Testery zwiększają zyskowność warsztatu
W Polsce działa około 23 tys. warsztatów. Jednak zdecydowanie mniej niż połowa wyposażona jest w urządzenia pozwalające na dokładne zbadanie nowoczesnych samochodów
Auta są coraz bardziej naszpikowane elektronicznymi systemami sterowania i kontroli pracy zespołów mechanicznych. To powoduje, że w najnowszych modelach już nawet przy wymianie oleju czy żarówki trzeba podłączyć diagnoskop, by wykasować zapisane w komputerze błędy. Warsztaty nie dysponujące takim sprzętem pozbawione są możliwości nie tylko napraw, ale i serwisowania nowych aut.
Sławomir Rokicki, właściciel warsztatu spod Poznania, który w tym roku zdecydował się na zakup pierwszego testera diagnostycznego, przyznaje, że pozwoliło to poszerzyć zakres usług i liczba klientów wzrosła już po dwóch miesiącach o kilka procent.
- Nie muszę już odprawiać klientów z kwitkiem i jestem w stanie znacznie szybciej wykryć usterkę w aucie. To przekłada się na większą wydajność mojego warsztatu, a tym samym na zyski - podkreśla.
O tym, że urządzenia diagnostyczne są potrzebne w warsztacie jak wszelkie innego rodzaju narzędzia, jest też przekonany Dawid Makowski, właściciel warsztatu samochodowego Lomil z Włocławka. Dlatego w przyszłym roku planuje jego zakup. - Jestem już po przetestowaniu pięciu urządzeń. W tej chwili zastanawiam się nad tym, które najbardziej odpowiada moim potrzebom - dodaje.
Z doświadczeń Janusza Ryttela z J.R. Consulting, firmy oferującej urządzenia diagnostyczne wynika, że zwrot nakładów na ich zakup następuje już po 3 - 4 miesiącach. - Takie deklaracje mam od moich klientów - podkreśla.
Niestety zakup testera fabrycznego, przeznaczonego do diagnostyki samochodu określonej marki wiąże się z wydatkiem od 40 do nawet 80 tys. zł. Jego zaletą jest jednak to, że obsługuje auto w pełnym zakresie. Takie testery sprawdzą się jednak najlepiej w warsztatach autoryzowanych lub tych nastawionych na naprawy aut wybranej marki. A to właśnie specjalizacja powinna decydować o wyborze urządzenia. Można bowiem znaleźć takie, które będą dostosowane do obsługi wielu marek, np. niemieckich czy francuskich, szerzej - aut europejskich albo azjatyckich.
W warsztacie, który chce serwisować różne modele aut zdecydowanie lepiej sprawdzą się testery uniwersalne, czyli takie, które oferują swoim użytkownikom znacznie szerszą gamę obsługiwanych pojazdów. Będą one też idealne do tych warsztatów, które specjalizują się w naprawach samochodów używanych oraz sprowadzonych aut powypadkowych. Przyrządy uniwersalne kosztują około 10 - 20 tys. zł. Ich zaletą jest to, że diagnosta nie musi uczyć się obsługi wielu różniących się między sobą urządzeń i nie ma też problemu, które urządzenie zastosować przy obsługiwanym właśnie pojeździe. Jednak trzeba się liczyć z tym, że takie urządzenie obsłuży większość modeli samochodów na poziomie 90 - 98 proc. funkcji. Czyli może się zdarzyć, że pewnych usterek nie wykryje.
Potwierdza to Dawid Makowski. - Z moich doświadczeń z testerami wynika, że niektóre nie czytają błędów od poduszek powietrznych, a inne od silnika. Wreszcie jest tak, że niektóre testery nie obsługują w ogóle określonych marek - tłumaczy.
Jednak, jak deklarują producenci, ta ich niedoskonałość powoli znika.
- Carmanscan był przez wiele lat testerem serwisowym firm KIA i Hyundai, dzięki czemu oprogramowanie tych przyrządów nie odbiega od firmowego dla tych marek, a nawet przewyższa je, dając do dyspozycji użytkownikom funkcje specyficzne dla KIA czy Hyundaia nie tylko z rynku europejskiego, ale także azjatyckiego i amerykańskiego - wyjaśnia Janusz Ryttel.
W związku z tym, że żaden przyrząd na rynku nie jest w stanie poprawnie obsłużyć wszystkich marek samochodów dostępnych na polskim rynku, eksperci zalecają posiadanie więcej niż jednego testera. Do tego należy kupić takie urządzenia, które mają możliwość rozbudowy o funkcje przydatne do obsługi innych pojazdów. To się przyda w sytuacji, gdy warsztat zechce zwiększyć liczbę obsługiwanych modeli.
Zaoszczędzić na urządzeniu można też kupując tester, który jest przystawką do komputera. Są one tańsze niż testery z własnym wyświetlaczem i klawiaturą.
- Niezależnie od formy testera najpopularniejszymi urządzeniami są te, które zapewniają użytkownikowi regularne uaktualnienia oprogramowania. Warto też zwrócić uwagę na sposób opłat za aktualizacje. Abonamentowy oznacza systematyczne ponoszenie opłat, w systemie nieabonamentowym właściciel warsztatu sam decyduje, kiedy dokona aktualizacji - zaznacza Michał Janowski, konsultant techniczny spółki Werther International Polska.
@RY1@i02/2011/204/i02.2011.204.130000100.802.jpg@RY2@
Biznes naprawy aut w Polsce
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu