Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Polskie przedsiębiorstwa są nieźle przygotowane na kryzys

Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Ewentualna recesja może się okazać trampoliną do sukcesu dla wielu małych i średnich firm, o ile przygotują dokładny scenariusz działania na jej wypadek. Pod innymi względami już są gotowe na kryzys - wynika ze spotkań Akademii Przedsiębiorcy

Jak się przygotować do zawirowań na rynku, jak prowadzić z pomysłem bieżącą działalność, jakie instrumenty finansowe można zastosować, by wykorzystać swoje szanse - zakres tematyczny seminariów i konferencji Akademii Przedsiębiorcy jest bardzo szeroki. W IV edycji organizowanego przez Kredyt Bank wydarzenia odbyły się 34 spotkania w wielu miastach Polski, nie tylko tradycyjnych centrach biznesowych.

W Krakowie o kryzysie

- Na razie, nie możemy mówić o kryzysie. Mamy jedynie do czynienia ze zwiększoną niepewnością na rynkach finansowych i w samych firmach - tymi słowami Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku, skomentował wyniki krótkiej sondy przeprowadzonej podczas konferencji "Strategia zwycięstwa w czasach wyzwań", która odbyła się 22 maja w krakowskim hotelu Hilton. Jej uczestników - przedstawicieli firm zapytaliśmy o to, czy ich zdaniem w Polsce mamy już do czynienia z kryzysem. Ponad połowa z nich była zdania, że tak. Ale zdaniem ekspertów jest to jedynie subiektywne odczucie, które ma swoje dobre strony - pozwala firmom lepiej przygotować się na te realne perturbacje, które stają się coraz bardziej prawdopodobne. I niekoniecznie musi odpowiadać za nie Grecja.

- Prawdopodobieństwo wyjścia Grecji ze strefy euro jest nikłe. Większym problemem może być efekt domina, jaki wywoła obecna sytuacja, czyli problemy kolejnych krajów, m.in. Hiszpanii czy Włoch - uważa Borowski. Dodaje przy tym, że firmy, szczególnie te eksportowe, powinny mieć przygotowane przynajmniej dwa scenariusze działania: jeden taki, w którym sytuacja jest stabilna i mogą działać normalnie, a drugi - kryzysowy, zakładający, że strefa euro się rozpada, popyt się załamuje, a europejskie gospodarki ostro hamują.

Zresztą same firmy, bogatsze o doświadczenia z poprzednich kryzysów, tym razem starają się nie panikować i nie robią nerwowych ruchów wyprzedzających - nie zwalniają pracowników, nie tną na oślep kosztów. Obserwują bacznie sytuację i ewentualnie oszczędzają kapitał, wstrzymując jednocześnie inwestycje. Widać to między innymi po ich rezerwach gotówkowych, które przekraczają obecnie 177 mld zł.

To, że obecnie polskie przedsiębiorstwa są w dobrej kondycji, potwierdzają także ich wyniki finansowe za pierwszy kwartał tego roku - w tym czasie ich przychody z działalności zbliżyły się do 575 mld zł, czyli były wyższe o ponad 60 mld zł od ubiegłorocznych. W górę poszybowały także ich zyski - do 23,6 mld zł, w porównaniu z 21,9 mld rok wcześniej i 18,3 mld zł w I kwartale 2010 roku.

- To dowody na to, że polskie przedsiębiorstwa nauczyły się funkcjonować w niepewnych i nieprzewidywalnych warunkach gospodarczych. Ewentualny kryzys także będą w stanie pokonać - komentował Jan Szczepankiewicz, prezes Krajowego Forum Przedsiębiorczości.

Zresztą już teraz przedsiębiorstwa muszą walczyć z rosnącymi kosztami działalności, spowodowanymi między innymi utrzymującymi się od długiego czasu wysokimi cenami paliw. - Na początku ubiegłego roku mieliśmy arabską wiosnę, która podniosła cenę baryłki ropy o 10 - 20 dol. Następnie nawet o 30 dol. wywindowało ją zamieszanie wokół Iranu - wyliczał Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen. Jego zdaniem taka sytuacja na rynkach paliw zmusiła firmy do optymalizacji kosztów transportu. Budują własne magazyny, aby kupować paliwa w cenach hurtowych, skrupulatniej rozliczają pracowników z liczby kilometrów przejechanych służbowym samochodem itd. czy po prostu wymieniają auta we flotach na bardziej oszczędne.

- Wszystko to ma odzwierciedlenie w popycie na paliwa. W dłuższej perspektywie ich zużycie rośnie wolniej niż PKB - ocenia Czyżewski.

