Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Ostatnia szansa na tanie cztery kąty

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Tanieją lokale na wynajem. Jednak to tylko chwilowa korekta i ci, którzy szukają takiego lokum, powinni się pospieszyć z decyzją.

Ostanie miesiące upłynęły pod znakiem spadku cen mieszkań na wynajem. Z najnowszego raportu Expandera i danych agencji Metrohouse oraz portalu Gratka wynika, że średnie stawki w maju były niże o 1 - 3 proc. niż w kwietniu.

Największą korektę zanotowano w Białymstoku (-8 proc.), Łodzi i Szczecinie (-6 proc.). Nie drgnęły natomiast ceny w Krakowie, Poznaniu i Katowicach.

Analitycy te spadki tłumaczą rosnącą liczbą mieszkań na rynku wynajmu. Są to z reguły lokale używane najczęściej w wielkiej płycie lub w blokach z lat 60. - Ich właściciele to osoby, które przeprowadziły się do nowych mieszkań lub domów, a stare zostawili dla dzieci albo traktują jak lokatę kapitału - tłumaczy Piotr Krochmal z Instytutu Analiz "Monitoring Rynku Nieruchomości". W Warszawie najwięcej takich mieszkań jest w centralnych dzielnicach. Oferty ze Śródmieścia, z Mokotowa, Żoliborza i Ochoty stanowią ponad połowę wszystkich zgłoszonych do wynajęcia stołecznych lokali. - Część z nich została wycofana z oferty sprzedaży - mówi Bartosz Turek z Home Brokera. Dlatego na Mokotowie kawalerki staniały o 4,4 proc., a w Śródmieściu o 4,6 proc. Jeszcze większe korekty są w dzielnicach peryferyjnych, np. w Wesołej stawki spadły o 13 proc, a Wilanowie o 9,1 proc.

Jednak jest to trend tymczasowy. - Kończą się umowy najmu mieszkań wynajmowanych przez studentów, a nowych transakcji jeszcze nie ma - wyjaśnia Krochmal. Ruch zacznie się pod koniec wakacji. Wtedy możliwe są nawet 10-proc. wzrosty.

Analitycy uważają, że rynek najmu będzie się w Polsce rozwijał, choćby ze względu na rosnącą mobilność społeczeństwa. Coraz więcej Polaków gotowych jest przeprowadzić się, jeśli dostaną dobrą ofertę pracy w innym mieście lub kraju. Drugim czynnikiem są drożejące kredyty i coraz bardziej restrykcyjnie sprawdzana zdolność kredytowa. Już dwa lata temu, gdy wprowadzono rekomendację S, a potem T, zwiększyła się liczba osób, których nie stać na kredyt. Rosnące stopy procentowe i utrzymujące się problemy na rynku pracy tylko spotęgują to zjawisko.

Ewa Wesołowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.