Trzeba wykorzystać możliwości inwestycyjne
Cieszy mnie, że polska giełda dynamicznie się rozwija, że jest coraz więcej spółek, które są notowane, że jest kolejka kolejnych spółek, że powstają nowe parkiety - New Connect dla spółek mniejszych, dynamicznych i bardziej innowacyjnych oraz Catalyst dla rynku obligacji. To wszystko może napawać optymizmem, jednak dynamika tego rozwoju nie spowoduje, że staniemy się istotnym graczem na światowym rynku kapitałowym tak, aby konkurować chociaż ze średniej wielkości giełdami. Wzrostem organicznym nie jesteśmy w stanie osiągnąć w najbliższych latach takiego poziomu, aby nie bać się zmian, które na świecie zachodzą. Cały czas możemy się obawiać tego, że w pewnym momencie ta moda na polską giełdę może się zakończyć. Może dojść do porozumienia między konkurencyjnymi giełdami, które połączą się i będą w stanie w jakiś sposób przyciągnąć spółki, które w sposób naturalny były zainteresowane giełdą polską. Rozwój systemów informatycznych w ostatnich latach powoduje, że miejsce ma drugorzędne znaczenie z punktu widzenia dokonywania inwestycji. Trzeba bardzo uważać i mieć rękę na pulsie. Musimy odpowiadać na te wyzwania, które w danym momencie się dzieją, żeby nie pozostać z tyłu. Jeśli weźmiemy pod uwagę każdy element opisujący polską giełdę - od ilości spółek przez wartości kapitalizacji oraz ilość obrotów - to jest to tak na prawdę niewielki procent tego, co dzieje się dzisiaj na świecie i musimy o tym pamiętać. A co będzie w sytuacji, kiedy w Polsce pojawiłby się konkurent? Dlaczego mamy zakładać, że giełda warszawska ma być cały czas monopolem? Warto się nad tym zastanowić.
W dającej się przewidzieć przyszłości nie ma szans na to, żeby ten podatek został zlikwidowany z uwagi na obecną stan finansów publicznych. W sytuacji gorączkowego poszukiwania pieniędzy dochody od zysków kapitałowych są dla naszego państwa nie do pogardzenia. Oczywiście zniesienie tego podatku na pewno wpłynęło by pozytywnie na wzrost obrotów, choć nie byłoby kluczowym elementem. Dla większości inwestorów, którzy płacą tego typu podatek w Polsce, nie stanowi on problemu. Jeżeli ktoś oczekuje 50 procent zysku w skali roku, to zapłacenie od tego 10 procent podatku oznacza i tak bardzo satysfakcjonujący wynik.
Chciałbym, aby ten podatek funkcjonował na zasadzie funduszy inwestycyjnych, czy też tak zwanych funduszy portfelowych. Gdy kupujemy ubezpieczenie na życie i w ramach tego ubezpieczenia inwestujemy środki przerzucając je między funduszami, to podatek od zysków kapitałowych płacimy dopiero, gdy wypłacimy pieniądze z ubezpieczenia. Chciałbym, aby tak działał też system giełdowy - niestety nie ma na to szans. Państwo polskie potrzebuje pieniędzy tu i teraz, a nie za kilka lat, kiedy realizowalibyśmy zyski z inwestycji. Wiemy przecież o tym, że duża część graczy giełdowych to są ludzie, którzy patrzą z perspektywy dłuższego okresu.
Pełne wykorzystanie możliwości inwestycyjnych musi wiązać się ze wzrostem świadomości inwestorów, że jednak inwestycje na rynkach finansowych to nie tylko zysk, ale także ryzyko i niebezpieczeństwo strat. Edukacja to jest największy problem nie tylko w Polsce, ale również w wielu krajach, które mają rynek kapitałowy znacznie dłużej. Tego typu edukację należy przeprowadzać w szkołach w ramach edukacji powszechnej, a nie na stronach internetowych biur maklerskich czy podczas spotkań z potencjalnymi klientami. Jakiś element wiedzy związany funkcjonowaniem rynków finansowych musi pojawiać się przynajmniej w szkole średniej po to, aby pewne kwestie były powszechnie rozumiane. Przede wszystkim istotne są kwestie ryzyka i zysku związanych z działalnością na rynkach finansowych. Ważne jest, by ludzie rozumieli działanie rynków finansowych i nie podejmowali pochopnych decyzji.
To, że jesteśmy dzisiaj istotnym elementem w tej części Europy, wynika z tego, że mamy dużą i dynamiczną gospodarkę. Giełda rozwija się w dużej mierze dlatego, że rozwija się nasza gospodarka. Co by się jednak stało, gdybyśmy mieli w Polsce recesję? Funkcjonowanie giełdy w takiej sytuacji byłoby bardzo utrudnione. Dojrzałość giełdy warszawskiej jest na miarę dojrzałości naszej gospodarki, a ta jest relatywnie słaba w stosunku do innych gospodarek europejskich. Nasz rynek rzeczywiście się rozwija, mamy coraz większe zainteresowanie inwestorów, nie ma większych ograniczeń od strony prawnej, wiarygodność podmiotów jest coraz większa. Trudno nam jednak będzie osiągnąć istotny sukces i być bezpiecznymi, jeżeli skażemy się tylko na wzrost organiczny. Tak, jak nie mamy szans, by polska gospodarka w ciągu najbliższych 10 lat stała się jedną z 5 najważniejszych gospodarek świata - tak samo nasza giełda też na to nie ma szans. Warto pamiętać o tym, że najważniejsze emisje IPO ostatnich lat, to były emisje spółek państwowych czyli były to prywatyzacje. Kiedyś nadejdzie taki moment, kiedy tego typu projekty się zakończą. Musimy więc zastanowić się co zrobić, aby takie duże projekty dalej się pojawiały. Jeśli chcemy ściągać dużych inwestorów, musimy im zagwarantować płynność inwestycji, a to oznacza spółki o większej kapitalizacji.
@RY1@i02/2011/118/i02.2011.118.214.0007.001.jpg@RY2@
Marek Zuber, ekonomista, analityk rynków finansowych
ROZMAWIAŁ ALEKSANDER MARTIN
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu