Antykryzysowe pożyczki do firm trafiły za późno
Pozarządowa organizacja CEE Bankwatch nie zostawia suchej nitki na polskich bankach. Według niej zbyt wolno udzielają one antykryzysowych pożyczek dla małych firm. Bankowcy nie zgadzają się z tymi oskarżeniami.
Banki dostały pieniądze na antykryzysowe kredyty dla przedsiębiorstw w ramach pożyczek, których udzielił im Europejski Bank Inwestycyjny. Tylko w 2009 roku podpisał on z polskimi bankami (m.in. z PKO BP, BRE czy Fortis Bankiem) umowy kredytowe na łączną kwotę ponad 2 mld zł. Te środki miały pójść na niskooprocentowane kredyty inwestycyjne dla małych i średnich przedsiębiorców, którzy w tamtym okresie borykali się z trudnościami z uzyskaniem finansowania bankowego.
Według raportu przygotowanego przez CEE Bankwatch Network - międzynarodowej organizacji monitorującej korzystanie przez instytucje finansowe z pieniędzy UE - do połowy 2010 r. banki udzieliły mniej niż 250 takich pożyczek. Dodatkowo ich średnia wartość (ponad 1,6 mln euro, czyli ok. ponad 6 mln zł) wskazuje, że zamiast pójść do małych firm, które nie miały żadnych szans na uzyskanie kredytu, trafiły one do większych przedsiębiorstw.
- Nie widać żadnych realnych efektów finansowania EBI w Polsce. Pieniądze tej instytucji stały się dla banków tanim źródłem kapitału w okresie kryzysu - twierdzi Anna Roggenbuck z polskiego oddziału CEE Bankwatch Network.
Bankowcy nie zgadzają się ze stwierdzeniami zawartymi w raporcie CEE. Według nich umowy o dostępie do środków z EBI zostały podpisane w ostatnich miesiącach 2009 r. Dopiero na początku 2010 r. BNP Paribas Fortis jako pierwszy bank udostępnił przedsiębiorcom produkty kredytowe, oparte na finansowaniu z UE. Inne banki uczyniły to później. Na przykład BZ WBK w czerwcu ub.r.
- Udzielone przez nas kredyty trafiły do małych i średnich przedsiębiorstw, a średnia kwota kredytu nie przekracza 4 mln zł - mówi Jarosław Murawski z BNP Paribas Fortis.
Arkadiusz Lewicki ze Związku Banków Polskich dodaje, że zainteresowanie preferencyjnymi kredytami znacznie przewyższyło przyznane bankom limity. To spowodowało, że wystąpiły one do EBI o przyznanie im dodatkowych środków na pożyczki. Tak więc według niego nie może być mowy o zbyt wolnym udzielaniu kredytów.
Mariusz Gawrychowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu