadku liczby małych placówek alarmuje GUS. Dotyczy to głównie sklepów spożywczych. Na koniec 2010 r. było ich 91,7 tys., czyli o 11 tys. mniej niż rok wcześniej. W tym roku, jak zauważają analitycy, może z rynku zniknąć jeszcze więcej obiektów, wśród których będą oczywiście dominowały małe rodzinne sklepy.
- Jest jednak potrzeba istnienia małych placówek spożywczych. Dlatego nie dojdzie do zamknięcia ich wszystkich. Sektor handlowy wypracuje rozwiązania, które pozwolą im przetrwać - zauważa Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Zyskają na tym klienci, bo małe sklepy, którymi zainteresują się duzi gracze, otrzymają dostęp do tańszych źródeł zaopatrzenia, przez co będą mogły obniżyć ceny towarów. Dziś niezależnie działające placówki są najdroższe na rynku. Oferują towary o 20 - 30 proc. drożej niż hipermarkety. Docelowo trzeba więc spodziewać się spłaszczenia cen na rynku i zatarcia się różnic między hipermarketami, dyskontami a małymi sklepami spożywczymi.
@RY1@i02/2011/214/i02.2011.214.00000040b.803.jpg@RY2@
Mat. Prasowe
Polski handel wart jest miliardy złotych
Patrycja Otto
@RY1@i02/2011/214/i02.2011.214.00000040b.804.jpg@RY2@
Adam Wroczyński, analityk Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych
Pomysł, jak uratować małe sklepy przed zagładą, opracowała już Żabka. Jest on skierowany do tych osób, które nie mają komu przekazać sklepu. By uniknąć jego zamknięcia, mogą wynająć go Żabce w zamian za czynsz, który będzie wynosił tyle, ile dotychczasowy zysk handlowca. Dochód zapewniany jest przez 10 lat. Na taki bowiem czas zawierana jest umowa ze sklepikarzem, która może być potem przedłużona na kolejną dekadę. W czasie jej trwania to Żabka, a nie dotychczasowy właściciel prowadzi sklep, zapewniając zatrudnienie pracownikom. Podobne rozwiązanie proponuje też sieć Kolporter. W zamian za objęcie w zarządzanie sklepu proponuje jego właścicielowi wynagrodzenie w wysokości 4,5 tys. zł. Należy oczekiwać, że firm, które w ten sposób będą konsolidować rynek, będzie przybywać. Właściciel, który jest już zmęczony prowadzeniem sklepu, a nie chce go jeszcze sprzedawać, może próbować oddać go w zarządzanie również sąsiadowi czy przyjacielowi i dzielić się z nim wypracowanym przez placówkę zyskiem. Niestety w takim przypadku zawsze istnieje ryzyko, że zewnętrzny menedżer nie będzie bezpośrednio zaangażowany w prowadzenie sklepu, przez co placówka podupadnie. Wyjściem z sytuacji nie jest natomiast wejście do sieci franczyzowej. Te na ogół wymagają zaangażowania właściciela sklepu w prowadzenie biznesu. Trzeba też pamiętać, że działanie we franczyzie oznacza prowadzenie sklepu na własny rachunek, bo nadal jest się jego właścicielem. Chyba że nawiążemy współpracę z taką siecią, która zezwala na wynajęcie zarządcy. Wówczas jest szansa, że biznes będzie sprawnie funkcjonował, bo będzie dodatkowo kontrolowany przez franczyzodawcę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu