Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Trapani sprzedaje Bulgari, legendarną włoską markę

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Francesco Trapani kończy z niezależnością znanego producenta luksusu Bulgari. Firma należąca do jego rodziny od ponad 120 lat stanie się częścią światowego giganta LVMH

To będzie najważniejsze od wielu miesięcy wydarzenie na rynku dóbr luksusowych. Francuski gigant LVMH planuje przejęcie legendarnego włoskiego koncernu Bulgari, trzeciego na świecie producenta wyrobów jubilerskich. Oferta opiewa na 3,7 mld euro, czyli o 61 proc. więcej, niż wynosiła wartość rynkowa na zamknięciu piątkowej sesji giełdowej w Mediolanie. Układ ma być korzystny dla obu stron. LVMH, który dzięki swoim sztandarowym markom, takim jak Luis Vuitton, Kenzo czy Hennessy, dominuje na rynku najwykwintniejszych ubrań oraz trunków, zamierza teraz głębiej wejść do intratnego segmentu biżuterii i zegarków. Dla włoskiego Bulgari przejęcie też nie jest złą wiadomością. W przyszłości będzie on mógł korzystać z globalnej sieci sprzedaży LVMH i walczyć na obiecujących rynkach gospodarek azjatyckich.

Transakcja będzie jednak oznaczała koniec formalnej niezależności jednej z ostatnich tradycyjnych włoskich luksusowych marek. Prezes legendarnej rzymskiej firmy Francesco Trapani przez wiele lat łudził się, że będzie mógł temu zapobiec. Ten 54-letni biznesmen stanął na jej czele w 1984 r., czyli dokładnie sto lat po tym, jak jego pradziad, pochodzący w greckiego Epiru Sotirio Bulgari, założył w Rzymie swój pierwszy zakład jubilerski. Mimo że w międzyczasie imperium szybko rozrosło się do jednej z najbardziej znanych luksusowych marek w świecie Zachodu, klan Bulgari przez dekady pozostał wierny zasadzie, że za najważniejsze sznurki pociągają w firmie członkowie rodziny. To dlatego w latach 80. bracia Paolo i Nicola Bulgari kontrolujący 47 proc. udziałów w firmie przekazali bieżące prowadzenie interesu właśnie Trapaniemu, wówczas zaledwie 27-letniemu synowi ich starszej siostry Lii.

Młody prezes doskonale nadawał się do tej roli. W przeciwieństwie do wielu młodych spadkobierców fortuny stawianych na czele rodzinnych włoskich firm Trapani odebrał dobre biznesowe wykształcenie w Nowym Jorku i bardzo pewnie zaczął wyprowadzać firmę na szerokie międzynarodowe wody. Aby sfinansować ekspansję, w 1995 r. przekonał wujów do wejścia na mediolańską giełdę, obiecał im jednak zachowanie rodzinnego charakteru przedsięwzięcia. Zdołał też uchronić markę przed wyjściem z mody. To pod jego rządami w biżuterii od Bulgari zaczęły się pojawiać największe gwiazdy kultury popularnej końca ubiegłego wieku: Sharon Stone, Nicole Kidman czy Catherine Zeta-Jones. Dzięki nim nowe Bulgari zdołało świetnie nawiązać do legendy mody na włoskie la dolce vita lat 50., gdy jego produkty regularnie grały u Felliniego, ubierając Elisabeth Taylor, Sophię Loren czy Audrey Hepburn.

Mimo tylu sukcesów już od kilku lat Trapani napomykał, że swojskiego rodzinnego charakteru firmy nie da się utrzymywać w nieskończoność. Zwłaszcza w branży odzieżowo-jubilerskiej, w której w ostatnich 20 latach dominowały ruchy konsolidacyjne na ogromną skalę.

- Nie sprzedałbym firmy nawet za premię w wysokości 30 proc. - mówił w 2004 r. w rozmowie z brytyjskim "Independentem". Szybko jednak dodawał, że "każdy ma swoją cenę". Wygląda na to, że siedem lat później wreszcie znalazł się ktoś, kto złożył mu ofertę nie do odrzucenia. W zamian za prawie 51 proc. akcji Bulgari Trapani wejdzie do rady zarządzającej całym LVMH i osobiście pokieruje działem produkcji zegarków i biżuterii w francuskim konglomeracie.

Dla niego sprzedaż Bulgari może więc oznaczać początek zupełnie nowej biznesowej przygody.

@RY1@i02/2011/047/i02.2011.047.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. Bloomberg

Francesco Trapani stanął na czele rodzinnej firmy w 1984 r. Miał wtedy zaledwie 27 lat

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.