Kryzys wymusił na firmach zainteresowanie ubezpieczaniem należności
Ubezpieczenie należności oferowane jest na polskim rynku od ponad 10 lat. W tym czasie znacznie się zmieniło i inaczej jest postrzegane przez przedsiębiorców. Efektem jest zmiana roli, jaką pełni na rynku.
Pierwotnie klientami korzystającymi z ubezpieczenia należności były duże firmy - zarówno zagraniczne korporacje, jak i krajowi potentaci, którzy nie tylko znali zalety tego produktu, ale przede wszystkim zdawali sobie sprawę z konieczności jego zastosowania. Ta tak zwana świadomość ubezpieczeniowa w ciągu następnej dekady stała się bardziej powszechna, do czego przyczyniło się wprowadzenie w 2005 roku produktu specjalnie skonstruowanego dla firm z sektora MSP - prostego i przejrzystego zarówno w konstrukcji umowy, jak i w mechanizmie obsługi. Ubezpieczenie należności było coraz bardziej dostępne także cenowo - stawki systematycznie spadały. Średnio są najniższe w Europie.
Po akcesji Polski do UE nadszedł okres, gdy z miesiąca na miesiąc rosła grupa firm świadomie szukających w ubezpieczeniu transakcji możliwości weryfikacji kontrahenta za granicą. W ostatnich latach - wraz z wybuchem kryzysu finansowego - coraz częściej były to firmy, które doświadczyły już problemów z odzyskaniem należności i nie zamierzając rezygnować z eksportu, chciały uczynić go bezpiecznym.
W ostatnich, kryzysowych latach wzrosła liczba zatorów płatniczych i bankructw, co w bolesny sposób pogłębiło świadomość przedsiębiorców. Przy braku zewnętrznych źródeł finansowania bardziej powszechne stało się wydłużone finansowanie kosztem dostawców. Duża ich część uświadomiła sobie przez to, iż odroczony termin płatności na wystawianej fakturze to de facto kredyt, którego udzielają, a który należy odpowiednio zabezpieczyć - na wzór banków. Znalazło to oczywiście odbicie w zwiększonym popycie na ubezpieczenia należności w obrocie gospodarczym.
Kryzys i obawa o własną płynność finansową sprawiły, iż pomimo wzrostu cen ubezpieczenia (jako efektu większego ryzyka) wciąż zyskiwało ono rokrocznie na popularności w tempie dwucyfrowym. Wiele firm ubezpieczających transakcje zaczęło w ostatnich kwartałach dostrzegać w ubezpieczeniu coś więcej niż zwykłą polisę bezpieczeństwa. Istotna stała się także jej funkcjonalność czy jakość oferowanego serwisu (m.in. wysokość kwot transakcji, do których są one chronione, oraz suma ubezpieczeniowa). Jasne stało się, iż obniżanie składki za wszelką cenę nie jest korzystne nie tylko dla ubezpieczyciela, ale także dla klienta mającego przez to mniejszą sumę maksymalnego odszkodowania (jest ona pochodną składki).
Co się zmieniło w samym ubezpieczeniu? Oczywiście warunki są obecnie inne niż wtedy, gdy był to produkt stosowany jedynie przez duże firmy. Najlepiej to widać na przykładzie wypadku ubezpieczeniowego: oprócz prawnie stwierdzonej niewypłacalności (m.in. upadłości) zachodzi on także w przypadku faktycznej niewypłacalności - czyli przewlekłej zwłoki w regulowaniu zobowiązania przez nabywcę.
Miażdżąca większość wypłacanych w Polsce odszkodowań (ponad 90 proc.) jest właśnie z tytułu faktycznej niewypłacalności (z powodu wciąż jeszcze niezbyt sprawnego rozstrzygania spraw w sądach). Klienci są więc żywotnie zainteresowani tym, po jakim czasie zachodzi wypadek ubezpieczeniowy - niegdyś miał on miejsce po 180 - 270 dniach od zgłoszenia sprawy, obecnie już nawet po 60 dniach od zgłoszenia problemu z płatnością klient nabywa prawo do odszkodowania.
Dużo zmieniło się także w kwestii procedur windykacyjnych, jakie stosuje ubezpieczyciel (należność jest najpierw przez niego windykowana - ma na to wpływ wspomniany czas od zgłoszenia przez klienta braku płatności do zajścia wypadku ubezpieczeniowego). W latach 2008 - 2009 znacznie wzrosła liczba zatorów płatniczych - nastąpił efekt domina, gdy solidni dotychczas płatnicy niemalże z dnia na dzień tracili płynność i nie byli w stanie nic spłacić. Przełożyło się to na procedury windykacyjne ubezpieczycieli - skrócono czas pozostawiony klientowi na samodzielne negocjacje z dłużnikiem, zmieniono także formułę windykacji polubownej - szybciej kierując sprawy na drogę postępowania sądowego w celu uzyskania nakazu zapłaty. Jak wiadomo, nie oznacza on automatycznie sukcesu, dlatego w celu podniesienia skuteczności działań egzekucyjnych uruchomiono tzw. asystę komorniczą, pomagającą komornikowi znaleźć majątek dłużnika i skutecznie go zabezpieczyć.
Wracając do świadomości ubezpieczeniowej polskich przedsiębiorstw w kwestii ubezpieczeń należności - mimo poprawy w tym względzie wciąż jeszcze odsetek zabezpieczanych w ten sposób transakcji oraz firm je stosujących w proporcji do działających na rynku jest niższy niż w krajach o dłuższej tradycji wolnego rynku.
Sprzedaż ubezpieczeń wciąż jednak rośnie - zmienia się za to motywacja klientów decydujących się na to rozwiązanie. Obecnie widzą oni w nim już nie tylko narzędzie zabezpieczające, ale także wspierające sprzedaż - zwłaszcza na nowych rynkach, w kraju i za granicą, co jest istotne w obecnej sytuacji bardzo jeszcze umiarkowanego odbudowywania produkcji i sprzedaży. Nie widać jeszcze ponadto tendencji do skracania się obiegu pieniądza na rynku - jego rotacja (realny obieg: udzielony kredyt plus opóźnienie w płatności) jest wciąż na poziomie porównywalnym z poprzednimi dwoma latami.
@RY1@i02/2011/028/i02.2011.028.130.006b.001.jpg@RY2@
Odsetek płatności regulowanych terminowo
Grzegorz Błachnio
analityk Euler Hermes
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu