Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Rosyjski Google na giełdzie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

O 55 PROC. WZROSŁY w ciągu jednego dnia notowania Yandeksu na giełdzie w Nowym Jorku. Kolejne udane debiuty spółek internetowych rodzą pytania o nową bańkę spekulacyjną

Spektakularny debiut giełdowy Yandeksu. Akcje największej rosyjskiej wyszukiwarki internetowej wzrosły w pierwszym dniu notowań na nowojorskim Nasdaqu o ponad 55 proc. Jednak część analityków ostrzega, że rośnie nowa internetowa bańka spekulacyjna.

Wycenione w ofercie publicznej na 25 dolarów za sztukę akcje Yandeksu we wtorek na zamknięciu kosztowały już 38,84 dolara. To oznacza, że firma, której wartość wyceniano na 8 miliardów dolarów, dzięki wejściu na giełdę zyskała 1,3 miliarda. Wzrost jej kursu - choć większy, niż się spodziewano - nie był zaskoczeniem, bo Yandex jest bardzo łakomym kąskiem dla inwestorów. Rosja jest jednym z niewielu państw świata, w którym Google nie ma dominującej pozycji na rynku wyszukiwarek (22 proc. wobec 65 proc. Yandeksu) i jest drugim co do wielkości - po Niemczech - internetowym rynkiem w Europie. Jest niezbędną stroną dla prawie 270 milionów użytkowników języka rosyjskiego (także poza Rosją), a na dodatek firma przynosi zyski. W zeszłym roku przy 439,7 miliona dolarów przychodów wypracowała zysk w wysokości 134,3 miliona.

- Yandex wybrał świetny moment debiutu dla firmy technologicznej. W dłuższej perspektywie jest na właściwej pozycji. To rosyjski Google - mówi Anthony Moro, analityk z Bank of New York Mellon.

Ale kolejne debiuty czy wyceny spółek internetowych coraz bardziej przypominają koniec lat 90. ubiegłego wieku, gdy narastała bańka dotcomowa. W zeszłym tygodniu kurs akcji LinkedIn, serwisu społecznościowego dla profesjonalistów, wzrósł na debiucie ponaddwukrotnie. Na początku maja na giełdę wszedł Renren, nazywany chińskim Facebookiem, i jego akcje w pierwszym dniu zdrożały o 29 proc. Wartość samego Facebooka na początku tego roku została wyceniona przez bank inwestycyjny Goldman Sachs na 50 miliardów dolarów, choć inne szacunki mówią o kwocie o kilkanaście miliardów wyższej, a w przyszłym roku może ona wzrosnąć do 100 miliardów. Problem w tym, że te sumy nijak się mają - przynajmniej na razie - do realnie wypracowywanych zysków. Również na początku maja Microsoft kupił komunikator internetowy Skype za 8,5 miliarda dolarów - 10 razy więcej niż jego zeszłoroczne przychody i 400 razy więcej niż zysk. W szczególności ta gorączka zakupów dotyczy firm z Chin, które mają największą liczbę użytkowników internetu, a do 2015 r. będą także liderem pod względem wartości rynku internetowego.

Na podobnej zasadzie narastała bańka internetowa w drugiej połowie lat 90. Od 1995 r. indeks Nasdaq Composite wzrósł sześciokrotnie. Po tym jak w marcu 2000 r. bańka pękła, wartość indeksu w ciągu kilku miesięcy spadła z 5048 punktów do niespełna dwóch tysięcy. Do tamtego poziomu nie wróciła do dziś.

@RY1@i02/2011/101/i02.2011.101.000.008a.001.jpg@RY2@

Fot. AP

Wycenione na 25 dolarów akcje spółki skoczyły do prawie 39

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.