Branża chemiczna musi znacząco zwiększyć inwestycje
OD WIELU LAT udział przemysłu chemicznego w całym polskim przemyśle oscyluje w granicach 10 - 11 proc., podczas gdy w innych krajach Europy wynosi 15 - 20 proc. Zdaniem ekspertów, jeśli w ciągu najbliższych lat dojdzie w branży chemicznej do konsolidacji, to ma ona szanse osiągnąć skokowy wzrost
Przemysł chemiczny, mocno związany z surowcami energetycznymi, decyduje o modernizacji i rozwoju gospodarki. W opublikowanym w styczniu raporcie "The chemical multiverse. Preparing for quantum changes in the global chemical industry" firma doradcza Deloitte wskazuje wprost, że to branża chemiczna będzie odgrywała kluczową rolę w rozwiązywaniu globalnych problemów. Nic dziwnego, że Zgromadzenie Ogólne ONZ rezolucją nr 63 ogłosiła 2011 rok Międzynarodowym Rokiem Chemii obchodzonym pod hasłem "Chemia - nasze życie, nasza przyszłość". W tym roku przypada także setna rocznica otrzymania Nagrody Nobla przez Marię Skłodowską-Curie utworzenia Międzynarodowego Zrzeszenia Towarzystw Chemicznych, którego bezpośrednim następcą jest Międzynarodowa Unia Chemii Czystej i Stosowanej (ang. International Union of Pure and Applied Chemistry) IUPAC.
Przemysł chemiczny dzieli się na tzw. wielką chemię (petrochemia, przemysł nawozów sztucznych i tworzyw), chemię niskotonażową (farmacja, kosmetyki) i przetwórstwo chemiczne. Jest silnie kapitałochłonny i zarazem mało pracochłonny. Większa część zachodzących w nim procesów przetwórczych i produkcyjnych daje się zautomatyzować. W produkcji tego sektora, bardziej niż w innych branżach, liczy się zaplecze naukowo-badawcze i wykwalifikowana kadra. Branża jest bardzo mocno uzależniona od dostępu do surowców. Kraje, które mają dostęp do potrzebnych surowców i notują szybki rozwój chemii, należą do potęg przemysłowych świata. Polska, bogata w siarkę, sól kamienną, potasową i magnezową, gips, anhydryt i węgiel, ma niezłą bazę surowcową do rozwoju przemysłu chemicznego, który dostarcza gospodarce przede wszystkim półprodukty. Te są następnie przerabiane przez inne działy gospodarki.
Od lat tempo rozwoju branży chemicznej w Polsce jest jednak stosunkowo wolne - mniejsze niż w innych krajach europejskich. Łączne obroty największych polskich firm chemicznych wynoszą ok. 50 - 60 mld zł. Podobny poziom obrotów osiągają najmniejsze koncerny chemiczne z pierwszej dziesiątki europejskich liderów branży - to najlepiej pokazuje słabość polskiego przemysłu chemicznego. Eksperci twierdzą, że ze względu na konieczność podporządkowania się Polski wymaganiom europejskiej polityki ochrony klimatu krajowa branża chemiczna będzie musiała znacząco zwiększyć inwestycje w modernizację co najmniej przez najbliższe 10 lat. Odznacza się ona bowiem dużą chłonnością energii i wody. Stąd charakterystyczną cechą lokalizacji dużych firm chemicznych są akweny wody bieżącej i stałej. Ścieki, gazy i odpady tego przemysłu, gdyby nie były oczyszczane stanowiłyby poważne zagrożenie dla otoczenia. Ciągłe podnoszenie poziomu ochrony środowiska przez Unię Europejską zmusza branżę do zwiększania wydatków na ten cel. Ograniczenie emisji gazów cieplarnianych może kosztować ten przemysł utratę środków potrzebnych mu na inwestycje. Jednak są i tacy eksperci, którzy wskazują na możliwość przełomu i przyśpieszenia rozwoju polskiej branży dzięki zwiększonym inwestycjom. Warunkiem realizacji takiego scenariusza jest jednak szybkie przeprowadzenie konsolidacji firm przemysłu chemicznego.
