Branża chemiczna mocniejsza
Bez chemii trudno sobie wyobrazić współczesną cywilizację. Środki czyszczące, nawozy, leki czy paliwa nie istniałyby bez złożonych procesów chemicznych, wykorzystywanych na każdym etapie produkcji przemysłowej. Badania naukowe stymulują powstawanie dynamicznych firm
Rezolucją 63. Zgromadzenia Narodów Zjednoczonych rok 2011 proklamowany został Międzynarodowym Rokiem Chemii z hasłem "Chemia - nasze życie, nasza przyszłość". W tej decyzji nie ma przypadku - to właśnie w 2011 r. przypada setna rocznica przyznania Nagrody Nobla Marii Skłodowskiej-Curie za wydzielenie czystego radu. 3 grudnia 2010 r. Sejm RP podjął uchwałę w sprawie ustanowienia roku 2011 Rokiem Marii Skłodowskiej-Curie. Jest to więc wydarzenie międzynarodowe z polskim rodowodem.
Chemia przemysłowa odniosła liczne sukcesy i dziś jest wszechobecna. W Europie przemysł chemiczny jest trzecim pod względem wielkości. Bezpośrednio i pośrednio zatrudnia aż 3 mln pracowników. Badania chemiczne stymulują powstawanie małych, dynamicznych przedsiębiorstw chemicznych, często zgrupowanych w parkach technologicznych. Na naszym kontynencie działa dziś 25 tys. firm, które często ewoluują z instytucji badawczych w celu skomercjalizowania wynalazków z zakresu chemii.
- W Polsce najsłabszym ogniwem przemysłu chemicznego jest niedostateczna łączność ośrodków przemysłowych i naukowo-badawczych. Zbyt mało innowacji opracowanych w laboratoriach jest przenoszonych do przemysłu - ocenia prof. Bogdan Marciniec z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Mimo to dane statystyczne polskiego przemysłu chemicznego wskazują na to, że jest on w dobrej kondycji. W 2010 r. wartość sprzedaży przemysłu chemicznego wyniosła 102,6 mld zł i była aż o 15,7 proc. lepsza niż w roku 2009. Stanowiło to 9,2 proc. wartości sprzedaży przemysłu ogółem. Wynik finansowy netto przemysłu chemicznego w 2010 r. to 2,3 mld zł, czyli aż o 77 proc. lepiej w porównaniu z 2009 r. Ponadto o 1,5 proc. podskoczyło zatrudnienie w tym przemyśle, a sprzedaż produktów chemicznych zwiększyła się o 12 proc. W 2010 r. o 22 proc. poprawiła się wartość importu produktów chemicznych, a o 31 proc. wzrosła dynamika eksportu.
W 2009 r. branża chemiczna przeżywała okres dekoniunktury wywołanej ogólnoświatowym kryzysem. W 2010 r. te tendencje już się odwróciły, na co wskazują choćby raporty największych krajowych spółek tej branży. Rośnie wartość sprzedaży w nawozach i tworzywach, a nastroje w poszczególnych spółkach wskazują na umiarkowany optymizm.
Ciech cieszy się ze stabilności biznesowej, którą osiągnięto za cenę m.in. restrukturyzacji finansowej i zatrudnieniowej. Załoga zmniejszyła się z 7,5 tys. osób do 6,5 tys., a zadłużenie netto spadło z 1, 7 mld zł na koniec I półrocza 2010 r. do 950 mln zł na koniec pierwszego półrocza tego roku. Stały wzrost przychodów notują Azoty Tarnów. Przejęcie przez małopolską firmę spółki Zakłady Azotowe Kędzierzyn (ZAK) jest oceniane jako jedno z ważniejszych wydarzeń w branży. Ma pozwolić na to, by tarnowskie Azoty wyeliminowały m.in. brak wystarczających zdolności produkcyjnych amoniaku i kwasu azotowego, którego producentem jest właśnie ZAK. Także zaangażowanie Tarnowa w Zakłady Chemiczne Police odbierane jest jako objaw porządkowania i rozwoju branży chemicznej.