Zdaniem innego panelisty - Wiesława Burego, prezesa Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, aby firmy osiągały sukcesy nie tylko w kryzysie, muszą położyć nacisk na dwie rzeczy: mieć jasno opracowaną strategię rozwoju oraz kompetentny zespół prowadzony przez zawodowych menedżerów.

W Łodzi o ryzyku

Na konferencji w Łodzi zwrócono uwagę na ryzyko związane z prowadzeniem działalności. Seminarium "Zarządzanie ryzykiem rynkowym" odbyło się 16 maja w łódzkim Centrum Biznesowym Synergia w ramach IV edycji Akademii Przedsiębiorcy.

- Od 1990 roku wartość polskiego eksportu wzrosła niemal dziewięciokrotnie, udział Polski w światowym handlu dwukrotnie. Jednocześnie jeżeli spojrzymy na wartość eksportu na mieszkańca, w dalszym ciągu jesteśmy w ostatniej trójce Unii Europejskiej, ciągle jest dużo miejsca dla polskich przedsiębiorstw zainteresowanych rozpoczęciem międzynarodowej działalności. Każda firma musi się jednak liczyć z tym, że wchodząc na nowe rynki, wystawia się na dodatkowe ryzyka - mówi Piotr Dylak, dyrektor departamentu finansowania handlu w Kredyt Banku.

Firmy nie tylko nie znają lokalnych systemów prawnych i zwyczajów biznesowych, w związku z czym trudno im ocenić poziom ryzyka politycznego. Są też zmuszone rozliczać się w innej niż rodzima walucie.

W tym kontekście podczas łódzkiego seminarium także pojawił się wątek europejskich państw w kłopotach. Wahania kursowe są szczególnie aktualne w ostatnich tygodniach, gdy rozpętała się dyskusja o przyszłości strefy euro w kontekście problemów, z jakimi borykają się nie tylko poszczególne państwa, jak Grecja, Włochy, czy Hiszpania, lecz także instytucje finansowe.

- Niepewność na rynkach przekłada się na znaczne wahania poziomów kursów walut. Każdy przedsiębiorca działający w międzynarodowym otoczeniu jest bezpośrednio dotknięty tą zmiennością i w mniejszym lub większym stopniu odczuwa jej skutki - mówi Ewa Sokołowska, dealer w departamencie gospodarki pieniężnej w Kredyt Banku.

Działać bezpieczniej

Na wahania kosztów finansowania działalności wpływ ma także rozpoczęta próba stabilizowania sytuacji na rynkach finansowych, bo to działanie przekłada się na poziomy stóp procentowych. Biorący udział w seminarium eksperci uczulali uczestników na konieczność zdefiniowania kluczowych ryzyk w działalności i pokazali możliwe rozwiązania, które pozwolą zwiększyć bezpieczeństwo obrotu.

- Bank może zweryfikować zamawiającego, potwierdzić podstawowe informacje o towarze i wziąć odpowiedzialność za wypłacalność kupującego - mówi Piotr Dylak.

Instrumentem finansowym, który to umożliwia, jest akredytywa dokumentowa. Instytucje finansowe mają też rozwiązania, które zabezpieczają nas przed ryzykiem walutowym, stóp procentowych czy wahań cen surowców.

Jakie rozwiązania może zaoferować bank?

- Jeżeli chodzi o ryzyko walutowe, czy to transakcje wymiany, forwardy, opcje walutowe, czy struktury opcyjne. Przed ryzykiem stóp procentowych uchronić mogą nas natomiast swapy procentowe, opcje na stopy procentowe i struktury opcyjne - odpowiada Ewa Sokołowska.

Receptą na wahania cen surowców są z kolei swapy opcje na surowce. W ten sposób można zabezpieczyć się przed wahaniami kursów ropy i jej pochodnych, złota, srebra czy platyny, a nawet rzepaku i pszenicy.

- Bezpieczeństwo obrotu w dużej mierze zależy od znajomości narzędzi, które mają zapewnić bezpieczeństwo transakcji - mówi Marek Borowski, specjalista ds. sprzedaży w Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. Twierdzi, że bezpieczny obrót gospodarczy, mimo wielu stereotypów, nie jest mrzonką. Marian Miśkiewicz z Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego zachęcał natomiast do korzystania z licznych punktów konsultacyjnych, w których przedsiębiorcy będą mogli poznać wszystkie pułapki czyhające na nich w świecie biznesu.

@RY1@i02/2012/107/i02.2012.107.05000010a.805.jpg@RY2@

Marek Szybka

@RY1@i02/2012/107/i02.2012.107.05000010a.806.jpg@RY2@

Marek Szybka

Łukasz Bąk

Cezary Pytlos

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.