Z ostatnich wypowiedzi reprezentantów Ministerstwa Skarbu wynika, że rząd zrobi wszystko, by wykorzystać szansę pchnięcia branży chemicznej na tory szybszego niż dotąd rozwoju. Adam Leszkiewicz, wiceminister skarbu, zapowiada, że na przełomie marca i kwietnia resort przedstawi nową strategię prywatyzacyjną branży chemicznej. W lutym 2011 r. podczas konferencji towarzyszącej katowickim targom przemysłu chemicznego Expochem przyznał, że ministerstwo będzie próbować na nowo szukać inwestorów zainteresowanych udziałami w spółkach chemicznych kontrolowanych przez państwo.
- Uważam, że powinniśmy wziąć tu w dużo większym stopniu giełdę. Powinniśmy bardziej rozważyć ten wariant, bo być może inwestorów branżowych będzie nam trudno znaleźć - mówił Adam Leszkiewicz, podsumowując w ten sposób wiele lat nieudanych prób znalezienia inwestorów zainteresowanych wejściem na polski rynek przez przejęcia lub nabycie pakietów akcji spółek, istotnych graczy tego rynku.
Pytany, które ze spółek mogłyby być prywatyzowane na giełdzie, Adam Leszkiewicz podkreślił, że w dłuższej perspektywie zamiar ten dotyczy wszystkich firm, zarówno tych jeszcze niesprywatyzowanych, jak i tych już notowanych na warszawskim parkiecie. Odnosząc się do zamkniętych w 2010 r. i na początku 2011 r. procesów prywatyzacyjnych kluczowych spółek chemicznych, takich jak Tarnów, Kędzierzyn, Ciech, Puławy i Police, zaznaczył, że resort zrobił wszystko, żeby odpowiednio je przygotować, wycenić i zaoferować inwestorom.
Jak dotąd polska branża chemiczna nie cieszy się zbytnim zainteresowaniem inwestorów i resort nie miał na stole ofert, które pozwoliłyby podjąć duże decyzje o prywatyzacji. Resort kontynuuje natomiast prywatyzację mniejszych spółek - chorzowskiego Dipolu, którym zainteresowany jest jeden inwestor, i podczęstochowskich Rudnik; w marcu trwa składanie ofert na zakup tej spółki.
- Trudności z realizacją zamiaru prywatyzacji powodują, że duże nadzieje wiążemy z konsolidacją i zmianami właścicielskimi - przyznaje Adam Leszkiewicz. Jego zdaniem Skarb Państwa zamierza docelowo pozbyć się wszystkich swoich udziałów w spółkach chemicznych. Póki jednak nie ma dobrych propozycji, należy zająć się konsolidacją podmiotów branży. Udana konsolidacja zakładów azotowych z Tarnowa i Kędzierzyna w 2010 r. pokazuje, że warto o dalsze tego typu działania. Police i Ciech są restrukturyzowane. Na razie nie wiadomo, co postanowi zarząd Orlenu w sprawie należącej do tego koncernu spółki Anwil. Anwil to z kolei właściciel czeskiej spółki Spolana, której chęć kupna deklarowały niedawno tarnowskie Azoty. Resort z uznaniem przygląda się takim inicjatywom spółek.
- Ciech jest pionierem konsolidacji. Z centrali handlowej w ciągu ostatnich 20 lat, poprzez zakupy zakładów produkcyjnych, przekształciliśmy się w największą w kraju grupę chemiczną. Teraz jesteśmy już przy końcu kolejnego etapu - finalizujemy porządkowanie nabytych aktywów, skupiając się na dwóch najbardziej rentownych sektorach: organicznym i sodowym. Gdy zakończymy proces restrukturyzacji, za około rok, zaczniemy rozważać ewentualne projekty akwizycyjne - mówi Ryszard Kunicki, kierujący Grupą Ciech.