Także Zakłady Azotowe Puławy, czyli kolejny duży gracz krajowej chemii, mają już za sobą najcięższy okres. W kwietniu 2011 r. zakończyły jedną z większych inwestycji branżowych w ostatnich latach. Zbudowały instalację do separacji powietrza, tzw. nową tlenownię, oraz zintensyfikowały produkcję amoniaku i mocznika. Obydwa te projekty kosztowały blisko 0,5 mld zł. Puławska spółka przejęła też drugiego co do wielkości w kraju producenta nawozów wieloskładnikowych - Gdańskie Fosfory, poszerzając tym samym swoją ofertę o nowe nawozy i usługi przeładunkowe. Dodatkowo nakładem blisko 200 mln zł budowany jest nowy kompleks nawozowy. Ma on produkować nawozy z siarką, której na skutek odsiarczania spalin wyraźnie już brak w glebie.
Za ojca polskiej chemii jest uważany Jędrzej Śniadecki, który w 1807 r. opracował podwaliny polskiej terminologii chemicznej. Na kartach historii Polacy zapisali się w szczególny sposób. W połowie XIX w. Ignacy Łukasiewicz stworzył przemysł naftowy rządzący dzisiejszym światem. W 1883 r. Karol Olszewski i Zygmunt Wróblewski skroplili tlen (Olszewski w 1895 także argon), mający w tej postaci wiele zastosowań, m.in. jako utleniacz do paliw rakietowych. W drugiej połowie XIX w. uformowała się grupa chemików organicznych zwana szkołą polską. Znaleźli oni m.in. wzór chemiczny heminy, co otworzyło drogę do poznania struktury hemoglobiny, podstawowego składnika krwi. W 1898 r. Maria Skłodowska-Curie z mężem odkryli polon i rad.
W początkach XX w. Maria Skłodowska-Curie rozwijała badania nad promieniotwórczością i współtworzyła nową dziedzinę: radiochemię. W 1903 r. jako pierwsza kobieta w dziejach otrzymała Nagrodę Nobla (z fizyki, wraz z Henri Becquerelem i Piotrem Curie), a w 1911 r. zdobyła drugiego Nobla, z chemii - i do dziś jest jedyną osobą uhonorowaną tym wyróżnieniem w różnych dziedzinach nauk ścisłych. Początki XX w. były dla polskiej chemii szczególnie udane. Ignacy Mościcki opracował m.in. metodę otrzymywania kwasu azotowego z powietrza. W 1912 r. Kazimierz Fajans znalazł fundamentalne prawo chemii jądrowej - prawo przesunięć promieniotwórczych. Cztery lata później Jan Czochralski opracował proces wytwarzania dużych kryształów metali oraz półprzewodników, takich jak krzem. Po latach metoda Jana Czochralskiego umożliwiła współczesną rewolucję elektroniczną, która przeobraziła świat w globalną wioskę. Współczesna polska chemia może pochwalić się sukcesami na poziomie światowym, a polscy chemicy cieszą się międzynarodowym uznaniem.
Wiele przedmiotów codziennego użytku, takich jak blaty kuchenne, talerze, wykładziny ścienne i dywanowe, tkaniny, a nawet obudowy komputerów i telefonów komórkowych, to produkty nowoczesnej chemii. Kryje się ona niemal za każdym przedmiotem i produktem, z jakim mamy do czynienia w codziennym życiu. Nawet codziennie spożywane produkty są w istotnej części przetworzone chemicznie, a ich podstawowe składniki zostały wyprodukowane dzięki nawozom sztucznym zawierającym precyzyjnie kontrolowane ilości pierwiastków sprzyjających wzrostowi roślin.
- Nawozy sztuczne są tak ważne dla naszej cywilizacji, że gdyby nagle wycofano je z użycia, w ciągu roku z głodu umarłby prawdopodobnie co trzeci - czwarty człowiek na świecie - podkreśla prof. Robert Hołyst z Instytutu Chemii Fizycznej PAN.
Paweł Jarczewski, prezes Puławskich Azotów oraz od czerwca 2011 r. wiceprezydent Fertilizer Europe (europejska organizacja zrzeszająca producentów nawozów), informuje, że już prawie połowa, bo 48 proc. populacji całego naszego globu, ma pożywienie dzięki wykorzystaniu nawozów mineralnych. Do 2050 r. będziemy mieć kolejne 3 miliardy nowych istnień do wyżywienia. Bez nawozów mineralnych życie ludzkie nie może być już podtrzymane.
Krzysztof Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu