Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Płocica przerobił stary Zelmer w rynkowego lidera

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

PO KILKU LATACH rządów Janusza Płocicy u rzeszowskiego producenta AGD spółka osiągnęła rekordowe zyski i chce się stać firmą globalną. Już dziś za granicą sprzedaje więcej niż w Polsce

Janusz Płocica to menedżer młodego pokolenia. Wykształcenia, jakie posiada, nie powstydziłby się prezes żadnej z polskich spółek. Na Politechnice Warszawskiej studiował inżynierię materiałową, a na SGH zarządzanie i marketing. Na podyplomowych studiach w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej w Warszawie ukończył negocjacje i mediacje.

Te ostatnie umiejętności przydają mu się w zarządzaniu rzeszowską spółką, która przeszła długą drogę od państwowego przedsiębiorstwa z charakterystycznym dla niego przerostem zatrudnienia do nowoczesnej spółki giełdowej, pretendującej do roli lidera małego AGD nie tylko w Polsce, lecz także w Europie, a nawet na świecie. Jak mówi Płocica, przyjęta przez jego zarząd strategia zakłada, że w najbliższych latach Zelmer stanie się jednym z głównych graczy w naszej części kontynentu. - Jeżeli to się nam uda, postawimy sobie nowe wyzwanie: podbicie światowego rynku małego AGD i uczynienie z Zelmera firmy globalnej - mówi Płocica.

Kiedy zostawał prezesem rzeszowskiej firmy, spółka przechodziła nieustanną restrukturyzację. Jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku w halach produkcyjnych w Rzeszowie pracowało 6 tys. ludzi. Dziś jest tam tylko 1,2 tys. osób. - A wydajność w tym czasie wzrosła kilkukrotnie - chwali się Płocica.

Stanowisko prezesa objął w 2006 r. Produkty Zelmera przegrywały wówczas konkurencję z zachodnimi markami, których odkurzacze, maszynki do mięsa czy roboty kuchenne były ładniejsze i tańsze. Płocica postawił na jakość i na nowy design. Doszedł do wniosku, że wojna cenowa to ostateczność, która może się zakończyć kłopotami. W spotach reklamowych Zelmera nie ma mowy o cenach. Aktorzy przebrani za ekspertów w laboratoriach godzinami testują produkty z Rzeszowa, udowadniając ich niezawodność. Strategia się sprawdza. Pod wodzą Płocicy Zelmer stał się liderem małego AGD w naszym kraju. Wszedł na rynek Ukrainy i Rosji, gdzie konsekwentnie zwiększa swoje udziały. Teraz przyszedł czas na Europę Południową. Później ma być cały świat.

Ale jego praca w Zelmerze to nie pasmo samych sukcesów. W 2008 r. spółka mocno odczuła kryzys finansowy, a z powodu strat na opcjach walutowych w 2009 r. zysk netto był najniższy od początku rządów młodego prezesa w Rzeszowie. Ale Płocica wie, jak radzić sobie z kryzysami. Jak sam mówi, błędów nie sposób uniknąć, najważniejsze, żeby umieć wyciągnąć z nich wnioski.

Już wcześniej musiał przełknąć gorycz porażki, gdy będąc prezesem Vistuli, wprowadził ekskluzywną markę odzieży - Artisti Italiani. Marka się nie przyjęła, a spółka poniosła dotkliwe straty. Teraz kierowany przez niego Zelmer na badania, rozwój i wprowadzanie nowych produktów wydaje kilkanaście milionów złotych rocznie. Co roku na rynku pojawia się kilkanaście nowych produktów pod marką Zelmer. Spółka sprzedaje patelnie i garnki, kuchenki mikrofalowe, a nawet duże AGD. - Na razie ich jeszcze nie produkujemy, tylko sprzedajemy pod swoją marką. Ale małymi krokami dojdziemy i do tego. Chcemy jak najlepiej wykorzystać nasz ceniony przez konsumentów znak towarowy - mówi prezes Zelmera.

Kim by był, gdyby nie został menedżerem? Jak sam mówi, uwielbia podróżować i nurkować. - Gdybym musiał zrezygnować z zarządzania, na pewno szukałbym takiego zajęcia, które umożliwiłoby mi zwiedzanie różnych zakątków świata - mówi Płocica. Jego współpracownicy uważają go za pragmatyka. Wywiadów udzielać nie lubi. Umówienie się z nim na rozmowę do łatwych zadań nie należy. Gdy to się jednak uda, czas nie jest stracony, a sam Płocica go nie liczy. Z zapartym tchem opowiada o nowych rozwiązaniach wprowadzanych w firmie, a także o tym, jak daleko Zelmer zaszedł.

- Byłem niedawno na Białorusi. Aż trudno w to uwierzyć, ale tam nadal produkują telewizory kineskopowe. Gdyby nasza spółka nie dokonała cywilizacyjnego skoku w odpowiednim momencie, teraz byłaby dinozaurem skazanym na wyginięcie, jak fabryka telewizorów u naszych wschodnich sąsiadów - mówi Płocica.

@RY1@i02/2011/043/i02.2011.043.000.016a.001.jpg@RY2@

Fot. Bartosz Frydrych/FORBES/FORUM

Janusz Płocica: Zelmer podbije światowy rynek małego AGD

Jacek Uryniuk

jacek.uryniuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.