Wojowniczy Dehen chce się rozprawić z Samsungiem
Czy patentowa wojna o produkcję diod LED nie zaszkodzi planowanemu na jesień debiutowi Osramu? Wolfgang Dehen, szef koncernu, uważa, że nie, bo zamierza ją wygrać
Stateczny 57-latek ruszył z wielką krucjatą przeciwko południowokoreańskim potentatom: Samsungowi i LG. Niemiecki koncern zarzucił obu firmom naruszenie jego patentów dotyczących diod LED, jednego z podstawowych komponentów używanych obecnie przy produkcji m.in. płaskich telewizorów LCD i monitorów komputerowych.
- Nie możemy pozwolić, by nasi rywale oszukiwali nas w ten sposób. Szczególnie w sytuacji, gdy zamierzamy się przekształcić w spółkę publiczną i będziemy musieli dbać o dobro naszych akcjonariuszy - mówił Dehen po wysłaniu pozwów do sądów w Korei, Stanach Zjednoczonych i Chinach, a więc wszędzie tam, gdzie znajdują się fabryki należące do koreańskich koncernów. Osram chce zadebiutować na giełdzie na jesieni.
Sądowa przeprawa z pewnością będzie bardzo trudna i kosztowna. Samsung kilka dni temu nie dość, że odrzucił postawione mu zarzuty jako całkowicie bezpodstawne, to jeszcze odpowiedział własnym oskarżeniem pod adresem koncernu Osram o naruszenie chronionych prawnie ośmiu patentów dotyczących technologii LED. Poszedł jeszcze o krok dalej - Koreańczycy wysłali pismo do amerykańskiej Komisji Handlu Zagranicznego z żądaniem wprowadzenia przez nią zakazu importu na teren Stanów Zjednoczonych spornych produktów firmy z Monachium.
Teraz Osram czeka jeszcze na reakcję LG. Niemal pewne, iż będzie równie stanowcza.
Nowy szef Osram, firmy będącej własnością Siemensa AG, dostał od centrali wolną rękę.
- Całkowicie mu ufamy. Wolfgang to jeden z najlepszych menedżerów świata, przecież musi dbać o dobro powierzonej mu firmy, bo wszystkim nam zależy na udanym IPO - powiedział szef rady nadzorczej Siegfried Russwurm.
Choć wojna na patenty może się zakończyć zwycięstwem rywali, szefostwo Siemensa ufa bezgranicznie doświadczeniu i talentowi Wolfganga Dehena. Zgodziło się na pensję dla niego w wysokości 3,5 mln euro - wynagrodzenie podstawowe to 780 tys. euro, reszta to bonusy oraz akcje.
Patrząc na biografię Dehena, jest wart tych pieniędzy. Po ukończeniu zarządzania na uniwersytecie w Siegen (Nadrenia Północna-Westfalia) nie przeciętnie uzdolniony absolwent natychmiast został wchłonięty przez wielki biznes.
Jego kariera wiedzie przez wyższe stanowiska menedżerskie, fotele dyrektorów oddziałów, wiceprezesów, członka zarządów i rad nadzorczych w różnych firmach, głównie z branży motoryzacyjnej. Continental Automotive GmbH (elektronika, mechatronika) i Alfred Teves GmbH (producent hamulców) to tylko kilka z nich.
W końcu uwagę zwrócił na niego Siemens, jedna z największych firm Starego Kontynentu. Na początku pracował w jego oddziale zajmującym się motoryzacją, stopniowo awansował na coraz bardziej odpowiedzialne stanowiska w centrali. W końcu został wiceszefem koncernu, odpowiadał m.in. za opracowanie nowej strategii podboju azjatyckiego rynku.
Teraz powierzono mu przygotowanie giełdowego debiutu Osram, jednej z najbardziej zyskownych firm w konglomeracie. W ubiegłym roku przedsiębiorstwo zatrudniające na całym świecie 40 tys. pracowników zanotowało 4,7 mld euro przychodu. Przed IPO eksperci szacują wartość firmy nawet na 7 mld euro.
- Wolfgang Dehen ma wizję rozwoju firmy, a przy tym jest osobą niezwykle twardą i konsekwentnie podążającą do celu. Z nim może być tylko lepiej - przekonuje Jonathan White, analityk Royal Bank of Scotland.
@RY1@i02/2011/142/i02.2011.142.000.016a.001.jpg@RY2@
Fot. Bloomberg
Wolfgang Dehen odpowiadał w Siemensie za podbój azjatyckiego rynku, teraz z dalekowschodnim tygrysem o interesy Osramu będzie walczył na sądowych salach
Piotr Czarnowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu