Rośnie import z Unii Europejskiej
POPULARNA ASPIRYNA albo środki antykoncepcyjne kupowane w polskich aptekach byłyby droższe, gdyby część z nich nie przyjeżdżała z zagranicy
Z najnowszych danych dotyczących importu równoległego wynika, że wartość tej części rynku ciągle rośnie. Firma badawcza IMS Health policzyła, że po w I kw. 2011 r. sprowadzono medykamenty za 58 mln zł (licząc w cenach producenta). - To oznacza wzrost o 12,5 proc. w ujęciu rok do roku - mówi Marcin Gawroński, analityk IMS Health.
Jeszcze bardziej urósł import równoległy mierzony liczbą sprowadzonych opakowań. W pierwszym kwartale wyniósł on 2,7 mln pudełek - o 16,7 proc. więcej niż przed rokiem. W tym samym czasie cały rynek apteczny miał wartość 5,71 mld zł w cenach producenta, a to oznacza wzrost o 10,4 proc. w ujęciu rocznym.
Import równoległy regularnie co rok rośnie o kilkadziesiąt proc., ale jego udział w całym rynku leków wciąż nie jest duży i w okresie od stycznia do marca wyniósł zaledwie 1,02 proc. wartościowo i 0,62 proc. ilościowo. Zjawisko to eksplodowało w 2004 r., kiedy Polska weszła do Unii. Do dalszych wzrostów przyczyniła się nowelizacja prawa farmaceutycznego, która dopuściła import leków na receptę.
W Polsce na imporcie równoległym zarabia ponad 20 firm, ale prym wiedzie czwórka liderów: Blau Farma, Delfarma, Forfarm oraz InPharm. Odpowiadają one za ponad 90 proc. wartości importu. Najwięcej leków trafia do nas z Grecji, Czech, Wielkiej Brytanii, Francji, Węgier i Hiszpanii. Najchętniej importuje się aspirynę, betaserc (na zawroty głowy), detralex (poprawia krążenie), harmonet, marvelon i mercilon (antykoncepcyjne).
- Jako trzeci importer równoległy w Polsce oferujemy kilkanaście nowoczesnych, leków w cenach niższych od ustalonych przez producentów na rynku polskim - mówi Leszek Jamiołkowski, kierownik ds. importu równoległego w firmie Blau Farma.
Zweryfikowany przez Deloitte raport Stowarzyszenia Importerów Równoległych Produktów Leczniczych pt. Wpływ importu równoległego na konkurencyjność na rynku leków w Polsce wykazał, że chociaż import równoległy ma tylko 1 proc. udziałów w rynku farmaceutycznym, pozwala pacjentom, szpitalom i NFZ zaoszczędzić ponad 100 mln zł rocznie.
Taki rodzaj handlu farmaceutykami jest zgodną z prawem formą obrotu towarami między krajami Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Polega on na tym, że hurtownie farmaceutyczne kupują leki w kraju, w którym są one tańsze, i sprzedają tam, gdzie ich cena jest wyższa. Import równoległy jest możliwy po uzyskaniu pozwolenia ministra zdrowia lub pozwolenia wydanego przez Europejską Agencję ds. Leków (EMA).
Tej części rynku zaszkodzić może jednak zamieszanie, jakie wywołała ostatnia afera z udziałem importerów leków. Według Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego część aptek gromadzia bezprawnie leki i sprzedawały je do hurtowni. Te skupowały je nielegalnie, bo zgodnie z prawem przedsiębiorca prowadzący hurtownię może zaopatrywać się w produkty lecznicze wyłącznie u wytwórcy lub w innej hurtowni. GIF prowadzi jeszcze postępowanie, ale według niektórych mediów leki miały być sprzedawane za granicą po wyższych cenach. Na razie zamknięte zostały cztery hurtownie, które miały nielegalnie skupować od aptek m.in. leki przeciwzakrzepowe i zapobiegające odrzuceniu przeszczepów.
@RY1@i02/2011/091/i02.2011.091.130.0006.001.jpg@RY2@
Import równoległy
Maciej Szczepaniuk
maciej.szczepaniuk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu