Dziura Bauca to przeszłość. Dziś liczy się sukces Plusa
JarosŁaw Bauc, prezes Polkomtelu, dwukrotnie tracił stanowisko z powodu politycznych zawirowań. Wkrótce z efektów pracy będzie go rozliczał prywatny inwestor
Kiedy w 2008 roku Jarosław Bauc po raz drugi objął stanowisko prezesa Polkomtelu, operatora sieci komórkowej Plus, zapowiedział, że uczyni ze spółki rynkowego lidera. Z dotrzymaniem danego słowa nie powinien mieć żadnego problemu.
Najwięksi globalni operatorzy komórkowi i zarządzające aktywami o wartości miliardów dolarów fundusze private equity stanęły właśnie do walki o kierowaną przez niego firmę. Cena, jaką za nią zapłacą, może sięgnąć nawet 18 mld zł. To uczyni z Polkomtelu najdroższą spółkę na rynku telefonii komórkowej w Polsce. Transakcja będzie największa od wielu lat w Europie.
Gdyby jakimś cudem zakupem operatora sieci Plus zainteresował się operator telekomunikacyjny z egzotycznej Mongolii, prezes Bauc nie miałby żadnych trudności z nawiązaniem kontaktów z potencjalnymi kupującymi. Mało kto wie, że ten absolwent Uniwersytetu Łódzkiego w pierwszej połowie lat 90. XX wieku był doradcą mongolskiego ministra finansów. Pomagał mu we wprowadzaniu nowoczesnej gospodarki wolnorynkowej. Jako rządowy ekspert pracował także w Estonii i Rumunii.
Jednak jego prawdziwa kariera, która wyniosła go na polityczne i biznesowe szczyty, rozpoczęła się w 1998 roku. Wówczas został ściągnięty z Łodzi do Warszawy, by objąć z rekomendacji AWS stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów. Pomogła mu w tym przynależność do tzw. szkoły łódzkiej, czyli grupy ekonomistów z Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego. Oprócz niego należą do niej takie tuzy polskiej ekonomii, jak obecny prezes NBP Marek Belka (ze swojej wyprawy do Mongolii Bauc przywiózł mu nakrycie głowy mongolskiego chana), Bogusław Grabowski, Jerzy Pruski czy Witold Orłowski.
W 2000 roku rozpadła się koalicja AWS z Unią Wolności, a Leszek Balcerowicz odszedł z rządu. To utorowało Baucowi drogę na fotel ministra finansów. Szybko dał się poznać jako zwolennik dyscypliny budżetowej. Jednak ze stanowiska wysadziła go polityka. W połowie 2001 roku okazało się, że sytuacja gospodarcza kraju jest coraz gorsza, a deficyt budżetowy rośnie w ekspresowym tempie. "Dziura Bauca" (on jako pierwszy zaczął o niej głośno mówić) miała sięgać nawet 90 mld zł. Rządowi potrzebny był kozioł ofiarny, który zostanie publicznie stracony za zły stan finansów publicznych. Bauca pośpiesznie zdymisjonowano.
Szybko trafił do Grupy BRE, w której był m.in. prezesem PTE Skarbiec. Na swoją drugą szansę nie musiał czekać długo. Po wyborach w 2006 roku znów zaczęła mu sprzyjać polityka i z namaszczenia premiera Marcinkiewicza trafił do Polkomtelu.
Na początku były minister o rynku telefonii komórkowej nie miał zbyt dużego pojęcia. Jednak znał się na finansach i zajął się tą częścią funkcjonowania spółki. Wdrożył m.in. program oszczędnościowy, którego efekty uczyniły z telekomu najbardziej rentownego operatora na rynku.
Tak jak polityka pomogła mu zostać prezesem, tak samo szybko strąciła go z tego stanowiska. Objęcie przez Jarosława Kaczyńskiego funkcji premiera spowodowało, że w telekomie zastąpił Bauca bliski znajomy braci Kaczyńskich - Adam Glapiński. Jednak w 2008 roku nadeszły wybory, po których PO doszła do władzy. To umożliwiło Baucowi powrót do spółki.
Pod jego rządami należąca do Polkomtela sieć Plus utrzymuje pod względem liczby klientów mocną drugą pozycję na rynku. Jeszcze lepiej spółka wygląda pod względem przychodów i zysku - jest liderem na rynku, pozostawiając konkurentów daleko w tyle. Czy tak dobry stan spółki będzie wystarczającym argumentem dla jej nowego właściciela, by zatrzymać Bauca na stanowisku prezesa? Nie wiadomo, szczególnie, że tym razem z efektów jego pracy rozliczy go prywatny inwestor, a nie politycy.
@RY1@i02/2011/036/i02.2011.036.000.016a.001.jpg@RY2@
Fot. Przemysław Pokrycki/Reporter
Pod rządami Bauca Polkomtel utrzymuje mocną pozycję na rynku
Mariusz Gawrychowski
Michał Fura
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu