Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak nie dopuścić Staszka do Inwestycji Polskich

27 czerwca 2018

Wejście na giełdę może pomóc spółce uniknąć zarzutów upolitycznienia

Spółka Inwestycje Polskie ma powstać do końca roku, dlatego w ekspresowym tempie muszą zostać przygotowane reguły jej działania - w tym statut - i wyłonione władze. W resorcie skarbu powstał specjalny zespół składający się z prawników specjalistów od rynków kapitałowych, który ma przygotować start przedsięwzięcia. - Transparentność to ważny element działania spółki, powinien zostać uregulowany w statucie. Docelowo zakładamy notowanie spółki na giełdzie, więc będzie podlegała zasadom rynku kapitałowego, a to też sposób na przejrzystość działania - mówi wiceminister skarbu Paweł Tamborski.

Najważniejszy będzie wybór władz i zapewnienie, by spółka odpowiedzialna za miliardowe inwestycje nie stała się miejscem, gdzie "Staszek może się sprawdzić w biznesie" - jak mówiono niegdyś o Stanisławie Dobrzańskim, polityku PSL, który został szefem jednej z państwowych firm. - Zagrożenie nepotyzmem jest zawsze. Dlatego ważne jest, kto trafi do władz firmy i na jakich zasadach będzie wybierany. Przyda się także kodeks dobrych praktyk - mówi prof. Leszek Pawłowicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. - Gdybyśmy chcieli zminimalizować podejrzenie, że spółka działa nieracjonalnie w wymiarze ekonomicznym, to w jej władzach muszą się znaleźć ludzie z autorytetem i o nieposzlakowanej opinii - dodaje Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.

Spółka podobnie jak BGK ma podejmować decyzje o dofinansowaniu pieniędzmi z prywatyzacji dużych inwestycji infrastrukturalnych. Resort skarbu zapewnia, że zarówno do rady nadzorczej firmy, jak i do zarządu spółki zostaną pozyskane osoby z wieloletnim doświadczeniem na rynkach kapitałowych, choć jednocześnie zastrzega, że za wcześnie, by mówić o nazwiskach nominatów. Niewykluczone, że ich szukaniem zajmie się spółka headhunterska.

Wejście do władz spółki osób z doświadczeniem rynkowym ma gwarantować podejmowanie decyzji na podstawie kryteriów ekonomicznych. Choć to może się okazać trudne, bo już ona sama została powołana jako element gospodarczej polityki rządu. - Gdy spółka jest własnością Skarbu Państwa, zawsze będzie podejrzenie, że działa na podstawie kryteriów politycznych. To dotyczy nie tylko Gazpromu, ale także firm norweskich, niemieckich czy francuskich - podkreśla Jeremi Mordasewicz.

By takie obawy zminimalizować, spółka musi działać w jawny i przejrzysty sposób, a z tym mogą być kłopoty. Jednym z najpoważniejszych zagrożeń może być utrudnienie opinii publicznej kontroli nad operacjami na majątku Skarbu Państwa. Na taki scenariusz wskazuje historia Funduszu Drogowego. Przez ostatnie lata resort transportu - a w ślad za nim BGK - odmawiał szczegółowych informacji o tym, jak dystrybuowane są środki funduszu. Także jego plan finansowy wciąż jest tajemnicą. Czy tak się stanie w Inwestycjach, będzie zależało od statutu i tego, kto trafi do władz.

Grzegorz Osiecki

Robert Zieliński

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.