Bankowe ostrzeżenie z Rosji dla inwestorów
Afera z Bankiem Moskwy, w który państwo wpompowało równowartość 14 mld dol., ukazuje słabość organów nadzoru oraz uzależnienie prywatnych firm od Kremla
Pod koniec marca wylatujący prywatnym odrzutowcem z Moskwy Andriej Borodin dostał telefon. Ówczesny prezes Banku Moskwy, o którego przejęcie starała się grupa kapitałowa WTB, dostał ostrzeżenie, że najdalej za kilka dni policja postawi mu zarzuty m.in. nadużywania stanowiska. Nie powrócił już do Moskwy (nie ujawnia miejsca aktualnego pobytu). Przez kilka następnych miesięcy jego Bank Moskwy - w którym udziały miały m.in. Goldman Sachs oraz Credit Suisse - znajdował się w centrum jednej z największych w ostatnich latach afer finansowych w Rosji. Żeby zapełnić rzekomą dziurę w jego księgach rachunkowych, rząd zdecydował się wesprzeć go w lipcu 395 mld rubli (14 mld dol.). Wartość bailoutu odpowiadała 1 proc. PKB.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.