Chcemy coraz lepiej jeść, ale i tanio kupować
Radykalna poprawa zaopatrzenia rynku wpłynęła na zwyczaje żywieniowe Polaków
Żeby przejść od kartek na cukier i półek zastawionych octem do kilometrów regałów uginających się od towaru, w gospodarce konieczne były zmiany o charakterze makroekonomicznym. Dla rynku żywnościowego najważniejsze znaczenie miało uwolnienie cen, otwarcie na import dzięki wymienialności złotego oraz likwidacja wszelkiej reglamentacji. Do nich szybko dołączyły wypróbowane od lat na dojrzałych rynkach, a u nas dopiero raczkujące, metody marketingowe - głównie reklama. To wszystko sprawiło, że polski konsument zmieniał się z roku na rok nie do poznania.
W latach 90. mieliśmy do czynienia z raptownym spadkiem realnych dochodów z powodu m.in. bezrobocia, co także wpływało na zachowania żywieniowe. W ocenie dr Magdaleny Białkowskiej z Instytutu Żywności i Żywienia (IŻŻ) różnice dochodowe gospodarstw domowych mają wpływ na zwyczaje żywieniowe. - Nie jest przypadkiem, że cytrusy częściej kupują bardziej zamożni, a cebulę i kapustę, chociaż są równie zdrowe, ludzie z cieńszym portfelem - mówi Białkowska.
Transformacja w żywieniu jest widoczna tak ilościowo, jak i jakościowo oraz co do sposobu odżywiania się. Porównując spożycie podstawowych produktów żywnościowych na członka gospodarstwa domowego w 1990 r. z tym w 2011 r., widać przede wszystkim zmiany w strukturze diety przeciętnego Polaka.
Błyskawiczne przechodzenie od rynku producenta do rynku konsumenta sprzyjało zmianom w sposobie odżywiania się. Przykładem są tłuszcze. Popyt na masło spadł trzykrotnie, na korzyść tłuszczy roślinnych (margaryn i olejów). Według Białkowskiej wciąż jednak jemy za dużo masła.
Spadło spożycie tanich produktów będących źródłem prostych węglowodanów - pieczywa, mąki, ryżu. Natomiast bez większych zmian pozostał poziom spożycia droższych produktów - mięsa i ryb, podobnie jeśli chodzi o owoce i jaja.
W przeciętnej polskiej diecie zaszły również rewolucyjne zmiany, jeśli chodzi o pojawienie się na dużą skalę niemal zupełnie nieznanej przed 1990 rokiem grupy produktów, takich jak jogurt czy napoje mleczne. Na nowo odkryliśmy makaron, którego spożycie wzrosło trzykrotnie.
Chociaż spożyciu owoców i warzyw zawsze w Polsce przyznawano wysoki priorytet, to po istotnej poprawie poziomu konsumpcji tych produktów zaraz po 1990 r. później mieliśmy do czynienia ze stagnacją lub nawet regresem w tym zakresie. Zgodnie z danymi raportu OECD "Heath at Glance 2010" pod względem wysokości spożycia owoców Polska zajęła ostatnie - 31. miejsce wśród krajów europejskich. Konsumpcja była dwukrotnie niższa od średniej dla UE, wynoszącej 105 kg na osobę. Dużo lepiej sytuacja wygląda w spożyciu warzyw. Polska zajmuje tu wysoką dziewiątą pozycję.
Poprawie wskaźników ilościowych spożycia od lat towarzyszy zdecydowana poprawa jakości produktów pochodzących od polskich producentów, chodzi zarówno o lepsze gatunki warzyw i owoców, jak i wędlin czy pieczywa. Tego wymaga współczesny handel.
- Ostatnio wprowadzamy do sprzedaży coraz więcej produktów świeżych oraz artykułów wspierających nowe pozytywne trendy żywieniowe. Jednak niezmiennie naszym priorytetem jest dbałość o najwyższą jakość oferowanych produktów. W samym 2011 roku przeprowadziliśmy prawie 3 tys. wewnętrznych audytów bezpieczeństwa żywności w sklepach i w łańcuchu dystrybucji, a także ponad 700 kontroli jakości produktów w zakładach i magazynach dostawców. Wdrożyliśmy również system ISO 22000 dla procesów wprowadzania marki własnej, magazynowania i dystrybucji - mówi Tomasz Suchański, dyrektor generalny sieci sklepów Biedronka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu