Złotnik z powołania, który został obrączkowym potentatem
Gdyby Andrzej Stanclik zaczął się reklamować pewnie nie poradziłby sobie z terminową realizacją wszystkich zamówień
Zdobyć zawód i renomę w branży złotniczej nie jest łatwo, zwłaszcza gdy jest się w branży rzemieślnikiem w pierwszym pokoleniu. Andrzejowi Stanclikowi udało się to, chociaż nie od razu planował być złotnikiem i jubilerem. Ukończył technikum chemiczne w Oświęcimiu, ale zaimponował mu kolega z podwórka, który uczył się zawodu złotnika. Stanclik postanowił również zostać mistrzem w tym fachu. W 1989 r. zdobył papiery mistrzowskie, mimo że jak ujawnia, w tamtych czasach było to bardzo trudne. W 1990 r. z własnych pieniędzy uruchomił zakład. Do dnia dzisiejszego rozwija go bez kredytów bankowych i unijnych dotacji.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.