Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Niemieckie firmy złagodniały

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

PRACODAWCY ZZA ODRY spuszczają z tonu. Od Polaków nie wymagają już znajomości języka, gotowi są opłacać noclegi, kursy dokształcające, a nawet chętnie podnoszą pensje. Wszystko po to, abyśmy wreszcie zechcieli u nich pracować

Samo otworzenie na początku maja niemieckiego rynku pracy nie zachęciło Polaków do emigracji zarobkowej do naszych zachodnich sąsiadów. Z wstępnych szacunków największych agencji pracy tymczasowej, takich tak Adecco, Work Serwis, Otto czy Work Express, wynika, że do tej pory do pracy za Odrę wyjechało zaledwie 20 - 30 tys. Polaków. I choć ich liczba rośnie, ze względu na prace sezonowe, to szanse, że do końca roku wyjedzie łącznie - jak pierwotnie szacowali eksperci - 100 tys. osób, są znikome.

Tymczasem zapotrzebowanie na siłę roboczą w Niemczech rośnie w miarę jak tamtejsza gospodarka wchodzi na ścieżkę szybkiego wzrostu, a bezrobocie spada. Z opublikowanych właśnie danych Eurostatu wynika, że w maju wyniosło ono 6 proc. wobec 6,2 proc. w kwietniu. - Aby utrzymać zakładany przez ekonomistów 3,5-proc. wzrost gospodarczy, niemieckie firmy powinny zatrudnić 300 - 400 tys. ludzi - mówi Przemysław Osuch, dyrektor ds. rozwoju w Adecco.

Te szacunki potwierdzają raporty Niemieckiej Izby Przemysłu i Handlu. Wynika z nich, że na problemy ze znalezieniem pracowników narzeka aż 70 proc. niemieckich przedsiębiorstw. Za Odrą brakuje nie tylko inżynierów, programistów czy monterów urządzeń elektrycznych, lecz przede wszystkim pracowników produkcyjnych oraz opiekunek do dzieci i osób starszych.

I to właśnie w stosunku do tych pracowników niemieccy przedsiębiorcy najbardziej liberalizują swoje wymagania. - Firmy, które do tej pory oczekiwały od wszystkich rekrutowanych przez nas robotników znajomości języka w stopniu komunikatywnym, teraz zgadzają się, aby po niemiecku mówiła tylko jedna osoba z grupy. Zostaje ona tzw. team leaderem i przekazuje po prostu polecenia szefów polskim pracownikom - mówi Artur Ragan z agencji Work Express.

Na taki krok decydują się przede wszystkim niemieckie firmy z branży spożywczo-przemysłowej, budowlanej, a także przedsiębiorstwa produkcyjne. Bez znajomości języka nie mają jednak szans pracownicy sektora usługowego czy specjaliści z sektora finansowo-bankowego. Choć w Meklemburgii czy Brandenburgii brakuje fryzjerów, manikiurzystek czy kosmetyczek, to właściciele salonów kosmetycznych boją się zatrudniać osoby, które nie potrafią dogadać się z klientami.

Najłatwiej znaleźć pracę w Niemczech fachowcom z województw przygranicznych. Wielu z nich zna bowiem język, a do pracy za granicę jeździło jeszcze przed otwarciem niemieckiego rynku. Z miesiąca na miesiąc rośnie liczba emigrantów zarobkowych z województwa lubuskiego czy zachodniopomorskiego. Z obserwacji Adama Warocha ze specjalnego punktu konsultacyjnego w Gerlitz, który pośredniczy w kontaktach niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej z polskimi organizacjami pracowniczymi, wynika, że znaczna część poszukujących pracy w Niemczech to ludzie młodzi, często bezrobotni absolwenci szkół średnich i wyższych uczelni.

Ci z kwalifikacjami mogą liczyć na większe zarobki niż jeszcze dwa miesiące temu. - Do tej pory firmy zainteresowane rekrutacją polskich pracowników oferowały im tzw. płace minimalne obowiązujące w poszczególnych branżach. Teraz nasi klienci gotowi są do negocjacji płacowych. A im bardziej zależy im na rękach do pracy, tym wynagrodzenie może być wyższe - przyznaje Ragan.

Stawka dla polskiego stolarza pracującego w Niemczech wynosi od 6,3 do 7,5 tys. zł netto, a dla robotnika pracującego przy produkcji tworzyw sztucznych - 5,1 tys. zł netto. Fachowcy znający niemiecki mogą liczyć na znacznie wyższe zarobki - np. zbrojarz z językiem dostaje 8 tys. zł netto, podczas gdy ten mówiący tylko po polsku o 2 tys. złotych mniej.

@RY1@i02/2011/127/i02.2011.127.000.007a.001.jpg@RY2@

Ile może zarobić fachowiec w Niemczech

Ewa Wesołowska

ewa.wesolowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.