Pierwszy krok w kierunku konsolidacji sektora chemii zrobiły już Zakłady Azotowe Puławy. W 2010 r. próbowały kupić włocławskie zakłady Anwil. Orlen, właściciel Anwilu, odstąpił jednak od sprzedaży, ponieważ nie otrzymał satysfakcjonującej oferty cenowej. Teraz zastanawia się nad wydzieleniem i sprzedażą nawozowej części Anwilu. Tą właśnie częścią Anwilu najbardziej zainteresowane są Puławy. W grudniu 2010 r. spółka ta podpisała umowę zakupu od Ciechu prawie 89,5 proc. akcji gdańskich Fosforów. 7 marca na nadzwyczajnym WZA akcjonariusze Puław zgodzili się na to przejęcie za 107 mln zł. Zostanie ono sfinansowane z kredytu. Decyzja o nabyciu większości udziałów w pomorskiej spółce jest zgodna z przyjętą strategią biznesową Puław, która zakłada m.in. jej organiczny rozwój i zwiększenie skali działalności poprzez wykorzystanie fuzji i przejęć w kraju i za granicą oraz rozwój portfela produktowego.
- Puławy rozwijamy dwutorowo. Z jednej strony stawiamy na rozwój organiczny. Właśnie zakończyliśmy inwestycję zwiększającą nasze zdolności produkcyjne mocznika o ponad 1/4. To umocniło naszą pozycję nr 2 w UE i wiodącą w kraju, Rozpoczynamy też inwestycje w nowoczesne produkty nawozowe z dodatkiem siarki. Z drugiej strony poprzez przejęcia poszerzamy paletę produktów i skupiamy się na kwestiach logistycznych i dystrybucyjnych - wyjaśnia Paweł Jarczewski, prezes zarządu ZA Puławy.
- Naszym celem powinno być dążenie do roli regionalnego lidera. Mamy już do tego wystarczającą pozycję i wystarczający potencjał. Mamy też doświadczenie giełdowe i doświadczenie we współpracy z instytucjami finansowymi i myślę, że nadszedł czas, aby wszystko to zacząć wykorzystywać. Musimy głębiej wchodzić w środkowoeuropejski rynek dystrybucyjny. Teraz musimy pójść krok dalej. Żeby lepiej zrozumieć klienta finalnego, musimy być jeszcze bliżej niego - dodaje Paweł Jarczewski
Zdaniem Konrada Jaskóły, szefa Rady Polskiego Przemysłu Chemicznego i prezesa Polimeksu-Mostostalu, w 2010 r. polska branża chemiczna po odbiciu się od dna weszła na ścieżkę wzrostu. Postępujące procesy konsolidacji i prywatyzacji budzą nadzieję, że część polskich firm uzyska właściciela, który wesprze ich rozwój i plany przeprowadzenia niezbędnych inwestycji. Z punktu widzenia inwestorów ogromny, bo sięgający 10 mld euro rocznie, deficyt Polski w handlu chemikaliami pokazuje z jednej strony chłonność polskiego rynku, a z drugiej atrakcyjność uruchomienia tu własnej działalności.
Deficyt w handlu chemikaliami jeszcze będzie rósł w najbliższych latach - uważa Jerzy Grabski, prezes polskiego oddziału firmy Evonik Degussa. W Polsce rozwija się przede wszystkim przemysł przetwórczy zużywający coraz więcej surowców, które nie są produkowane w kraju. Grabski wskazuje, że w ostatnim dziesięcioleciu produkcja chemikaliów na świecie wzrosła o 60 proc. W tym samym czasie udział 27 krajów UE w globalnej produkcji spadł z 32 do 24 proc., natomiast udział Chin wzrósł z 6 do 22 proc.
- Warto dziś szukać nisz, w których nasza chemia znajdzie dla siebie dobre pole do rozwoju - podkreśla.
● przemysł petrochemiczny - podstawą jest przetwórstwo ropy naftowej (Płock, Gdańsk, Czechowice-Dziedzice, Rafineria Trzebinia, Gorlice, Jedlicze)
● przemysł sodowy wykorzystujący sól kamienną i wapienie (Inowrocław, Janikowo, Bochnia, Wieliczka)
● przemysł kwasu siarkowego współpracuje z zakładami przemysłu nawozów fosforowych, który zużywa najwięcej tego związku (Tarnobrzeg)
● przemysł nawozów sztucznych (Gdańsk, Police, Włocławek, Puławy, Kędzierzyn-Koźle, Tarnowo-Mościce)
● przemysł tworzyw sztucznych funkcjonuje głównie przy zakładach petrochemicznych (Puławy - melamina - 3. producent na świecie, kaprolaktam - 2. producent w kraju)
● przemysł włókien sztucznych (Toruń, Łódź, Gorzów Wielkopolski)
Marcin Koperski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu