Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Antykryzysowe pożyczki do firm trafiły za późno

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Pozarządowa organizacja CEE Bankwatch nie zostawia suchej nitki na polskich bankach. Według niej zbyt wolno udzielają one antykryzysowych pożyczek dla małych firm. Bankowcy nie zgadzają się z tymi oskarżeniami.

Banki dostały pieniądze na antykryzysowe kredyty dla przedsiębiorstw w ramach pożyczek, których udzielił im Europejski Bank Inwestycyjny. Tylko w 2009 roku podpisał on z polskimi bankami (m.in. z PKO BP, BRE czy Fortis Bankiem) umowy kredytowe na łączną kwotę ponad 2 mld zł. Te środki miały pójść na niskooprocentowane kredyty inwestycyjne dla małych i średnich przedsiębiorców, którzy w tamtym okresie borykali się z trudnościami z uzyskaniem finansowania bankowego.

Według raportu przygotowanego przez CEE Bankwatch Network - międzynarodowej organizacji monitorującej korzystanie przez instytucje finansowe z pieniędzy UE - do połowy 2010 r. banki udzieliły mniej niż 250 takich pożyczek. Dodatkowo ich średnia wartość (ponad 1,6 mln euro, czyli ok. ponad 6 mln zł) wskazuje, że zamiast pójść do małych firm, które nie miały żadnych szans na uzyskanie kredytu, trafiły one do większych przedsiębiorstw.

- Nie widać żadnych realnych efektów finansowania EBI w Polsce. Pieniądze tej instytucji stały się dla banków tanim źródłem kapitału w okresie kryzysu - twierdzi Anna Roggenbuck z polskiego oddziału CEE Bankwatch Network.

Bankowcy nie zgadzają się ze stwierdzeniami zawartymi w raporcie CEE. Według nich umowy o dostępie do środków z EBI zostały podpisane w ostatnich miesiącach 2009 r. Dopiero na początku 2010 r. BNP Paribas Fortis jako pierwszy bank udostępnił przedsiębiorcom produkty kredytowe, oparte na finansowaniu z UE. Inne banki uczyniły to później. Na przykład BZ WBK w czerwcu ub.r.

- Udzielone przez nas kredyty trafiły do małych i średnich przedsiębiorstw, a średnia kwota kredytu nie przekracza 4 mln zł - mówi Jarosław Murawski z BNP Paribas Fortis.

Arkadiusz Lewicki ze Związku Banków Polskich dodaje, że zainteresowanie preferencyjnymi kredytami znacznie przewyższyło przyznane bankom limity. To spowodowało, że wystąpiły one do EBI o przyznanie im dodatkowych środków na pożyczki. Tak więc według niego nie może być mowy o zbyt wolnym udzielaniu kredytów.

Mariusz Gawrychowski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.