W motosalonach panie nie potrzebują męskiej pomocy
Motoryzacja
Dilerzy samochodów przyznają: kobiety w przypadku niektórych modeli stanowią kluczową klientelę. Jeszcze dekadę temu wśród decydujących się na zakup nowego auta było 15 - 20 proc. pań, dziś odsetek ten przekracza już 40 proc. Tyle statystyki. Praktyka przedstawia się jeszcze bardziej kobieco.
- Kobiety najczęściej kupują auta same, czasem radzą się sprzedawcy. Gdy zjawia się mężczyzna, to w dziewięciu na dziesięć przypadków przychodzi w towarzystwie żony, matki czy kochanki, która współdecyduje, a niekiedy przejmuje inicjatywę - opowiada sprzedawca w jednym z dużych warszawskich salonów wielomarkowych. Anonimowo, bo - jak twierdzi - mężczyźni daliby mu popalić za stwierdzenie, że kobiety znają się na samochodach.
- Dziesięć lat temu panie pytały głównie o dostępne kolory nadwozia i tapicerki. Dzisiaj interesują je systemy bezpieczeństwa, wiedzą, jaki silnik chcą mieć pod maską - wylicza Andrzej Ruszczak, doświadczony sprzedawca w warszawskim salonie Dom Volvo. Dodaje, że np. w przypadku modelu XC60 aż połowę nabywców stanowi płeć piękna.
Jeszcze większym zainteresowaniem kobiet cieszą się typowo damskie samochody, jak Citroen C3, Toyota Yaris, Mini czy Nissan Micra - w ich przypadku nawet 70 - 80 proc. klientów stanowią panie. Cóż, najwyższy czas, aby mężczyźni przyzwyczaili się do myśli, że lada chwila zostaną zepchnięci na pobocze także w świecie motoryzacji.
@RY1@i02/2012/164/i02.2012.164.000000300.802.jpg@RY2@
Polacy za kierownicą
Łukasz Bąk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu