Wspiął się na targowy szczyt
W 2011 r. Targi Kielce kierowane przez Andrzeja Mochonia niemal podwoiły zyski. Zamknęły rok z wynikiem 11 mln zł. Wkrótce się okaże, czy drugi raz z rzędu były bardziej rentowne niż Międzynarodowe Targi Poznańskie
Andrzej Mochoń zarządza Targami Kielce od 2006 r., ale zajmuje się organizacją tego typu imprez od 1993 r. Do branży wystawienniczej trafił przypadkiem. Z wykształcenia jest geologiem. Ukończył Uniwersytet Wrocławski, a doktoryzował się w Warszawie. W latach 80. XX w. wykładał ten właśnie przedmiot w Kielcach i to z nauką, a nie biznesem wiązał wtedy swoją przyszłość.
Zmienił plany w przełomowym dla wielu Polaków 1989 r. W ramach Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej założył pierwszą w Kielcach niepubliczną uczelnię (obecna Wyższa Szkoła Administracji Publicznej). Odniósł sukces.
Intuicja nie zawiodła
Na początku lat 90. zorganizował Świętokrzyską Agencję Rozwoju Regionu. - To był genialny pomysł ówczesnego wojewody świętokrzyskiego - wspomina po latach Mochoń. Obok samorządów w akcjonariacie znalazły się też firmy - państwowe i prywatne. Razem zastanawiano się, jak rozruszać region. W trakcie jednego ze spotkań przedstawiciel skarżyskiego Mesko, jednego z akcjonariuszy Agencji, narzekał na dopiero co zakończoną na wybrzeżu imprezę zbrojeniową. Zróbmy taką imprezę w Kielcach - ktoś zaproponował, inni podchwycili, a Mochoń zabrał się do pracy. Trudno było o lepsze miejsce niż region słynący z produkcji zbrojeniowej.
Ale po latach Mochoń przyznaje, że na starcie żadna z osób, które pracowały przy projekcie, nie miała zielonego pojęcia, jak się robi targi. Wcześniej nie byli nawet na targach poznańskich, a co dopiero na zagranicznych imprezach. - Opieraliśmy się wtedy raczej na intuicji niż na wiedzy - wspomina. Udało się. Dziś to jedna z największych tego typu imprez w Europie, a dokładnie trzecia - po paryskiej i londyńskiej.
Intuicja nie opuszcza Mochonia do dziś. Przykładem mogą być targi sakralne, z którymi równać może się chyba tylko podobna impreza w Vicenzy we Włoszech.
- Nasz przypadek pokazuje, że można odnieść sukces nawet przy braku atutów, które mają konkurenci - mówi Mochoń. Kielce przecież nie są tak atrakcyjnym miastem jak Bukareszt, Sofia, Praga czy Budapeszt. Nie mają też nadzwyczajnej bazy hotelowej, lotniska, a nawet autostrady. Mimo to biją organizatorów targów z tych miast.
Krajowy potentat
Udział Kielc w krajowym rynku wystawienniczym, mierzony wielkością wynajętej powierzchni targowej, wynosi obecnie 25 - 30 proc. Lepszy pod tym względem jest tylko Poznań. Warszawa, Kraków, Gdańsk czy Katowice są daleko w tyle.
- Nie zamierzamy się ścigać. Chcemy być efektywni, czyli zarabiać jak najwięcej - mówi Mochoń. Już od kilku lat Kielce mają lepszy wynik operacyjny niż Poznań. A od 2010 r. notują też wyższy zysk netto.
- Nie przeceniałbym swojej roli w tym, że firma świetnie się rozwija. To efekt wielu czynników - zapewnia Mochoń. Jakich? - Przede wszystkim świetnego zespołu współpracowników i choćby tego, że jesteśmy w Unii Europejskiej - odpowiada.
Z tym akurat faktem związana jest wielka popularność jednych z największych, a zarazem najważniejszych imprez targowych w Kielcach: Agrotech i Autostrada. Mochoń przypomina, że przed laty myśleli nawet w firmie o rezygnacji z Agrotechu. Renesans targów nastąpił wraz ze strumieniem dotacji i dopłat dla rolników. Obecnie ta impreza jest największą tego typu w naszej części Europy. Podobnie jest z targami Autostrada. - Części firm musieliśmy w tym roku odmówić udziału - mówi Mochoń.
Pasjonat pracy i gór
Ci, którzy go poznali, mówią, że jest pasjonatem pracy. Ale on sam twierdzi, że praca to nie wszystko. Gdyby miał morze pieniędzy, na pewno nie martwiłby się tym, że nie musi pracować. - Teraz brakuje mi czasu na robienie innych rzeczy, które są dla mnie równie ważne, a może nawet ważniejsze - deklaruje.
Uczy się hiszpańskiego. Już zna angielski, francuski, włoski, rosyjski i przede wszystkim niemiecki. Trzy lata temu został nawet honorowym konsulem Republiki Federalnej Niemiec w Kielcach. Kocha turystykę górską. Był w Himalajach i wspiął się na Mont Blanc i Kilimandżaro. Ma czworo dzieci. - Tylko czworo - żartuje, dodając, że szkoda tak dobrego materiału genetycznego.
- Ma angielskie poczucie humoru i jest niezwykle kulturalny - mówi Andrzej Byrt, prezes Międzynarodowych Targów Poznańskich. Bardzo ceni szefa konkurencyjnej spółki za dystans do zdarzeń i rzeczy. Według Byrta Mochoń potrafi odnaleźć we wszystkim właściwą miarę.
@RY1@i02/2012/079/i02.2012.079.00000160b.806.jpg@RY2@
Tworząc w latach 90. kieleckie targi, nie mieliśmy zielonego pojęcia, jak się robi taką imprezę - wspomina Andrzej Mochoń
184,5 tys. m 2 powierzchni targowej sprzedano w zeszłym roku w Kielcach; w Poznaniu - 320 tys. m2.
600 - 700 tys. m 2 powierzchni targowej sprzedano w całej Polsce
6 mln zł zysku netto wypracowały w 2010 r. Targi Kielce wobec 4 mln zł zysku netto wypracowanego w tym samym czasie przez Międzynarodowe Targi Poznańskie
Piotr Czarnowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu